Clive Barker, „Imajica”

Clive Barker, „Imajica”


Recenzował: Maciej Lewandowski

Pięć światów Barkera

Świat nie jest do końca takim, jakim go sobie wyobrażałem. Ale jest to świat na nowo napisany przez Clive’a Barkera, więc nie ma się zbytnio czemu dziwić. Sama „Imajica” nie jest tytułem nowym na rynku polskim, ale przy okazji wznowienia książki przez wydawnictwo Mag, warto poświęcić tej pozycji kilka zdań.

Jak możemy przeczytać na odwrocie książki, mamy do czynienia z epopeją o magii i micie. Potwierdzam. Wyobraźnia autora zaiste sięga wyżyn, kreując niesamowitą opowieść. Pięć dominiów, cztery trwale ze sobą połączone, a wydarzenia w jednym świecie wpływają na losy mieszkańców drugiego. Jedynym niezespolonym dominium jest Ziemia, a raczej znana nam rzeczywistość. Są także ludzie zdolni pokonać barierę oddzielającą nas od pozostałych planów.

Raz na dwieście lat następuje magiczny moment, gdy na trwałe może nastąpić zespolenie wszystkich pięciu sfer – tzw. Pojednanie. Jak łatwo odgadnąć, po obu stronach są siły dążące do dopełnienia rytuału oraz jego uniemożliwienia. Pojednania zaś może dokonać potężny maestro, dysponujący siłą pochodzącą od Najwyższego. Musi przemierzyć jednak całą Imajicę, poznać rządzące nią prawa, a przede wszystkim poznać prawdę o samym sobie.

Tak w telegraficznym skrócie wygląda sytuacja na fabularnym froncie powieści Barkera. Oczywiście ten doskonale naoliwiony mechanizm opowieści ma znacznie więcej kół zębatych i przekładni. Jednym ze zdecydowanie najciekawszych podejmowanych przez autora jest zagadnienie miłości, zarówno tej duchowej, jak i czysto cielesnej. Sam sposób, w jaki Barker opisuje naszą rzeczywistość oraz kalejdoskop światów, na których niebo rozświetla kometa – są zwyczajnie mistrzowskie.

Od strony warsztatowej Barkerowi trudno zarzucać niedoróbki czy toporność formy. Na kolejnych stronach „Imajiki” jawi się nie tylko jako fantasta o nie wyczerpanej wyobraźni, ale także jako wytrawny rzemieślnik słowa. Autor zadbał także o rozrzucenie w powieści licznych drobiazgów, małych błyskotek, których odnajdywanie nie tylko sprawia dużo przyjemności, ale także w dużej mierze umila podróż przez tę tysiącstronicową historię o magii, mitach oraz odwiecznej walce dobra ze złem.

Barker kojarzy się wielu z kultowym „Hellraiserem” oraz „Księgami krwi”. Oczekujący po „Imajice” krwistego horroru może się zawieść. Nie jest to także typowa powieść fantasy. Rzeczywistość przeplata się tu z nierealnością, podsuwając raz po raz sugestywne opisy. Zdarzają się elementy drastyczne, ale „Imajica” nie straszy brutalnością, stawia na niepewność oraz całkowitą nieprzewidywalnością losów bohaterów, z którymi szalenie łatwo się zżyć.

Wydawnictwo  Mag odświeżyło „Imaijkę”, nadając jej nie tylko nową szatę graficzną – moim zdaniem bijącą na głowę starszy projekt. Wydawca zdecydował się zespolić uprzednio rozdzieloną opowieść w jedną książkę. Efekt tych zabiegów jest więcej niż imponujący. Porządne, szyte wydanie w twardej oprawie z fantastyczną okładką prezentuje się wspaniale.

Podsumowując, „Imajica” to pozycja obowiązkowa dla każdego miłośnika fantastyki. Opowieść zachwyca zarówno rozmachem fabuły, złożonością, jak i tematami, z którymi mierzy się na łamach książki autor.

 

Korekta: Katarzyna Tatomir

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: