Brandon Sanderson, „Siewca Wojny”

Brandon Sanderson, „Siewca Wojny”


Autor: Łukasz Szatkowski

Brandon Sanderson swoim debiutanckim „Elantris” zawiesił sobie poprzeczkę naprawdę wysoko. A przypomnę, że na okładce można przeczytać polecankę samego Orsona Scotta Carda. „Siewca Wojny” przeskoczył tę poprzeczkę, niczym Jelena Isinbajewa bijąca kolejny rekord świata, utrudniając, tym samym, napisanie ciekawej recenzji. Niezainteresowanym pianiem z zachwytu, szczerze odradzam dalszą lekturę, bowiem będę pisał o książce świetnej, jeśli nie wybitnej.

 

Na skutek Wielowojnia, panująca w Hallandren królewska dynastia została wygnana i zastąpiona przez teokrację Opalizujących Odcieni rządzoną przez Króla - Boga. Hierarchia panująca w Hallandren opiera się na BioChromie (mocy), a konkretnie - na ilości Oddechów, które w dużym uproszczeniu są odpowiednikiem many, oraz wszechobecnych kolorach, potrzebnych do użycia BioChromy. Na przeciwnym biegunie znajduje się niewielkie Idris, państewko wygnanych monarchów. Idrianie wypracowali sobie kulturę stanowiącą całkowite zaprzeczenie hallandrenskiej - z poświęceniem, wartym lepszej sprawy, unikają wszelkich kolorów, a posiadanie większej ilości Oddechów, poza jednym własnym, z którym każdy się rodzi, uważane jest za zbrodnię. Na mocy traktatu pokojowego, Dedelin - król Idris, musi wysłać swoją córkę do znienawidzonego sąsiada, by tam poślubiła Króla - Boga i tym samym ostatecznie zalegalizowała jego władzę. W ostatnim momencie jednak, zamiast najstarszej córki - Vivenny, przygotowywanej do tej roli od dziecka, decyduje się posłać najmłodszą - siedemnastoletnią, roztrzepaną i żywiołową oraz nieposłuszną Siri.

Wraz z Siri i podążającą za nią skrycie starszą siostrą, opuszczamy Idris i wkraczamy na jaskrawy aż do obrzydzenia teren T'Telir, stolicy Hallandren. Sanderson w sobie tylko znany sposób, mimo wszechogarniającej cukierkowej kolorowości, tworzy prawdziwie mroczny klimat, pełen nieokreślonego niepokoju. Nie chodzi nawet o samą magię słów; wspomniany nastrój wycieka niepostrzeżenie gdzieś między wierszami, niczym tajemniczy dym z czarnego miecza, będącego własnością jednego z bohaterów powieści. Wyrazy uznania należą się także tłumaczowi, Grzegorzowi Komerskiemu, za to, że zdołał to wszystko tak doskonale oddać w swoim przekładzie.

W świecie wykreowanym przez Sandersona nie należy przywiązywać się do jakiejkolwiek teorii - autor co i rusz wprowadza głównych aktorów, a nas przy okazji, w ślepe uliczki i zmusza do weryfikacji przyjętych założeń. W jednej chwili wszystko układa się w miarę logiczną całość, żeby w następnej wywrócić się do góry nogami. Postacie rzekomo pozytywne to w rzeczywistości czarne charaktery i odwrotnie, bohaterowie drugoplanowi wychodzą na plan pierwszy, demonizowani okazują się żałośni i skrzywdzeni, prześladowani stają się agresorami. Przemianie ulegają jedynie księżniczki oraz Dar Pieśni zwany Mężnym, jedno z dwudziestu pięciu pomniejszych bóstw tworzących swego rodzaju rząd Hallandren. Inni po prostu zrzucają swoje maski. Wierzcie, nie tylko ogry są jak cebula, strzeżcie się pozorów. Zwroty akcji nie są jednak płaskie, jak w poczytnych powieściach Dana Browna. Naturalność została osiągnięta dzięki specyficznej budowie postaci, wszystkie one mają głębię - swoje pochodzenie, wierzenia, system wartości, historię, motywacje i dążenia. Ci „dobrzy” nie tylko nie są kryształowi, lecz wręcz aroganccy i nieuprzejmi (tudzież nieogoleni), a „źli” potrafią być czarujący i sympatyczni. Jak stwierdza jeden z bohaterów: człowiek może być zły do szpiku kości, ale jeśli ma charyzmę i jest wesoły, inni ludzie chętnie go słuchają. A nawet lubią. Świat jest doskonale zbalansowany, nie wisi w próżni, za to tętni prawdziwym życiem. Nic nie zostało na siłę doklejone „żeby pasowało”. Nawet wyszydzany zwykle przeze mnie wątek miłosny jest tutaj dosyć nietypowy i niezbyt wyeksponowany, a ponadto nie wprawia w zażenowanie, lecz wpasowuje się w to uniwersum, w którym nic nie jest takie, jakim się wydaje.

Zarówno w „Elantris”, jak i w „Siewcy Wojny” dostrzec można filozofię, pod którą podpisuje się sam autor i według której zapewne żyje, jako członek Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich. Zgodnie z tym, czego nauczał Joseph Smith - założyciel Kościoła - każdy człowiek może osiągnąć boskość, a sam Bóg - Ojciec jest wywyższonym człowiekiem, posiadającym ciało. O ile w „Elantris” każdy mógł się pewnego dnia obudzić bogiem i dołączyć do równych sobie w specjalnym mieście, to w „Siewcy” można zostać wskrzeszonym jako Powracający, jeśli się na to zasłużyło, a następnie dołączyć do grona uprzywilejowanych. Bogiem jest się przez to, jakim się jest człowiekiem - jak dowiadujemy się pod koniec powieści. Tak wykreowani bogowie mają służyć ludziom - każdy może po raz kolejny oddać swoje życie, by uratować jednego ze swoich wyznawców. Dla podkreślenia „nieboskiej” boskości są oni także całkowicie zależni od swoich kapłanów, co tydzień muszą otrzymać jeden Oddech, potrzebny do przeżycia. Tym samym, jeśli chcą przetrwać, muszą zostać krwiopijcami i wysysać Oddechy swoich poddanych (odpowiednio za to wynagradzanych). Pojawia się ponadto apel o tolerancję: zawsze łatwo jest obarczyć winą kapłanów. To wygodne kozły ofiarne. W końcu każdy, kto wierzy w coś innego niż ty, musi być kłamliwym manipulatorem, albo oszalałym fanatykiem. Tak oto Brandon Sanderson próbuje zrobić mormonów z nieświadomych czytelników.

Wydawnictwo MAG również spisało się świetnie. Dobry przekład (no, może poza tytułem), ładna okładka, solidne, konkretne wydanie, pozbawione zbędnych ozdobników. Czego wymagać więcej? Co do autora, to zaryzykowałbym stwierdzenie, że oto na naszych oczach wyrasta prawdziwie wielka postać literatury fantasy. Warto zagłosować na „Warbreakera” na stronie The David Gemmel Legend Awards, której pierwszym historycznym laureatem został Andrzej Sapkowski za anglojęzyczne wydanie „Krwi elfów”. Jeśli ktoś dotarł do tego miejsca, to nie potrzebuje już chyba oficjalnego polecenia z mojej strony. Na Kolory! Każdy szanujący się miłośnik fantasy powinien sięgnąć po „Siewcę Wojny” Brandona Sandersona!

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Brandon Sandersonsiewca_wojny_qfant

Tytuł:Siewca wojny

Data wydania:30 kwietnia 2010

Wydawnictwo:MAG

Pozostałe dane:ISBN: 978-83-7480-170-6

Tłumaczenie: Grzegorz Komerski

Oprawa: miękka

Format: 135 x 202

Liczba stron: 619

ISBN 978-83-7480-170-6

Cena: 45 zł.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: