Antonio Garrido, „Człowiek, który czytał umarłych”

Antonio Garrido, „Człowiek, który czytał umarłych”


Recenzowała: Lucyna Markowska

 

Jest w tym coś zaskakującego, iż pomimo starożytnej historii i bogactwa kultury, która odcisnęła swoje piętno na licznych azjatyckich państwach, Chiny jakoś nigdy nie cieszyły się wśród miłośników orientalnych klimatów takim zainteresowaniem jak Japonia. Na szczęście, nie jest to regułą. Dlatego dla tych odbiorców, którzy lubią przenieść się wyobrażeniami do literackiego świata w odległe regiony, daleko poza granice Europy, ale niekoniecznie do Kraju Kwitnącej Wiśni, powstają powieści takie jak „Człowiek, który czytał umarłych” Antonio Garrido.

Akcja powieści dzieje się bowiem w starożytnych Chinach, gdzieś na przełomie XIII i XIV wieku, a jej bohaterem jest nie kto inny jak sławny Song Ci – historyczny, medyczny uczony, będący autorem „Collected Cases of Injustice Rectified” (Xi Yuan Ji Lu), czyli ważnego dzieła kładącego podwaliny pod dziedzinę znaną dzisiaj jako medycyna sądowa. Z tym większym zainteresowaniem śledzimy literackie losy chińskiego badacza (najpierw jako młodego, dwudziestoletniego chłopaka, a potem dorosłego mężczyznę), o którym już na wstępie wiemy przecież, że odciśnie swoje piętno na historii naszego świata. Jeśli jednak dokonania Song Ci nie były nam wcześniej znane, to nic straconego, bo czyż nie od tego są właśnie powieści, by wpleść do rzeczywistości odrobinę fantazji, ucząc i bawiąc jednocześnie?

A wyobraźni autorowi wyraźnie nie brakowało, gdy na potrzeby swojej historii stworzył szeroki wachlarz bohaterów: od okrutnego brata, bystrego sędziego, skorumpowanych urzędników, zdradzieckich nierządnic, po lojalną i uczciwą siostrę. Nic zatem dziwnego, iż opowieść będącą połączeniem powieści przygodowej z thrillerem o człowieku, który nauczył się intepretować na martwym ciele ślady zbrodni, otwiera scena morderstwa. Nieboszczyk Li Shang w chwili śmierci był mężczyzną 58-letnim, zwykłym ojcem rodziny, rachmistrzem, cieślą i rolnikiem, cieszącym się szacunkiem i niemającym wrogów. Tym bardziej dziwi, iż to właśnie on padł ofiarą mordercy, za którego cała wioska uważa miejscowego osiłka – Song Lu. Od tego momentu na rodzinę Song Ci spada cała gama nieszczęść. Poczynając od oskarżeń, które zostają skierowane na jego brata, po tajemniczą śmierć rodziców, wreszcie konfiskatę majątku i rozpaczliwą ucieczkę do stolicy, by spełnić swoje marzenie o powrocie na uniwersytet.

Z jednej strony trudno nie dać się oczarować bogactwu opisów przedstawionego świata, z drugiej – miejscami miałam problemy w uwierzeniem w pewne reakcje i decyzje bohaterów. Ich sposób zachowania czy światopogląd wydawał mi się nieco zbyt europejski, przez co nie dało się kompletnie zapomnieć, iż autor powieści pochodził z odmiennego kręgu kulturowego niż ten, który próbował zaprezentować. Podejście do humanitaryzmu, ról społecznych, stanów, podziałów płciowych i innych problemów poruszanych w powieści raził na wskroś współczesnością. Trudno bowiem uwierzyć w istnienie tak postępowego człowieka w średniowiecznych Chinach. Oczywiście, mówimy o jednostce wybitnej, uczonym i prekursorze swoistej ścieżki badawczej, ale nawet mając to na uwadze, Song Ci wydawał mi się kimś oderwanym od swoich realiów.

 Powyższe zastrzeżenie jest jedynym, jakie miałam do samej powieści, którą w kategorii kryminałów oceniałabym bardzo wysoko, nawet jeśli trochę kuleje sam aspekt historyczny. Autorowi chwali się oczywiście próba wplecenia jak największej ilości wątków charakterystycznych dla chińskiej kultury, jak chociażby opisanie, na czym polega egzekucja w formie língchí (Kara tysiąca cięć), zwyczaj wiązania kobiecych stóp oraz zawiłości chińskiej administracji, ale stanowią one jedynie tło do skomplikowanej, dworskiej intrygi oraz toczącego się w powieści śledztwa.

 „Człowiek, który czytał umarłych” to powieść wciągająca, która nie stanowi taniej próby odpowiedzenia na zapotrzebowanie, jakim jest „moda na Azję”. Wyróżnia ją nie tylko poziom referencji (wyraźnie dokonanych wcześniej przez autora), ale też opisy, które swoją sensualnością pozwalają nam każdym zmysłem wyobrazić sobie literacką rzeczywistość. Zdecydowanie poleciłabym ją wszystkim osobom lubiącym detektywistyczne intrygi, nawet jeśli niekoniecznie interesują je klimaty orientu. Medycyna sądowa znana nam bowiem tak dobrze z amerykańskich filmów, sięga korzeniami znacznie starszej historii, a zagłębienie się w jej początki stanowi interesującą i niepowtarzalną lekcję, której dzięki udanej powieści Antonio Garrido szybko nie zapomnimy.

Korekta: Katarzyna TatomirAntonio Garrido, „Człowiek, który czytał umarłych”

  • Tytuł: Człowiek, który czytał umarłych
  • Tytuł oryginału: El Lector De Cadaveres
  • Autor: Antonio Garrido
  • Tłumaczenie: Grzegorz Ostrowski, Joanna Ostrowska
  • Wydawca: Wydawnictwo Albatros
  • ISBN: 978-83-7885-950-5
  • Liczba stron: 560
  • Format: 145x205 mm
  • Cena: 35 zł
  • Data wydania: 14 listopada 2014
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: