China Miéville, „W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania”

China Miéville, „W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania”


Autor: Natalia Bilska

Betonowa dżungla rozrasta się coraz bardziej. Bohater, który kiedyś przemierzał puszcze, walczył z dzikimi zwierzętami i zdobywał ukryte skarby – a do miasta udawał się tylko po to, by uzupełnić ekwipunek – nie opuszcza teraz labiryntu ulic i zaułków. To jego naturalne środowisko.  Intrygujące i niebezpieczne zarazem.

Nietrudno zauważyć, że urban fantasy zyskuje coraz większą popularność wśród czytelników (sama również darzę tę odmianę fantastyki szczególną estymą), a nikt chyba lepiej od Chiny Miéville’a nie wykorzystuje możliwości, jakie ta konwencja oferuje. Zarówno powieści tego autora, jak i utwory drobne, z którymi niedawno miałam okazję się „zaprzyjaźnić”, wyrażają niegasnącą fascynację życiem wielkich aglomeracji. Fascynację, trzeba dodać, często podszytą zaniepokojeniem, a w dodatku przybierającą najróżniejsze formy literackie: od miejskich ballad, przez powiastki grozy, aż po historie alegoryczne. Ich bohaterem najczęściej bywa homo urbanus –  współczesny nomada, który, wędrując ulicami, zwiedzając puby, sklepy i ruiny kamienic, odkrywa prawdziwe oblicze miasta.

Ten, kto kiedykolwiek łamał pióro, próbując stworzyć własne opowiadanie, dobrze wie, że krótka forma wymaga nie tylko pomysłu, ale i samodyscypliny. Niedociągnięcia, zarówno fabularne, jak i stylistyczne, które w powieści mogłyby pozostać niezauważone, w drobnym utworze od razu rzucają się w oczy i psują efekt końcowy. Dlatego bardzo cenię dobre zbiory opowiadań. Takie, które składają się z pojedynczych, literackich perełek, tworzących niebanalną, spójną wewnętrznie całość. Ponieważ jestem czytelnikiem bardzo wymagającym – a już szczególnie w stosunku do krótkich form literackich – rzadko kiedy lektura w pełni mnie zadowala. Najczęściej doszukuję się wad: a to opowiadania są nierówne (kilka świetnych, kilka bardzo słabych), a to zbiorowi brakuje linii przewodniej,natomiast poszczególnym tekstom „klimatu” lub „bożej iskry”. Nazwisko Chiny Miéville’a nie było mi obce, czytałam bowiem wcześniej jego znakomite powieści, byłam więc bardzo ciekawa, czy w  krótszych utworach sprawdza się równie dobrze. Lekturę „W poszukiwaniu Jake’a” potraktowałam więc jako ostateczny sprawdzian. I mogę teraz z czystym sumieniem stwierdzić, że test został zdany śpiewająco, a nowy zbiór, wydany przez Zysk i Spółkę, to książka godna polecania każdemu miłośnikowi opowiadań, miejskości i mądrej  (uwaga, to nie jest przejęzyczenie!) literatury grozy.

W skład zbioru wchodzi trzynaście opowiadań i jeden minikomiks. Akcja wszystkich utworów rozgrywa się w Londynie... ale nie do końca takim, jaki znamy – czytelnika czeka spore zaskoczenie! Miasto nieustannie się zmienia, czasem bawi a innym razem przeraża, przede wszystkim zaś przynależy do różnych rzeczywistości alternatywnych, rządzących się odmiennymi prawami. Tutaj może się zdarzyć wszystko: ulice wędrują, kochają się i zadają sobie rany („Doniesienie o pewnych wypadkach w Londynie”), przez okno można zobaczyć inny świat („Inne nieba”), Święta Bożego Narodzenia zostają sprywatyzowane i trzeba płacić za możliwość ich obchodzenia („Dzień dziś wesoły”), chowańce czarodziejów wymykają się spod kontroli („Chowaniec”), a ludzie chorują na przedziwną chorobę, zwaną słowożytem („Hasło z encyklopedii medycznej”). Całość zbioru została ujęta w „apokaliptyczną” klamrę, ponieważ zarówno pierwsze opowiadanie „W poszukiwaniu Jake’a”, jak i ostatnie „Lustra”, ukazują przedśmiertne drgawki Londynu, jego ostateczny koniec, któremu w żaden sposób nie można się przeciwstawić.

Warto zwrócić uwagę na różnorodność opowiadań: każde z nich jest inne, niepowtarzalne, charakteryzuje się też odmienną formą, dzięki czemu czytelnikowi ani przez chwilę nie grozi nuda. Autor nieustannie nas zaskakuje. Raz mamy do czynienia z narracją trzecioosobową, innym razem – bohater sam relacjonuje swoje dzieje; jedno z opowiadań przybiera formę notatki encyklopedycznej, inne składa się z fragmentów dokumentów i listów. Pojawiają się elementy fantasyscience fiction i powieści grozy. W dodatku przekładem utworów Miéville’a zajęły się aż cztery osoby, dzięki temu różnorodność dotyczy także warstwy językowej, co, akurat w tym przypadku, jest dużym atutem i dodatkowo urozmaica lekturę. Krótko mówiąc – zarówno dobór utworów, jak i ich opracowanie, to kawał dobrej roboty.

Wyobraźnia Chiny Miéville’a nieodmiennie mnie zachwyca. To jest coś tak świeżego, tak niesamowicie żywotnego, że każdy kolejny kontakt z utworami tego autora owocuje syndromem odstawienia – nie można się pogodzić z faktem, że ostatnie słowo właśnie wybrzmiało, a dalej jest już tylko spis treści i bezlitosna okładka. Chciałoby się więcej i więcej. Wiem z czytelniczego doświadczenia, jak łatwo literatura fantastyczna – a już szczególnie powieści grozy – poddaje się uproszczeniom, jak łatwo pozbawić ją jakiegokolwiek głębszego sensu, zadowalając się scenami krwawych łaźni, które, nawiasem mówiąc, bardziej śmieszą niż budzą przerażenie. Całe szczęście, proza Miéville’a skutecznie broni się przed takimi zabiegami i nadal pozostaje wysmakowaną propozycją dla koneserów. Jej siła tkwi nie w dosłowności, lecz w metafizycznym dreszczyku i grozie ukrytej między wersami utworu.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:China Miévillew_poszukiwaniu_jakea_qfant

Tytuł:W poszukiwaniu Jake’a i inne opowiadania

Data wydania:27 lipca 2010

Wydawnictwo:Zysk i S – ka

Tytuł oryginalny: Looking for Jake and Other stories

Przekład: Michał Jakuszewski, Konrad Walewski, Grzegorz Komerski, Dorota Gutfeld

ISBN 978 – 83 – 7506 – 527 – 5

Liczba stron: 276

Format: 135×205cm

Cena: 29,90 zł

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: