Charlotte Chandler, „Mae West”

Charlotte Chandler, „Mae West”


Recenzowała:Maryla Kowalska

 

Prószyński i S-ka, wydawnictwo samo w sobie stanowiące markę, od miesięcy przyciąga czytelników cudowną serią biografii gwiazd filmowych. Ta oszałamiająca parada dam Hollywood sygnowana jest nazwiskiem biografki i przyjaciółki chyba całej Fabryki Snów, Charlotte Chandler. Wśród tego pięknego i utalentowanego grona nie mogło zabraknąć jednej z Czterech Dam Hollywood: Mae West.

„Kiedyś byłam Królewną Śnieżką, ale zabłądziłam.”

Patrząc na Mae West na klasycznych filmach i fotosach, słuchając jej pikantnych powiedzonek i obserwując prowokujące ruchy prawie trudno uwierzyć, że była ukochanym, wychuchanym dzieckiem młodziutkiej prawie-arystokratki i boksera. A może wręcz przeciwnie? To właśnie bezgraniczna miłość i akceptacja ukształtowały jej dorosłe życie. Z uroczego blondwłosego aniołka stała się pełną sex-appealu i pewności siebie kobietą, pożądaną przez wszystkich mężczyzn. To nieustające wsparcie rodziców i rodzeństwa pozwoliło jej utrzymać się na fali i osiągnąć szczyt. Biografia Mae ukazuje czytelnikowi wspaniałą prawdę, że miłość i rodzina stanowią najwyższe wartości i kształtują człowieka od pierwszego dnia jego życia oraz nadają sens wszystkiemu, co robimy. Jak zwykle Charlotte Chandler nawet te największe prawdy podaje rzeczowo, bez popadania w sentymentalizm, jednocześnie przywracając gwieździe ekranu jej człowieczeństwo i zdolność odczuwania.

„-Mój Boże, jakie piękne diamenty!

- Złociutka, Bóg nie miał z tym nic wspólnego.”

W czasie rozmów z Chandler, podobnie jak w życiu Mae West, diamenty stanowią temat-rzekę. Te piękne kamienie zdają się być największą, zaraz obok mężczyzn, pasją aktorki. Mae West była kobietą kochającą piękno, zarówno przedmiotów, jak i ludzi i zdawała się kolekcjonować jedno i drugie z równie wielką pasją. Nie ukrywała też zachwytu nad samą sobą: jak zwykle Chandler udało się delikatną kreską naszkicować próżność i pychę kolejnej aktorki-przyjaciółki. I − jak zawsze − jedynym efektem tego zabiegu jest niesłabnąca sympatia: oto wielka gwiazda Hollywood, jak każdy człowiek zakochana w sobie samej, jak każdy − pragnąca zachwytów i poklasku. Chandler tchnie życie w każdy spiżowy pomnik Fabryki Snów. Opisana przez nią Mae West sama przypomina cudowny diament: lśniący, niezapomniany, bezcenny, zawsze w idealnej oprawie, nigdy nietracący wartości.

„To pistolet w twojej kieszeni, czy cieszysz się na mój widok?”

Biografia ukazuje Mae West jako cudowne zaprzeczenie wszystkich stereotypów, zarówno o blondynkach, jak i aktorkach i kobietach-biznesmenach. Pewna siebie, wygadana i bystra, West potrafiła wprowadzić niejedną osobę w konsternację. Jej wiedza szkolna była zaledwie podstawowa, jednak ostry umysł i język nie pozwalały się tego domyślać nawet najbardziej krytycznym obserwatorom. Mae zawsze robiła to, co chciała i robiła to najlepiej – a jeśli ktoś uważał inaczej, szybko przekonywała go, że się myli. I to zarówno w kwestii aktorstwa i reżyserii, jak i spraw łóżkowych. Nie bała się prowokować i zawsze miała ostatnie słowo…, nawet jeśli przerażony jego sugestywnością reżyser wycinał je później z ostatecznej wersji filmu. Dziesiątki powiedzeń stanowiących znak rozpoznawczy Mae na stałe weszło do popkultury. Sukces sceniczny zawdzięczała tylko sobie i… jedynej kobiecie, jaką kiedykolwiek kochała. Kto to taki? Koniecznie zajrzyjcie do biografii.

 „Wpadnij kiedyś do mnie w odwiedziny.”

Gorąco polecam Wam zawarcie znajomości z Mae West, nie tylko za sprawą jej biografii, ale także filmów. O to drugie się nie martwię: wiem, że po lekturze wywiadów z Charlotte Chandler sami sięgnięcie po którąś z dawnych superprodukcji. W przypadku Mae West nawet najcelniejsze słowa są niczym: to trzeba samemu zobaczyć.

Korekta: Paulina Koźbiał

mae-west_198525

  • Autor: Charlotte Chandler
  • Tytuł: Mae West
  • Tytuł oryginału: She Always Knew How: Mae West, a Personal Biography
  • Tłumaczenie: Adam Tuz
  • ISBN: 978-83-7839-567-6
  • Format: 163 mm x 234 mm
  • liczba stron: 312
  • Oprawa twarda
  • Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: