Dariusz Domagalski, „Gniewny pomruk burzy”

Dariusz Domagalski, „Gniewny pomruk burzy”


Autor: Natalia Bilska

Nie wątpię, że istnieją szczęśliwcy z dobrą pamięcią do dat – kilku nawet poznałam osobiście – ale większość z nas musi się, niestety, zadowolić rozmaitymi „ściągawkami”. Z Wikipedią na czele. Lekcje historii już dawno wywietrzały nam z głów, więc przypisanie wydarzenia do roku czasami graniczy z cudem! Nie wspominając już o przyczynach, skutkach, podbitych ziemiach, traktatach, ustawach i dyplomatycznych niuansach…  Jest jednak taka data, której zapomnieć nie sposób, wydarzenie, które tak mocno utrwaliło się w świadomości Polaków, że nawet obudzona w środku nocy, bezbłędnie połączyłabym rok 1410 z bitwą pod Grunwaldem. O tym, że rycerstwo polskie pokonało wówczas Krzyżaków, wie chyba każdy, włącznie z panem Zenkiem spod kiosku i Mariolką z piątej „c”, ale mało kto wdaje się w szczegóły i potrafi powiedzieć coś więcej, poza: „ Urlich von Jungingen”, „dwa nagie miecze”, „Jagiełło na wzgórzu” i „nasi górą!” Tymczasem działo się wtedy, oj działo, o czym przekonują nas nie tylko historycy, ale i pisarze. Na przykład niejaki Henryk Sienkiewicz. I Dariusz Domagalski. Ten drugi nie tylko przybliża nam historyczne wydarzenia, snując opowieść o bohaterach, którzy zostali w nie uwikłani, ale dodaje także nadnaturalną motywację. Mamy więc do czynienia nie tylko ze starciem dwóch militarnych potęg, lecz również – jeżeli nie przede wszystkim – z walką sił Dobra i Zła o kosmiczną Równowagę.

Nieliczni znają tajemnicę Pana i wiedzą, że przed wiekami wypromieniował On z siebie Sefiry, Boskie Emanacje, których zadaniem miała być ochrona Dzieła Stworzenia. Jednym z wtajemniczonych śmiertelników jest Władysław Jagiełło, który zdaje sobie sprawę także z tego, że z powodu konfliktu Sefir należących do żeńskiej i męskiej strony Drzewa Życia, światu grozi ogromne niebezpieczeństwo. Albowiem to, co dzieje się na płaszczyźnie „mistycznej”, zawsze znajduje swoje odzwierciedlenie w rzeczywistości. Polski monarcha zostaje więc zmuszony do podjęcia walki z rosnącą potęgą Krzyżaków, służących spaczonej Sefirze Binah, ponieważ tylko w taki sposób może uratować własne państwo – i cały świat – przed zagładą. Czy zdoła sprostać zadaniu? A może sławna bitwa pod Grunwaldem wcale nie zakończyła odwiecznego konfliktu między Dobrem a Złem…?

Trzecia część trylogii Dariusza Domagalskiego ma w sobie wiele z eposu. Bohaterowie dysponują nadnaturalną mocą (są niesamowicie silni, sprytni, posługują się nawet czymś w rodzaju „magii”) i, niczym herosi, pokonują wszelkie przeciwności losu, nie licząc się ani z własną fizjologią, ani z prawami fizyki. Są zdolni do niesamowitych czynów. W „Gniewnym pomruku burzy”, w przeciwieństwie do poprzedniego tomu, w którym ważne były intrygi szpiegowskie i polityczne zawirowania, autor skupia się przede wszystkim na działaniach wojennych. Czytelnik bierze udział w naradach, obserwuje bitwy, oblężenia, a także kibicuje w boju konkretnym rycerzom, którzy walczą o honor, mszczą się za krzywdy doznane w przeszłości albo pragną po prostu zdobyć jak najbogatsze łupy. Skojarzenia z „Iliadą” narzucają się same. Trochę tu patosu, trochę historiozoficznej zadumy, ale przede wszystkim sporo wartkiej akcji, która wcale nie nudzi, chociaż dobrze wiemy, kto ostatecznie wygra tę wojnę, a kto będzie musiał przełknąć gorycz porażki.

Domagalski nie boi się także klasycznych motywów, charakterystycznych dla utworów fantasy – w ostatnim tomie są chyba najbardziej zauważalne. Otóż formuje się drużyna, złożona z bohaterów, których poznaliśmy już w poprzednich częściach (są to, między innymi, Dagobert z Saint-Armand, Mszczuj ze Skrzyńska czy Jakub z Kobylan), aby z rąk Krzyżaków uwolnić pewnego młodego chłopca. Mamy więc grupę dzielnych herosów  – a każdy z nich zdolny dęby z korzeniami wyrywać!  – oraz szlachetną misję do wypełnienia. Niczego więcej nie zdradzę, powiem jedynie, że i tym razem najstarszy schemat fabularny sprawdził się doskonale, chociaż byłoby o wiele ciekawiej, gdyby autor nieco dłużej potrzymał czytelnika w niepewności co do dalszych losów krzyżackiego więźnia…

Jest drużyna pozytywnych bohaterów, musi się więc pojawić cała galeria „czarnych charakterów” – krzyżackich dostojników i polskich zdrajców. Autor prezentuje wydarzenia z najróżniejszych perspektyw. Patrzymy na wojnę oczami Krzyżaków, Polaków, Czechów i Litwinów, towarzyszymy dostojnikom (na plan pierwszy wysuwa się Jagiełło, a jego dylematy związane z pełnieniem najwyższej władzy to „perełka” tej powieści)  oraz prostym ludziom, którzy zmagają się z trudami dnia powszedniego. „Gniewny pomruk burzy” wypełniają interesujące epizody, drobiazgi dodające powieści uroku. Szczególnie utkwiły mi w pamięci akcenty „morskie” – pewnie dlatego, że przepadam za serią opowiadań Domagalskiego o przygodach załogi ORP „Dzik” – czyli fragmenty, w których pojawia się żeglarz Marcin Bornoholm. Niby nic, niby parę zdań, a ile czytelniczej radości! I wiele wzruszeń, ponieważ niektóre epizody, jak chociażby ten, którego bohaterem jest Gwidon Henckel, obrońca pruskiego grodu, z góry skazanego na zagładę, mają właściwość krojonej właśnie cebuli – mimowolnie wyciskają łzy z oczu. Być może dziwny ze mnie czytelnik, bo zachwycam się drobiazgami, zamiast chwalić opis wiekopomnej, historycznej bitwy (swoją drogą, podziwiam Domagalskiego, bo trzeba nie lada odwagi, żeby wziąć się za bary z tak karkołomnym tematem), ale wydaje mi się, że wartość trylogii spadłaby na łeb i szyję, gdyby nie upodobanie autora do szczegółu. Mozaikowość i wieloaspektowość – to największe atuty tej trylogii. Po raz kolejny muszę więc przywołać nazwisko Guya Gavriela Kaya i jego mądrą historical fantasy, ponieważ proza Domagalskiego, przede wszystkim zaś spojrzenie autora na historię, przypomina mi trochę twórczość kanadyjskiego pisarza. A to z mojej strony naprawdę duży komplement.

Gdy wzięłam do ręki pierwszy tom trylogii, nie sądziłam, że lektura tych powieści sprawi mi tyle przyjemności i tak bardzo zaskoczy. Spędziłam wiele miłych chwil, błąkając się wraz z bohaterami po średniowiecznym świecie. Na początku myślałam: ciekawa książka, ale bez tego „czegoś”, bez „bożej iskry”, ale potem musiałam zmienić zdanie, bo zarówno w drugim, jak i w trzecim tomie jest tak wiele do odkrywania, tyle fascynujących szczegółów, że prawdopodobnie można by na ten temat napisać cały elaborat naukowy. Co zrobić, żeby w pełni cieszyć się prozą Domagalskiego? Wystarczy wczuć się w konwencję. Polubić narrację (włącznie z opisami zjawisk atmosferycznych, które autor darzy szczególną estymą), bohaterów (czasami zbyt posągowych, innym razem wyjątkowo ludzkich), rozsmakować się w epizodach i ogarnąć spiskową teorię dziejów rodem z Kabały, a efekt z pewnością zadowoli każdego miłośnika fantastyki historycznej. Mnie zaś nie pozostaje już nic innego, jak tylko ustawić „krzyżacką trylogię” na półce regału, obok „historyzujących” Sapkowskiego, Jabłońskiego i Mortki. Będzie tam wyglądać świetnie.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Dariusz Domagalskigniewny_pomruk_qfant

Tytuł:Gniewny pomruk burzy

Data wydania:4 czerwca 2010

Wydawnictwo:Fabryka Słów

Cykl: Wielka wojna z Krzyżakami

ISBN: 978-83-7574-212-1

Liczba stron: 416

Format: 125×195mm

Cena: 29,99 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: