Dmitry Glukhovsky, „Futu.re”

Dmitry Glukhovsky, „Futu.re”


Recenzował: Łukasz Szatkowski

Dmitry Glukhovsky zasłynął w fantastycznym światku głośną debiutancką powieścią „Metro 2033”. Potem była słabsza kontynuacja, po czym autor otworzył swoje intrygujące uniwersum, przez co rynek zalała fala quasi-fanfików wydawana pod wspólnym mianownikiem „Metra”. Fenomen ten przypomina nieco literacką odsłonę „Gwiezdnych Wojen”. Zatem świat stworzony przez Glukhovsky’ego żyje, ale o samym autorze było od dłuższego czasu cicho. Tym bardziej cieszy więc fakt, że postanowił przypomnieć się miłośnikom science fiction kolejną niebanalną powieścią, bogato ilustrowaną „Futu.re”, eksplorującą motyw nieśmiertelności.

Ludzkość odkryła lek na śmierć. Jak się okazuje rodzi to jednak wiele problemów, związanych przede wszystkim z przeludnieniem, a więc brakiem miejsca, energii, żywności, wody etc. Gruntownej modyfikacji ulegają również struktury społeczne. Główny bohater „Futu.re” należy do Nieśmiertelnych, służby odpowiedzialnej za kontrolę liczebności populacji – czyli, w skrócie, pozbawia nieśmiertelności osoby, które decydują się na posiadanie dzieci. Nie trzeba dodawać, że nie wszyscy godzą się na to ze spokojem. Jan jednak jest oddany sprawie, wierzy w jej słuszność i wzorowo wypełnia wszystkie obowiązki… do czasu aż przypadkiem znajdzie się po drugiej stronie barykady.

Nieśmiertelność to niedoścignione marzenie towarzyszące człowiekowi od zawsze. Jednak dziwnym trafem wszystkie literackie światy, z którymi się zetknąłem, a w których marzenie to zostało zrealizowane, to bez wyjątku ponure antyutopie. Nie ma już Europy takiej, jaką znamy. Choć zjednoczenie kontynentu poszło dalej niż można się było spodziewać, to miasta zniknęły, a zastąpiły je ogromne wieżowce. Nasz urokliwy kontynent zamienił się w kompozytowy las drapaczy chmur – właściwie to określenie okazuje się przestarzałe, bo te potężne budynki nie tyle „drapią” chmury, co wręcz je przebijają. Mocarstwa przyjmują różne systemy i rozwiązania, by poradzić sobie z następstwami nieśmiertelności. W Europie obowiązuje ustawa o wyborze – każdy obywatel ma prawo do nieśmiertelności, póki nie zdecyduje się na przedłużenie rodu. Za możliwość poczęcia dziecka jedno z rodziców musi zrzec się tego prawa. Rosja, jak to Rosja, zarezerwowała nieśmiertelność dla warstwy rządzącej, zwykły człowiek może sobie o leku co najwyżej pomarzyć. Ameryka zdecydowała się na nieśmiertelność burżuazji – jest określona dostępna liczba dawek leku, co jakiś czas wypuszczane są one na licytacje i każdy, kto dysponuje odpowiednią ilością gotówki, może sobie nieśmiertelność kupić. American dream w nowym wydaniu.

Choć wybór między życiem własnym a nienarodzonego dziecka może wydawać się okrutną alternatywą, to takie obostrzenia są w Europie „Futu.re” konieczne. W tym przypadku zachowanie wolności jednostki skutkowałoby zagładą całego systemu, a wszelkie próby obalenia tego stanu i wprowadzenia wolnej amerykanki są krótkowzroczne i głupio egoistyczne. I nie wszystko jest takie jednoznaczne, jak by się mogło wydawać. Mimo że cel jest słuszny, to działania zmierzające do jego urzeczywistnienia są mocno kontrowersyjne. Rodzica nie pozbawia się bowiem nieśmiertelności, pozwalając przeżyć np. kolejne pół wieku. Nie, Europa nie może sobie na to pozwolić, wstrzykuje mu się więc specyfik przyspieszający starość, który wykańcza delikwenta w dekadę. Wiele rodzin próbuje zatem ukrywać ciążę, ale kiedy już prawda wyjdzie na jaw, państwo przysyła oddział Nieśmiertelnych, który nie tylko wstrzykuje starość jednemu z rodziców, ale i zabiera dziecko. A to jest następnie indoktrynowane i szkolone na kolejnego ślepo oddanego sprawie Nieśmiertelnego. Obrzydliwe i chore rozwiązanie, ale działa zaskakująco sprawnie.

Jednym z takich Nieśmiertelnych jest główny bohater „Futu.re” – skrzywdzony pobytem w internacie przypominającym najgorszy poprawczak, pałający nienawiścią do swoich rodziców za próbę ukrycia ciąży i tym samym skazania go na kilkanaście lat strachu i upokorzeń. Jest de facto członkiem bojówki rządzącej partii, ale uważa swoją pracę za misję. Autor próbuje wielokrotnie obudzić w czytelniku wątpliwości czy wręcz sprzeciw wobec jego działań, ale jako pragmatyk dałem się przekonać do tych bezwzględnych, lecz obiektywnie słusznych zadań. Choć w przeciwieństwie do bohatera nie odnoszę się z jakąś szczególną niechęcią do dzieci, a świat ich pozbawiony uważam za ponury, to zgadzam się z tym, że nie ma nic za darmo: albo rybka albo akwarium. Za nieśmiertelność też trzeba płacić, a powstrzymanie się od płodzenia dzieci wcale nie jest ceną wygórowaną. Z drugiej strony potrafię również zrozumieć poglądy strony przeciwnej, zwłaszcza wtedy, kiedy do ciąży dochodzi przypadkiem i w pewnym momencie jest już za późno. Okej, słuszność słusznością, ale jeśli dochodzi co do czego, to moje przeżycie jest najważniejsze, a świat niech płonie. Nie trzeba być zatem skrzywdzonym w dzieciństwie ani zindoktrynowanym, żeby móc utożsamiać się z bohaterem i jego życiowymi wyborami. Jest bowiem z jednej strony racjonalny, a z drugiej zupełnie ludzki, nie jest ani potworem, ani herosem.

„Futu.re” jest próbą odpowiedzi na pytanie o to, czy ludzkość może pozwolić sobie na nieśmiertelność. Czy nie stworzy ona nowych patologii społecznych, czy nie wypierze nas z człowieczeństwa, nie zastopuje rozwoju, nie wykastruje z kreatywności? Czy będziemy w stanie zagospodarować sobie wieczność? Przy tym powieść Glukhovsky’ego nie jest li tylko filozoficzną opowiastką, ale wypełnia ją sporo akcji, rozbudowany wątek miłosny i naprawdę zaskakujące rodzinne intrygi, których nie powstydziliby się scenarzyści „Mody na sukces”. Osobiście chętniej przeczytałbym powieść w świecie „Futu.re” opartą w całości na wątku internatu dla „skonfiskowanych” nielegalnych dzieci szkolonych na Nieśmiertelnych, który pojawia się w dość obszernych retrospekcjach. Ale i opowieść skonstruowana przez rosyjskiego autora w obecnej formie jest wystarczająco sycąca i skłaniająca do głębszych przemyśleń oraz gruntownej rewizji wielu powszechnie obowiązujących przekonań, by była godna polecenia. I to nie tylko miłośnikom science fiction.

Korekta: Katarzyna Tatomir

 

tłumaczenie: Paweł Podmiotkofutu-re-b-iext28283409
tytuł oryginału: будущее
wydawnictwo: Insignis
ISBN: 9788363944483

liczba stron: 670
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: