Dariusz Domagalski – Piraci północy. Bractwo

Dariusz Domagalski – Piraci północy. Bractwo


Recenzował: Kamil Dolik

Na przełomie XIV i XV wieku rejon Morza Bałtyckiego targany był niepokojami. Przez ziemie nadbałtyckich krajów przetaczały się nieustanne zamiecie wojenne. Na samym morzu też nie było zbyt bezpiecznie – gdzieś pośród bezkresu spienionych fal czyhali bezwzględni piraci, gotowi na zawołanie złupić dowolny okręt czy puścić z dymem przybrzeżną osadę. Kiedy wydawało się, że zorganizowana przez burmistrza miasta Strzałowa armada wojenna raz na zawsze rozwiązała kwestię morskich rozbójników, niespodziewanie wykiełkowała największa organizacja piracka ówczesnej Europy – Bracia Witalijscy.

Przed przeczytaniem najnowszej powieści Dariusza Domagalskiego, nigdy bym nie pomyślał, że tego typu stowarzyszenie mogło działać na wodach Bałtyku. Wyobraźcie sobie bardzo wpływowe pirackie bractwo (posiadali nawet własne państwo!), grasujące nie na egzotycznych Karaibach czy też w basenie Morza Śródziemnego, a bardzo blisko – na graniczących z nami wodach. Ciekawe? Ba. Już na starcie "Piraci Północy. Bractwo" zyskali u mnie plusa za ukazanie interesującego i dotychczas (chyba) nie wykorzystanego w tego typu literaturze zakątka europejskiej historii. Później zaś plusów jeszcze przybyło. Dariusz Domagalski na kartach swojej powieści funduje nam bowiem przyjemny, pełen przygód rejs, niczym wprawny kapitan unikając wszelkich mielizn. Na części stron "Bractwa" co prawda trzeba przebrnąć przez gąszcz specyficznych, starodawnych określeń oraz wyjaśniających je przypisów – nie jest to jednak coś, co stanowiłoby skuteczną zaporę przed czerpaniem radości z czytania (osoby lepiej obeznane z historią i dawnymi nazwami powinny mieć łatwiej). A radochy tu sporo – dynamiczna fabuła rwie z kopyta od pierwszych akapitów i ani przez chwilę nie pozwala się nudzić, a biorące w niej udział postacie są interesujące i odpowiednio zróżnicowane. Podobnie wydarzenia, wśród których mamy zarówno rasowe pirackie rajdy na obce okręty (dużo – w końcu to powieść o piratach), jak i polityczne intrygi (mniej, nietrudno tu dostrzec pole do rozwinięcia w przyszłych tomach) czy nawet wątek miłosny.

Całość opisana została bardzo sprawnie. Opisy nie są przesadnie rozbudowane, klarownie ukazują czytelnikowi to, co mają ukazać. Nie epatują nadmierną ilością szczegółów, nie powodują przestojów w akcji, z drugiej strony – nie są też prostackie. Wydaje mi się, że ten element został w "Bractwie" dobrze wyważony. Dodatkowego uroku całemu tekstowi dodaje zastosowana przez autora stylizacja językowa (której elementem są wspomniane wcześniej, specyficzne określenia) oraz fakt, że wśród pojawiających się w nim bohaterów nie ma ani jednego, którego można by z czystym sumieniem nazwać pozytywnym. Tak, tak, "Bractwo" to nie bałtyccy "Piraci z Karaibów" z przesympatycznym Wróbelkiem Elemelkiem, a organizacja dla twardzieli, prawdziwych wilków morskich toczących codzienną, brutalną walkę o przetrwanie. I podczas czytania czuć to niemal na każdej stronie.

"Bractwo" mogę polecić miłośnikom powieści historycznych i przygodowych. Jej największą wadą była dla mnie stosunkowo nieduża objętość. Z czytaniem uporałem się w dwa wieczory, nie śpiesząc się przy tym zbytnio, a po odłożeniu tomu na półkę, miałem nieodpartą ochotę na więcej... i mam nadzieję, że na owo "więcej" nie będziemy musieli długo czekać.

 

Korekta Grzegorz Hammerpiraci_polnocy_tom_1_bractwo_qfant

  • Autor: Dariusz Domagalski
  • Tytuł: Piraci Północy. Bractwo
  • Data wydania: 13.11. 2013
  • Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy ERICA
  • ISBN: 978-83-64185-01-4
  • Strony: 320
  • Oprawa: miękka
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: