Brian McGilloway, „Aleja szubienic”

Brian McGilloway, "Aleja szubienic"


Autor: Maryla Kowalska

W każdym, nawet najmniejszym mieście, można znaleźć miejsce o wątpliwej reputacji, z szemraną historią albo po prostu nawiedzone. Można o nim opowiadać historie przy ognisku lub straszyć jego wspomnieniem nieposłuszne dzieci. W Lifford takim miejscem jest Aleja Szubienic, gdzie niegdyś wykonywano wyroki na przestępcach. Pewnego dnia widmo przeszłości ożywa: w miasteczku ginie dziewczyna, a na drzewie w Alei zawisa nowe ciało. Nic nie wskazuje, aby sprawy były ze sobą związane, więc policja uznaje wisielca za samobójcę. Ale czasem rzeczy nie są tym, czym się wydają…

„Aleja Szubienic” to druga powieść irlandzkiego autora, Briana McGillowaya. Podobnie jak jego debiut „Na granicy”, opowiada o zbrodni popełnionej w miasteczku położonym na granicy Irlandii Południowej i Północnej. Krąg podejrzanych jest zamknięty niemal od początku, a mimo to czytelnika czeka wiele niespodzianek. Bohaterowie są niejednoznaczni: trudno powiedzieć, kto jest bohaterem pozytywnym, a kto negatywnym. Nawet prowadzący śledztwo detektyw Devlin budzi wątpliwości: przy swoich bliskich jest kochającym ojcem i mężem, stawiającym prawdę ponad wszystko; w pracy zaś ucieka się do rozwiązań nie zawsze zgodnych z prawem. Czarne nie zawsze jest czarne, a białe nie jest bez skazy.

Oprócz interesujących bohaterów, plusem książki jest też sugestywny klimat. Styl powieści zdecydowanie nawiązuje do kryminałów z lat trzydziestych XX wieku. Choć akcja książki rozgrywa się w lecie, o różnych porach dnia i nocy, wydaje się, że Lifford jest bezustannie pogrążone w głębokich ciemnościach. Pierwszoosobowa narracja sprawia wrażenie spokojnej i chłodnej, książkę czyta się nieśpiesznie, ale opowieść zdecydowanie wciąga. Słowa detektywa Devlina są często gorzkie i momentami bardzo przypominają sztampowe kwestie prywatnych detektywów: „Niedziela, 30 maja. Siedziałem na granicy w radiowozie Gardy.” Akcja nabiera rozpędu powoli, a prawdziwe eksplozje pojawią się dopiero na końcu. Są one jednak adekwatne do całokształtu powieści: z pewnością zmieniają bieg wydarzeń, lecz brzmią niezbyt wyraźnie – jakby przytłumione, słyszane z dużej odległości.

Tak naprawdę jedynymi poważnymi wadami książki są błędy w druku. Zbyt często, jak na tak krótką powieść, zdarzają się słowa pisane wyłącznie dużymi literami, wedle zasady: „Jak się człowiek śpieszy, to się Caps Lock cieszy”. Przez pierwsze parę rozdziałów miałam nadzieję, że to nowatorski zabieg stylistyczny, ale srodze się zawiodłam. Tak popularne wydawnictwo jak Amber zdecydowanie powinno zadbać o korektę.

Na szczególną uwagę zasługuje zakończenie „Alei…”. Wynika z logicznego ciągu zdarzeń przedstawionego na przestrzeni całej fabuły i zaskakuje czytelnika, a jednak ma w sobie coś z deus ex machina. Wszystko wydaje się na miejscu, ale rozwiązanie zagadki morderstwa pod wpływem impulsu chwili jednak odrobinę rozczarowuje. Z drugiej strony, nie pozostawia czytelnika z wrażeniem, że został oszukany przez zaprezentowanie rozwiązania całkowicie oderwanego od reszty śledztwa.

„Aleja szubienic”  Briana McGillowaya jest dobrym kryminałem, ze szlachetnymi korzeniami tkwiącymi w literaturze lat trzydziestych. Nie epatuje makabrą ani wydumanymi pomysłami. Jest prosty i logiczny, ale przy tym niezmiernie wciągający. Polecam go szczególnie tym czytelnikom, którzy dopiero wchodzą w świat kryminału oraz miłośnikom konwencji noir.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Brian McGillowayaleja_szubienic_qfant

Tytuł:Aleja szubienic

Data wydania:kwiecień 2010

Wydawnictwo:Amber

Pozostałe dane:Oprawa: miękka

ISBN: 978-83-241-3643-8

Liczba stron: 256

Wymiary: 148 x 210 cm

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: