„Chłopaki Anansiego”, Neil Gaiman

„Chłopaki Anansiego”, Neil Gaiman


Recenzował: Damian Drabik

Gruby Charlie wcale nie jest gruby, ale od swojego przydomku już się nie uwolni. Bo nadał mu go ojciec, a gdy ojciec Charliego raz coś nazwie, pozostanie tak już na zawsze. I nawet obcy ludzie raz spojrzawszy na chłopaka, będą go nazywać Grubym Charliem. Ale wstydliwe dzieciństwo u boku ojca-żartownisia to dopiero początek życiowych kłopotów bohatera kolejnej powieści Neila Gaimana, która za sprawą wydawnictwa Mag dołącza do cyklu książek autora w ujednoliconej szacie graficznej.

Młodego mężczyznę poznajemy z dala od rodzinnej Florydy. Mieszkający w Anglii bohater jest standardowym przykładem szarego człowieka, który zamiast brać się z życiem za bary, woli przejść przez nie w cieniu. Mało kto traktuje go poważnie, on sam regularnie traci kolejne posady, a jeśli już posiada jakieś wyjątkowe umiejętności, to raczej się z nimi kryje. Gdy Charlie postanawia zaprosić ojca na swój ślub, ten umiera podczas występu karaoke. Od tej pory całe życie Charliego wywraca się do góry nogami.

Okazuje się bowiem, że pan Nancy był bogiem, którego zdążyliśmy już zresztą poznać w innej powieści Gaimana – „Amerykańskich bogach”. W „Chłopakach Anansiego” autor ponownie bierze na warsztat mityczne opowieści i wplata je w całkiem aktualną otoczkę, choć tym razem oddaje w nasze ręce znacznie bardziej kameralną historię.

Najpierw Charlie poznaje swojego brata, Spidera, który odbija mu kobietę, następnie trafia do aresztu, by wreszcie – chcąc pozbyć się nieproszonego w swoim życiu gościa – nieopatrznie sprowadza na swój ród zemstę innej mitycznej siły.

Od tej pory miesza się to, co rzeczywiste z tym, co nadprzyrodzone. Jednocześnie „Chłopaki Anansiego” przez cały czas stanowią zabawną lekturę, pełną przygód i niesamowitych zdarzeń. Charakterystyczny styl Gaimana sprawia, że od tej historii nie sposób się oderwać. Już sami bohaterowie – wyraziści, niejednoznaczni, tacy których kocha się od ich pierwszego pojawienia się na kartach powieści – windują tę pozycję wysoko w górę.

Samego humoru jest tu nawet więcej niż w innych powieściach Gaimana. Być może dlatego, choć „Chłopaki Anansiego” rozgrywają się w świecie „Amerykańskich bogów”, są to książki tak od siebie odmienne. Zamiast powtórki z rozrywki otrzymujemy zupełnie nową formułę.

Powtarzają się tu co prawda pewne charakterystyczne dla Gaimana schematy, jak chociażby przemiana głównego bohatera, od typowego naiwnego outsidera, po odważnego i zadziornego mężczyznę. Znajdą się tu jednak pewne przewrotne i sprytnie poprowadzone wątki, a nawet bez nich „Chłopaki Anansiego” stanowiliby historię godną poznania, ze względu na zawartą w niej mądrość.

„Chłopaki Anansiego” to kolejna warta uwagi książka w dorobku Brytyjczyka – a dla jego miłośników rzecz obowiązkowa. Z jednej strony autor wpisuje się w charakterystyczne dla siebie rozważania z zakresu mitu i psychologii, z drugiej – ubiera je w znacznie luźniejsze niż dotychczas szaty. Mniej tu pesymizmu i mroku znanych chociażby z „Amerykańskich bogów”, więcej natomiast humoru i dobrej rozrywki.

Tytuł: Chłopaki Anansiego

Oryginalny tytuł: Anansi Boys

Tłumaczenie: Paulina Braiter

Wydawnictwo: MAG

Data wydania: 13 września 2017

ISBN: 9788374808729

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: