Dave Eggers, „Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza”

Dave Eggers, "Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza"


Autor: Anna Rzepecka

Ciekawy tytuł, prawda? Hm. Nominacja do Nagrody Pulitzera. Głos pokolenia generacji X. Zachwyt krytyków. Młody, gniewny autor. Wstrząsające dzieło, kulejący geniusz... Jestem przytłoczona, pisząc tę recenzję. Ciężko mi się do tego zabrać, zaplanować, o czym warto wspomnieć, jak ująć w kilkudziesięciu zdaniach zawartość tej powieści i ustosunkować się do treści i przekazu. Czym to jest spowodowane? Zapewne faktem, że tekst jest chaotyczny i pozbawiony choćby krzty chronologii, co jednak przestaje dziwić, kiedy dowiadujemy się w obliczu jakiej tragedii stanął główny bohater i zarazem autor.

Dave Eggers to dwudziestoparolatek, na którego barki spadła opieka nad nieletnim bratem, Tophem. Rodzice zmarli na raka, w odstępie zaledwie trzydziestu dwóch dni, zostawiając czwórkę dzieci, w tym ośmiolatka. Nowa sytuacja stała się przyczynkiem do napisania książki, pełnej gniewu, nasyconej buńczucznością i niepokojem. Jak już wspominałam, „Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza” jest chaotyczne, brak tu wstępu, rozwinięcia i zakończenia, jakim charakteryzuje się większość powieści. Liczne dygresje, wplatanie dialogów i komentarzy do nich i właściwie brak myśli przewodniej tekstu, skłaniają do nazwania książki pamiętnikiem, pisanym post factum, z perspektywy czasu, jednak bez dystansu.

Autor „bez znieczulenia” opisuje umieranie swoich rodziców, to, jak ich ciała reagują na chorobę, a także to, jak w obliczu dramatycznych chwil zachowuje się reszta rodzeństwa. Wkleja jakby „scenki z życia”, bezkompromisowo, bez uczuć. Czy aby na pewno? Z drugiej strony – zmusza czytelnika do czytania między wierszami, abstrahowania od tekstu, wejścia w skórę bohaterów i przeżycia tego samemu. „Wstrząsające dzieło...” emanuje gniewem, głęboko zakorzenionym, i towarzyszącym Dave’owi permanentnie. Autor opowiada o próbach „normalnego” życia, przeprowadzce, perypetiach związanych z wychowywaniem brata oraz tworzeniem magazynu „Might”, wydawanego z przyjaciółmi.

Recenzowana książka jest trudna w odbiorze, szczególnie dla kogoś, kto nigdy nie przeżył traumy. Takiej osobie trudno wykazać się empatią, co zresztą nie powinno dziwić. Wynurzenia autora mogą zostać odebrane jako bełkot, bezsensowne klecenie zdań i snucie opowieści oderwanej od rzeczywistości. Właśnie dlatego nie polecam „Wstrząsającego dzieła kulejącego geniusza” czytelnikom, którzy mają szczęście żyć w cieplarnianych warunkach, ale raczej ludziom „po przejściach”. W powieści podany jest pewien cytat z Oscara Wilde'a , warty przytoczenia: „Stratę rodziców, Mr Worthington, można uznać za nieszczęście. Utrata obydwojga zakrawa na lekkomyślność”. W tym duchu utrzymany jest klimat książki. Autor przytacza wiele dramatycznych sytuacji niezwiązanych już z odejściem rodziców, a przyjaciół i znajomych, narkomana dręczonego wizją samobójstwa, śmiercią koleżanki, wypadkami. Tak jakby zauważał jedynie zło i niesprawiedliwość świata, uparcie eliminującego ludzi mu bliskich. Momentami można odnieść wrażenie, jakby czuł oddech pani z kosą na swoich plecach, lub też jej kroki, nieuchronnie zbliżające się do kogoś z najbliższego otoczenia Dave'a. Jedynym powiewem świeżości i radości jest Toph, który dla autora stał się sensem życia.

„Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza” nie jest lekturą na jeden wieczór. To książka trudna i wymagająca, smutna, śmieszna, skłaniająca do zastanowienia, niestandardowa i przytłaczająca.  Zdecydujcie sami, czy jesteście gotowi, żeby się z nią zapoznać.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Dave Eggerswstrzasajace_dzielo_kulejacego_geniusza_qfant

Tytuł:Wstrząsające dzieło kulejącego geniusza

Data wydania:2010

Wydawnictwo:Zysk i S-ka

Pozostałe dane:Stron: 442

ISBN: 978-83-7506-299-1

Oprawa: miękka

Wymiar: 135x205 mm

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: