Chris Ewan, „Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie”

Chris Ewan, "Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie"


Autor: Maryla Kowalska

Podobno dobry tytuł to połowa sukcesu książki. Jeśli to prawda, Chrisa Ewana czeka świetlana przyszłość: tytuły jego powieści kryminalnych z serii „Dobrego złodzieja przewodnik po… (Amsterdamie, Paryżu, Nowym Jorku)” są, co prawda, długie, ale oryginalne i zapadające w pamięć. Do tego umieszczone są złotymi literami na czarnych okładkach, co nadaje książkom bardzo elegancki wygląd. Są niczym  barokowe furtki prowadzące w głąb historii.

Ale oceniać książkę po okładce – to jak oceniać człowieka po ubiorze. Łatwo wyciągnąć błędne wnioski. Z tym większą niecierpliwością zabrałam się więc za „Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie”, nie zważając na przestrogi, że książka do najambitniejszych nie należy.

Charlie Howard, główny bohater powieści, jest pisarzem.  Czy też może: „jest przede wszystkim pisarzem”, bo w czasie wolnym od pisania kryminałów dorabia sobie w inny sposób. Okrada domy. Żaden sejf nie jest bezpieczny, żadne kosztowności dość dobrze schowane. Ma to swoje plusy: jego książki o Faulksie, wysokiej klasy włamywaczu, naszpikowane są realistycznymi szczegółami. Ale są i minusy: bardzo łatwo wpakować się w jakąś kabałę. Na przykład wtedy, gdy nowy zleceniodawca zostaje znaleziony w wannie z rozbitą głową, a po kilku dniach w szpitalu przeprowadza się na tamten świat. Policja zaczyna walić do mieszkania Charliego drzwiami i oknami. Są więc dwie opcje do wyboru: albo ulotnić się po angielsku (ale nie do Anglii, gdyż tam Howard jest już poszukiwany), albo zacząć śledztwo na własną rękę. Szczególnie, że w grę wchodzi duża forsa.

Książkę czyta się niesamowicie szybko, jest lekka i przyjemna, ale inteligentna. Historię opowiada prostym językiem sam Charlie, więc wiedza czytelnika o rozgrywających się wydarzeniach jest ograniczona punktem widzenia bohatera. Bohatera, którego, nawiasem mówiąc, nie da się nie lubić: jest bystry, sprytny i emanuje nieprawdopodobnym wręcz urokiem osobistym, nawet wtedy, gdy zmuszony jest brać nogi za pas albo akurat kłamie policji prosto w twarz. Ma swoje wady i zalety; będąc, bądź co bądź, przestępcą, jest też sympatycznym człowiekiem, z którym przyjemnie wypiłoby się filiżankę kawy.

Na tylnej stronie okładki zamieszczona jest informacja, jakoby „Dobry złodziej…” był powieścią dla miłośników „humoru i zagadek w stylu Agathy Christie”. Nie dajcie się zwieść! Ewan i Christie należą do dwóch, zupełnie różnych wszechświatów. Książki pani Agathy wymagają, żeby w czytanie zaangażowała się dorosła, racjonalna część duszy czytelnika. Chris Ewan wyzwala w nim dziecko. Trudno powiedzieć, czym to jest spowodowane: może charakterystyczną iskrą w narracji, może nawet błyskiem pozłacanej okładki, która sugeruje, że mamy do czynienia z ucieleśnieniem książki ze starej, zamkowej biblioteki? Faktem jednak jest, że czytelnik (przynajmniej taki jak ja) z prawdziwym entuzjazmem i całkowitą ufnością rusza za Charliem w labirynt uliczek Amsterdamu, przyjmując na wiarę każde nieprawdopodobne wydarzenie, jakie go tam spotka. Dopóki nie zatrzaśnie się okładki, a nawet i długo potem, magia trwa.

Choć do „Dobrego złodzieja…” podchodzę bardzo subiektywnie i emocjonalnie, muszę przyznać, książka ma swoje minusy i kilkukrotna lektura, połączona z dogłębną analizą, bezlitośnie je obnażają. Narracja, przez większą część książki dowcipna i przejrzysta, momentami staje się zawikłana. Zdania bywają „przekombinowane” i czasami można się zagubić. Nieco koliduje to z ogólnym wrażeniem lekkości, jakie stwarza książka. Podobny problem dotyczy dialogów: zazwyczaj lekkie i naturalne, czasem stają się sztywne i wydają się być wstawiane „na siłę”. Ponieważ nie czytałam książki w oryginale, trudno mi powiedzieć, czy jest to wina samego autora, czy też może tłumacza.

Sama fabuła „Dobrego złodzieja…” jest jednak dopracowana i czytelnik musi nieźle główkować, żeby odnaleźć mordercę i rozwiązać zagadkę widniejących na okładce trzech małp, które są przyczyną całego zamieszania wokół Charliego. Zwłaszcza, że główny bohater często nie mówi nam wszystkiego.

„Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie” jest pierwszą z serii książek, które opisują złodziejskie przygody Charliego Howarda w różnych miastach Europy. Pierwszą część polecam czytelnikom z poczuciem humoru i tym z miłośników kryminałów, w których wciąż drzemie małe dziecko. Jeśli je wyzwolicie, na pewno pokochacie tytułowego dobrego złodzieja i będziecie się świetnie bawić.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Chris Ewanprzewodnik_po_amsterdamie_qfant

Tytuł:Dobrego złodzieja przewodnik po Amsterdamie

Data wydania:2007

Wydawnictwo:Amber

Pozostałe dane:Oprawa: twarda

ISBN: 978-83-241-2859-4

Liczba stron: 248

Wymiary: 145 cm x 205 cm

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: