David Gaider, „Dragon Age. Powołanie”

David Gaider, "Dragon Age. Powołanie"


Autor: Katarzyna Zalecka

Kiedy w listopadzie ubiegłego roku na rynek trafiło najnowsze dzieło studia BioWare: „Dragon Age: Początek”, w tym samym czasie w księgarniach pojawiła się książka scenarzysty, Davida Gaidera: „Dragon Age. Utracony tron” – prequel wydarzeń zawartych w fabule gry. Nieprzypadkowo w momencie wyjścia dodatku do gry, w marcu bieżącego roku, na sklepowe półki zawitała również kontynuacja pierwszej książki – „Dragon Age: Powołanie”. Jak widać po idealnie zsynchronizowanym z sobą czasie premiery obu produktów (o ile książkę można w ogóle nazywać produktem) powieści napisane zostały przede wszystkim w celach promocyjnych. Dlatego nie spodziewałam się po „Powołaniu” zbyt wiele.

Nie ukrywam, że sięgając po raz pierwszy po „Dragon Age’a” byłam pełna wątpliwości i uprzedzeń. Nigdy nie miałam bowiem zbyt wysokiego mniemania o książkach będących niejako rzeczą wtórną, powstałą na bazie, na przykład filmu. Zjawisko takie kojarzy mi się nieodzownie z komercją, powierzchownością i przedkładaniem chęci zysku nad wszystko inne, nie wspominając już o kiepskim poziomie literackim takich „dzieł”. Mimo wszystko, zaczynając lekturę „Powołania”, starałam się zachować obiektywizm, co wkrótce zostało nagrodzone. Już na początku historii poczułam się bowiem pozytywnie zaskoczona przyjemnie prowadzoną narracją i dynamicznie rozwijającą się akcją. Choć powieść rzeczywiście nie należy do lektur wybitnych i skłaniających do refleksji, to jednak jej poziom literacki jest przyzwoity, a co najważniejsze, książka dostarcza doskonałej rozrywki.

Od wydarzeń opisywanych w pierwszej części „Dragon Age’a” minęło osiem lat. Do królewskiej siedziby w Denerim, w Fereldenie, przybywają Szarzy Strażnicy. Proszą oni króla Marica o pomoc w poszukiwaniu swego byłego komendanta, Bregana, który został pojmany przez Mroczny Pomiot. Bregan posiada niebezpieczną wiedzę o miejscu uwięzienia Dawnych Bogów, a wiedza ta, wykorzystana przez wroga, mogłaby doprowadzić do wybuchu nowej Plagi i zagłady ludzkości. Maric, dostrzegając zagrożenie, nieoczekiwanie decyduje się spełnić tę, z pozoru absurdalną, prośbę i wyrusza wraz z Szarymi Strażnikami na Głębokie Szlaki…

Sylwetki poszczególnych bohaterów nakreślone są, co prawda, dość schematycznie, ale na tyle wyraziście, że wzbudzają w czytelniku pewne emocje, takie jak sympatia czy niechęć, a to oczywiście bardzo ważne. Nieco drażnią dialogi, których język Gaider próbował wystylizować na staroświecki. Co z tego bowiem, że postacie zwracają się do siebie w trzeciej osobie, jeśli używane przez nie sformułowania, brzmią po prostu nowocześnie? Irytujące wydały mi się także niekiedy myśli bohaterów, bo powiedzcie sami - czy człowiek w obliczu nagłego, śmiertelnego zagrożenia przeprowadza logiczne analizy, rozważając, jaka śmierć byłaby dla niego gorsza? Nie sądzę. Król Maric tymczasem, postawiony oko w oko z ogromnym, przerażającym ogrem dochodzi do wniosku, że rozszarpanie przez bestię jest zdecydowanie lepsze, niż pożegnanie się z życiem w wyniku upadku ze schodów, czy też zadławienia się udkiem kurczaka. Bez komentarza.

Książka „Dragon Age”, podobnie jak gra, stawia na wartką akcję. Nie brakuje obszernych opisów scen bitewnych, za którymi, przyznam szczerze, nie przepadam, bo najzwyczajniej w świecie mnie nudzą, trudno nawet powiedzieć, dlaczego. Autor nie zaniedbuje jednak, ku memu zadowoleniu, sfery duchowo-emocjonalnej postaci. Pojawia się kilka wątków miłosnych oraz bardzo ciekawe studium psychiki bohaterów, w postaci wizji (marzeń sennych), jakie ich podświadomość tworzy w Pustce.

Zaletą książki jest także zachęcające do czytania wydanie. Na szczególną uwagę zasługują piękne rysunki na początku każdego z rozdziałów.

Podsumowując: powieść ta, sama w sobie, nie jest książką wybitną, ale fanom gry „Dragon Age” na pewno przypadnie do gustu – ze względu na ciekawą fabułę i dobrze zbudowany klimat fantasy, wzorowany oczywiście na atmosferze serwowanej graczom. W związku z tym, nie sposób nie postrzegać „Powołania” w szerszym kontekście wykreowanego przez BioWare mrocznego świata fantasy, który, swoją drogą, uważam za bardzo ciekawy. W obecnych czasach naprawdę trudno wymyślić w tym gatunku fantastyki coś oryginalnego, a jednak twórcy „Dragon Age’a”  z wyświechtanych elementów stworzyli całkiem interesujące uniwersum. Spójna kompozycja powieści oraz lekki język stanowią dodatkowe atuty, dzięki którym „Powołanie” czyta się naprawdę przyjemnie.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:David Gaiderqfant_dragon_age

Tytuł:Dragon Age. Powołanie

Data wydania:19 marca 2010

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Pozostałe dane:tłumaczenie: Małgorzata Koczańska

autor okładki: Paweł Zaręba

liczba stron: 536

ISBN-13: 978-83-7574-252-7

oprawa: miękka

wymiary: 125 x 195 mm

seria: Warlock

cena: 34,90 zł

tom: 2

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: