Eoin Colfer, „PRASK. Niechętny zabójca”

Eoin Colfer, „PRASK. Niechętny zabójca”


Recenzowała: Maryla Kowalska

Służby specjalne na całym świecie wychodzą ze skóry, aby zapewnić bezpieczeństwo swoim świadkom koronnym. A przecież problem można tak łatwo rozwiązać, wysyłając delikwentów gdzieś, gdzie nie dosięgnie ich mściwa ręka (nie)sprawiedliwości. Gdzieś daleko. Na przykład… dwa stulecia wstecz.

W czasie swojej pierwszej misji agentka Chevron Savano uratowała życie paru osobom i zaprzepaściła swoją przyszłą karierę. Szkolona w Quantico nastolatka ląduje w podrzędnym hotelu w Londynie, gdzie 24 godziny na dobę ma pilnować metalowej kapsuły. I wcale nie pociesza jej fakt, że jest członkinią elitarnego programu PRASK. Gdzie przygody? Gdzie nowoczesne spluwy? Gdzie życie w niebezpieczeństwie? Okazuje się, że są całkiem niedaleko, gdy hotelem wstrząsa wybuch i z kapsuły wyłania się bełkoczący cockneyem urwis z Londynu królowej Wiktorii. A tuż za nim jego opiekun i największy wróg w jednym – magik-zabójca o imieniu Garrick. Od tego momentu Chevie będzie mogła narzekać na mnóstwo rzeczy, ale na pewno nie na nudę.

Po niekończącej się serii „Artemisa Fowla” miałam wrażenie, że Colfer jest nieco zmęczony pisaniem. Stanowczo potrzebne było pewne odświeżenie i na szczęście „PRASK” stworzył ku temu świetną okazję. To Colfer, jakiego pamięta się z czasów „Listy życzeń”: trochę magii, trochę nowoczesnej techniki, dwoje skrajnie niepodobnych bohaterów zaplątanych w niezwykłą intrygę i oczywiście odrobina uszczypliwego colferowskiego humoru. Jednym słowem wszystko to, co było także w sztandarowej serii tego autora, a jednak tak różne.

„PRASK” czyta się jednym tchem z kilku powodów. Choć z początku przepis na powieść wydaje się być autoplagiatem, bardzo łatwo przemóc się i „wsiąknąć” na dłużej. Przede wszystkim dlatego, że sam autor patrzy na powieść z przymrużeniem oka. Nie boi się skrytykować kreacji swoich bohaterów, charakterystycznej dla powieści młodzieżowych. Zarówno Chevie, jak i Riley, są wybitnie uzdolnieni w konkretnych dziedzinach, bystrzy, bezczelni, wreszcie zdani tylko na siebie… Brzmi znajomo? Od czasów pierwszych powieści przygodowych ten schemat powraca jak zły szeląg. Mimo to nie sposób nie polubić nastoletniej agentki służb specjalnych i tytułowego niechętnego zabójcy. Mają swoje wady, a także słabości, zarówno psychiczne, jak i fizyczne. Ich główny adwersarz, Garrick, budzi więcej fascynacji niż prawdziwej niechęci: napomknięcia o barwnej przeszłość zabójcy budzą apetyt na więcej... ale także współczucie. Garrick jest inteligentny, nieco zgorzkniały, ale też bardzo ludzki w swoich pragnieniach i tęsknotach. Colfer sprytnie maskuje to okrucieństwem i egoizmem mężczyzny, jednak w przeciwieństwie do wielu współczesnych twórców nie aspiruje do stworzenia „pozytywnego antagonisty”. Magik może być ludzki, ale człowiek też może być potworem.

Fabułę tak naprawdę mogłabym streścić w dwóch słowach, będących tytułem pewnej poprzedniej książki Irlandczyka… czego nie zrobię, żeby nie odbierać Wam przyjemności czytania. Jak zawsze jednak, czytelnik zostaje porwany w wir przygody i zapomina o wszelkich uprzedzeniach. Wiodąca przed dwie epoki ucieczka przed Garrickiem odkrywa tajemnice podróży w czasie i przestrzeni, a także tajemnicze drogi ludzkich losów, łączących się w najmniej spodziewanych momentach. Zawsze to powtarzałam i powtarzać będę: powieści Colfera powracają do korzeni powieści przygodowych i czerpią z nich wszystkie żywotne soki bez żenady i zahamowań. Może się wydawać, że w XXI wieku ożywianie schematów ze Stevensona czy Dumasa jest śmiechu warte i nikogo już nie uwiedzie. Nie popełniajcie tego karygodnego błędu: opierając całą swoją twórczość, także najnowszy „PRASK”, na klasycznych rozwiązaniach fabularnych, Colfer nie tylko nadaje swoim powieściom klasę i elegancję. Przemyca także nieuchwytną magię, którą wielu z nas pamięta z dzieciństwa, porywającą młodego czytelnika do świata pełnego niebezpieczeństw i śmierci, ale także przyjaźni bez granic, słodkich i strasznych tajemnic oraz oszałamiających zmysły magii i nauki.

Gdyby to wszystko nie wystarczyło, by zachęcić Was do lektury, dorzucę jeszcze zagadkę. Co to za baran, z którego nie można zrobić potrawki? Fanów Colfera powinny znęcić także smaczki związane z inną jego powieścią. Naprawdę warto. Polecam zarówno młodym czytelnikom, jak i tym starszym, tęskniącym za przykurzonym urokiem powieści czytanych w dzieciństwie.

Jedyne czego można się obawiać, to mały dopisek „Tom pierwszy”. Osobiście mam nadzieję, że Chevie i Riley nie podzielą losu Artemisa, rozciągniętego w czasie tak bardzo, że przestał być sobą. Jak stwierdził bohater pewnego filmów: „Albo umierasz jak bohater, albo żyjesz wystarczająco długo, by stać się złoczyńcą”. Oby „PRASK” nie stał się kolejną ilustracją tej jakże prawdziwej maksymy.

Korekta: Grzegorz Hammerprask-qfant

  • Autor: Eoin Colfer
  • Tytuł: PRASK. Niechętny zabójca.
  • Tytuł oryginalny: W.A.R.P. The Reluctant Assassin.
  • Przekład: Marcin Mortka
  • Wydawnictwo: WAB
  • premiera: listopad 2013
  • liczba stron: 272

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: