Carla Montero „Wiedeńska gra”

Carla Montero „Wiedeńska gra”


Recenzowała: Joanna Kubica

Szpiedzy, arystokraci, misterne intrygi, widmo wielkiej wojny i piękna kobieta. Autorka powieści „Wiedeńska gra” zadbała o wszystkie składniki potrzebne do zrobienia świetnej powieści szpiegowskiej w stylu retro. A mimo to w trakcie pisania powyższej historii coś poszło nie tak. Książka wzbudza we mnie mieszane uczucia. Dlaczego?

Powieść rozgrywa się w latach 20. XX wieku, rok przed wybuchem pierwszej wojny światowej. Isabel Alsasua zostaje porzucona przez narzeczonego tuż przed ślubem. Na szczęście pomocną dłoń wyciąga do niej ciotka, księżna blisko związana z cesarskim dworem Franciszka Józefa.

W trakcie podróży na Austro-Węgry Isabel spotykają dziwne i niepokojące wydarzenia. W pozornie spokojnym Wiedniu czuć narastające napięcie związane z niepewną sytuacją na arenie międzynarodowej. Wojna wisi w powietrzu. Dyplomaci prowadzący zakulisowe rozmowy starają się jej zapobiec, podczas gdy tajna orientalna sekta dąży do rozpętania konfliktu za wszelką cenę. Piękna Isabel zostaje uwikłana w rozgrywkę prowadzoną przez służby wywiadowcze różnych krajów.

Książka zawiodła moje oczekiwania. Spodziewałam się fascynującej historii szpiegowskiej, w niezwykle malowniczych miejscach i wyjątkowym okresie historycznym. Otrzymałam romantyczną historię, pisaną w nieznośnie irytującym stylu, który skutecznie psuł mi radość czytania. Powieść czytałam naprawdę długo, choć mogłoby się wydawać, że pochłonę ją błyskawicznie (jako  że uwielbiam historie szpiegowskie, kryminalne i thrillery w stylu retro).

Co najbardziej mnie drażniło? Postać głównej bohaterki kreowanej na infantylną panienkę z wyższych sfer (chociaż niepozbawionej hiszpańskiego temperamentu!). I chociaż dla czytelników, który dotrą do końca powieści, opis ten może wydać się w ostatecznym rozrachunku nieadekwatny, to jednak przez znaczną część książki postać słodkiej Isabel drażniła mnie do tego stopnia, że zupełnie nie chciało mi się czytać dalej. „Pamiętam, ukochany…” – narracja Hiszpanki opisującej kolejne wydarzenia w postaci pamiętnikowej relacji do ukochanego zepsuła mi całkiem obiecującą historię.

Na szczęście drażniąca narracja Isabel pojawiała się naprzemiennie z relacją Karela, brata ukochanego Isabel. Jego wyważona opowieść bardziej zachęcała do lektury. Nie zmienia to faktu, że cały czas miałam wrażenie, że szpiegowska gra i walka z egzotyczną sektą są tylko tłem do opisania miłosnej historii, która w gruncie rzeczy w ogóle mnie nie porwała. Po prostu miałam zupełnie inne oczekiwania. Zwłaszcza że prolog, a właściwie dwa prologi, rozbudziły mój apetyt i liczyłam na zupełnie inne rozwinięcie całej historii. Niemniej jednak dotrwałam do końca lektury, a autorce udało się mnie kilka razy pozytywnie zaskoczyć.

Nie twierdzę, że „Wiedeńska gra” jest złą książką. Po prostu zawiódł… marketing. Sama promowałabym powieść bardziej jako miłosną historię niż fascynującą historię szpiegowską. Z tego względu książka po prostu kompletnie nie przypadła mi do gustu (na co wskazywałby opis czy obiecujący wstęp).

Przyznam, że nie sięgnęłabym ponownie po powieść autorki pisaną w podobnym stylu i o podobnym temacie. Zwyczajnie mnie ów styl do siebie nie przekonał. Niemniej dla osób lubiących niebanalną historię miłosną, z niezwykłymi wydarzeniami w tle, to mogłaby być całkiem atrakcyjna lektura. W końcu ilu, ludzi tyle opinii.

Korekta: Aleksandra Żurek

Wiedenska_gra-3a

  • Autor: Carla Montero
  • Tytuł: Wiedeńska gra
  • Tytuł oryginału: Una dama en juego
  • Wydawnictwo: Rebis
  • Wydanie: Poznań 2013
  • ISBN: 978-83-7818-471-3
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: