Dean Koontz, „Dom śmierci”

Dean Koontz, „Dom śmierci”


Recenzowała: Kinga Król

Niewielu autorów może pochwalić się liczbą ponad czterystu pięćdziesięciu milionów sprzedanych egzemplarzy swoich książek. Dean Koontz znajduje się w gronie tych pisarzy, którym się to udało. Jest on cenionym na całym świecie autorem powieści z gatunku thrillera psychologicznego, choć w swoje dzieła wplata między innymi wiele elementów nadprzyrodzonych, co czyni jego prozę niezwykle intrygującą. „Dom śmierci”, jedna z ostatnich powieści autora (choć nie najnowsza), według zapowiedzi widniejącej na okładce „to nie historia o duchach. To coś bardziej przerażającego”. Po takim wstępie można jedynie zacierać ręce…

Pendleton to wysokiej klasy apartamentowiec zbudowany na Wzgórzu Cieni, który góruje nad resztą miasta. Mieszkańcami domu są ludzie ceniący sobie spokój i wygodę, chcący zachować pewien stopień anonimowości, spotykający się przelotnie w korytarzu, czy w windzie, wymieniający między sobą jedynie zdawkowe uprzejmości. Jeden z lokatorów, sędziwy emerytowany adwokat, żywo zainteresowany niechlubną historią domu, odkrywa, że średnio co trzydzieści osiem lat w Pendletonie mają miejsce tragiczne wydarzenia. Niewyjaśnione morderstwa sprzed lat początkowo zdają się być jedynie wymysłem podstarzałego pana. Mieszkańcy zmieniają jednak podejście do tematu, gdy w domu zaczynają dziać się niepokojące incydenty – niektórzy zaczynają widzieć mroczne zjawy, słyszeć złowieszcze szepty czy odgłosy. Na co dzień zupełnie obcy sobie ludzie, zostają nagle zmuszeni do połączenia sił w walce z tajemniczym istotami czyhającym na ich życie. Czy wszyscy lokatorzy będą mieli ochotę grać w jednej drużynie? Czy będą skłonni walczyć nawzajem o swoje życie? Jaką mroczną tajemnicę kryje w sobie Pendleton?

Deana Koontza cenię nie tylko za jego talent pisarski, ale i za to, że często w swoich powieściach przemyca własne przemyślenia dotyczące zmian i ulepszeń proponowanych nam przez postępowych naukowców. Tym razem autor podejmuje temat posthumanizmu, którego idee sprowadzają się do zastosowania nanotechnologii w medycynie. Koontz zwraca naszą uwagę na niebezpieczeństwa, jakie niosą ze sobą poważne ingerencje w ludzkie DNA. Wizja cywilizacji istot postludzkich, które łączą w sobie biologiczną i sztuczną inteligencję, posiadających nadludzkie możliwości, która została ukazana w powieści wydaje się być bardzo niepokojąca.

Na próżno szukać w „Domie śmierci” głównego bohatera, ponieważ wszyscy mieszkańcy apartamentowca mogliby zasługiwać na to miano. Ciekawy zabieg autora postawił przed nim jednak nie lada wyzwanie – zaprezentowanie nam kilku postaci naraz. Choć opisy poszczególnych bohaterów nie są zbyt obszerne, każdy z nich jawi się tutaj jako odrębna jednostka, która wzbudza w nas większe bądź mniejsze emocje. Niektórych może jednak irytować natłok osób i ciągłe przeskakiwanie w opisach między nimi. Z jednej strony można poczytywać to jako minus, gdyż spowalnia to tempo akcji, lecz patrząc z drugiej strony, pozwala nam to spojrzeć na wiele sytuacji i zdarzeń z kilku perspektyw – każdy z bohaterów inaczej postrzega rzeczywistość, zwracając uwagę na zgoła inne szczegóły.

Mimo że niektórzy fani prozy Deana Koontza byli zawiedzeni powieścią „Dom śmierci”, osobiście uważam ją za pozycję bardzo udaną. Przemyślana, trzymająca w napięciu, łącząca w sobie elementy grozy, science fiction i thrillera psychologicznego tworzy ciekawą kompilację gatunkową.

Polecam.

 

Korekta: Paulina Koźbiałdom-smierci

 

  • Autor: Dean Koontz
  • Tytuł: Dom śmierci
  • Tytuł oryginalny: 77 SHADOW STREET
  • Tłumaczenie: Danuta Górska
  • Data wydania: lipiec 2013 r. Wydawnictwo: Albatros
  • ISBN: 978-83-7885-690-0
  • Liczba stron: 512
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: