Bernard Cornwell, „Pieśń miecza”

Bernard Cornwell, „Pieśń miecza”


Autor: Kamil Dolik

Pieśń nadeszła wraz ze zmierzchem. Z początku niepozorna, ot, nieskładny harmider mknący z wichrami od strony zachodnich wzgórz.

Pieśń miecza.

Niespokojna melodia, która rozbrzmiewa, gdy ważą się losy świata. Symfonia wojny, tkana za pomocą setek, tysięcy rządnych krwi ostrzy.

Zew dziejów. Dla niektórych ostatnia pieśń w życiu.

Bard Bernard powiadał mi ongiś o tym omenie z minionych wieków.

Gdy to czynił, jego słowa układały się w szlachetnie szumiące potoki i rozbudzały w mej wyobraźni wizje wielkich podbojów i podstępnych, nierzadko nikczemnych knowań, od przebiegu których zależeć miała przyszłość angielskich ziem. Snuł swoją opowieść o Uhtredzie z Bebbanburga, saskim chłopaku uchowanym przez Duńczyków, tak jak pająk tka swoją sieć pośród łanów traw – misternie, z wyczuciem i gracją, stopniowo tworząc fascynujący wzór.

Pamiętam, że słuchałem tych bajań z wypiekami na twarzy.

I że każde oczekiwanie na ciąg dalszy wydawało mi się niekończącą się mordęgą.

Trzeba Wam bowiem wiedzieć (jeśli jeszcze nie wiecie), że bard Bernard ma Dar. Dar ożywiania snutych przez siebie opowieści, którego – co wiem z doświadczenia – pozazdrościć mu może wielu innych pieśniarzy, którzy – tak jak on – posiłkują się annałami historii, by tworzyć własne. Mało kto, tak jak bard Bernard, potrafi za pomocą słów wskrzesić rzeczywistość dawnych, mrocznych wieków, którymi rządziło prawo miecza. I mało kto potrafi w równym stopniu zapełnić tą rzeczywistość niezwykłymi, lecz w pełni ludzkimi postaciami o diabelnie wyrazistych charakterach.

Pieśń miecza wkroczyła w nasze progi nagle, tak jak burza wdziera się na niespokojne niebo, zaś tuż przy niej kroczyły zamęt i pożoga. Gdy przybrała brzmienie gromu, nie było już czasu na zastanowienie się, na planowanie trzeba było działać. Ruszyliśmy w bój, naprzeciw armii północy, dodając sobie odwagi bojowymi okrzykami.

Wdeptać w piach, w pył, utopić w oceanie krwi.

Pamiętam chaos, który nastał, gdy po raz pierwszy skrzyżowaliśmy ostrza z przeciwnikiem. Parłem do przodu, niczym berserk, siejąc spustoszenie w szeregach wroga. Me ostrze co rusz siepało ciała wrogich żołnierzy, krew zalewała mi oczy, a nieopisany ból rozdzierał mi mięśnie.

Pieśń miecza grzmiała nad okolicą, ryczała niczym mityczna bestia sycąca się ciałami poległych.

A przecież w opowieści barda Bernarda pieśń miecza jawiła się jako coś więcej, niż tylko bezduszna symfonia krwawego szaleństwa. Była przygodą – niepokorną, awanturniczą, bezwzględną – ale jednak przygodą. Taką, o jakiej marzy każdy młody chłopak. Pieśń miecza w opowieści Bernarda porywała duszę i serce i nie puszczała ich aż po ostatnie słowo. Gdy zaś cichła, pozostawiała w słuchaczu ochotę na więcej.

Znacznie więcej.

Opowieść o Uhtredzie z Bebbanburga z biegiem kolejnych strof nie traciła nic ze swojego impetu – była równie wciągająca i ciekawa, jak historia jego zmagań ze „Zwiastunem burzy” czy spotkania z „Panami Północy”. W skrócie, warta każdej poświeconej jej chwili.

Poranek po bitwie powitał nas widokiem zgliszczy osnutych woalem czarnego dymu. Śmierć i Trwoga zdawały się tańczyć wokół krążyć niczym wygłodniałe wilki pragnące zanurzyć w nas zabójcze kły. Odparliśmy atak, lecz ziemia nasza, zbrukana krwią i spopielona na wiór, była tylko cieniem dawnej, wspaniałej krainy. Trzeba nam było ją porzucić, wyruszyć na poszukiwanie nowej nadziei. Zebraliśmy ocalałe zapasy jadła, ubrania i broń, pochwyciliśmy oszczędzone zwierzęta i – pogrążeni w posępnym nastroju – wyruszyliśmy na południe. I przyznam szczerze, że gdzieś tam – w głębi serca, pobudzony wspomnieniami opowieści barda Bernarda i niedawnej bitwy, czułem trudne do opisania ciekawość i podniecenie. Tam, na krańcach płonących ziem czekał nas zupełnie nowy los. Ja zaś bardzo, ale to bardzo, chciałem go poznać.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

 

Autor: Bernard Cornwellpiesn_miecza_qfant

Tytuł: „Pieśń miecza”

Data wydania: 31.01. 2013

Wydawnictwo: Instytut Wydawniczy ERICA

Pozostałe dane: Tłumaczenie: Agnieszka Zając, Mateusz Pyziak

Korekta: Elżbieta Białoń

ISBN: 978-83-62329-72-4

Wydanie: I

Strony: 528

Oprawa: miękka, ze skrzydełkami

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: