Anne Perry, „Brama zdrajców”

Anne Perry, "Brama zdrajców"


Autor: Jacek Orlicz

Czy zaufalibyście mordercy? Czy poczulibyście zimny dreszcz, biorąc do rąk książkę napisaną przez mordercę? Anne Perry (a właściwie: Juliet Marion Hulme), autorka kilku światowych bestsellerów, ma na sumieniu straszliwy grzech – zbrodnię, jakiej nie powstydziłby się rasowy, zimnokrwisty zabójca. Pewnego pięknego, słonecznego dnia, w Victoria Park, niedaleko Chirstchurch w Nowej Zelandii, szesnastoletnia wówczas Perry i jej najbliższa przyjaciółka – Pauline Parker wspólnie zamordowały matkę Pauline.

Straszne, owszem, ale nas – czytelników, interesuje coś innego. Czy morderczyni może napisać dobrą książkę? Czy produkowane przez Anne Perry bestsellery są literaturą oryginalną, dobrą i wciągającą? Słowem: czy przeszłość pisarki rzutuje na konstrukcję jej książek? Nie można tego jednoznacznie stwierdzić, gdyż materia ta budzi tylko domysły – mroczne, niepokojące insynuacje. Niemniej, „Brama zdrajców” to wartki, momentami posępny i wielowarstwowy kryminał. A opowiedziana historia jest naprawdę frapująca.

Wiktoriańska Anglia to kraj rządzony przez zarozumiałych arystokratów, interesownych polityków i bezwzględne, tajne stowarzyszenia. Thomas Pitt właśnie awansował i wraz z żoną, Charlotte, oraz dziećmi przeprowadza się do nowego domu. Mają tu służącą, żyją na wysokim poziomie i niczego im nie brakuje. Thomas podniósł standard życia rodziny, lecz jako nadkomisarz, wciąż nie może liczyć na względy nadętych polityków i członków arystokracji. Mimo nowej pracy, policjant nie budzi zaufania i szacunku u bogatych, dystyngowanych członków klubu. Tutaj, w świecie żądnych władzy politycznych osiłków, decydującą rolę odgrywają podziały wynikające z pochodzenia. Nadkomisarz Pitt szybko staje twarzą w twarz z potworem arystokratycznych stowarzyszeń, zrzeszających zatwardziałych tradycjonalistów o mocno ograniczonych horyzontach. Nikt, łącznie z Thomasem, nie pchałby się dobrowolnie w sam środek skostniałej grupy starszych generałów, ministrów i działaczy politycznych, których łączy jedno – tajemniczość i chęć władzy. A w tak zwartym, zamkniętym gronie trudno przypuszczać, by zdrada jednego – sprawiedliwego, miała szanse na  przebaczenie. Tu panuje niezdrowa lojalność. Tu bunt tłumi się w zarodku.

Czy pomimo nieustannej walki w nieprzyjaznych warunkach, Thomas podoła zadaniu? Czy uda mu się rozwikłać tajemnicę i spełnić prośbę, z jaką zwrócił się do niego najbliższy przyjaciel z dzieciństwa – Matthew? Czy nadkomisarz odnajdzie sprawców zabójstwa ich wspólnego opiekuna, ojca Matthew – Arthura Desmonda? A może starszy pan stracił postradał zmysły i popełnił samobójstwo? Tutaj niczego nie można być pewnym.

Czytając tę książkę, musimy być nieustannie czujni. Wszystko jest możliwe. Zwłaszcza dlatego, że w grę wchodzi polityka, łącząca życie prywatne bohaterów i nieczyste postępki władzy. Powieść Anne Perry mówi prawdę o rzeczywistym świecie. Przecież w każdym kraju, nawet po dziś dzień, za decyzjami podejmowanymi na szczycie nierzadko kryją się ofiary tutaj – na dole. A tymi ofiarami jesteśmy my – prości, uczciwi obywatele.

Na oś fabularną „Bramy zdrajców” składają się trzy równolegle prowadzone przez Thomasa sprawy: od śmierci bliskiej osoby, aż po polityczne niuanse i biurokratyczne przekręty. Niektórzy z zaangażowanych w śledztwo delikwentów pragną rozdzielić wszystkie wątki i rozpatrzyć je oddzielnie. Inni chcą o nich zapomnieć. Tylko nieliczni, prowadzący ogólne, wnikliwe badania, dążą do rozwiązania całej zagadki. Szybko okazuje się, że nic nie jest takie, na jakie wygląda, a nawet najwięksi przyjaciele mogą mieć coś do ukrycia.

Przez większą część powieści bierzemy udział w śledztwie u boku nadkomisarza Pitta. Wyciekające z Ministerstwa Kolonii informacje dotyczące Afryki, zdrada państwa, zwłoki na brzegu Tamizy – wszystko zdaje się być połączone, lecz nikt nie chce w to uwierzyć. Thomas nie może nikomu ufać. Oschły, klaustrofobiczny klimat dochodzenia udziela się czytelnikowi. Autorce udało się przenieść emocje głównego bohatera na odbiorcę, co uważam za największy plus książki. Razem z nadkomisarzem prowadzimy śledztwo, zastanawiamy się, kto budzi największe podejrzenia, kto ma coś do ukrycia i kto gdzie się znajdował, gdy popełniono zbrodnię. Jak w rasowym kryminale, autorka wodzi za nos zarówno bohatera, jak i czytelnika. Widzimy ludzi nieprzystających do reszty. Dostrzegamy motywy. Ba, pobudki, którymi kierują się niektóre osoby, są tak jasne, że aż chcemy wykrzyczeć – tak, to oni! Szybko jednak przychodzi zwątpienie… Nie, jednak nie. Wraz z Thomasem błądzimy – wrogowie okazują się przyjaciółmi, a pomocni i honorowi (zdawałoby się) Londyńczycy – zdrajcami i mordercami.

Książka jest wielowarstwowa, nie tylko dzięki kilku odrębnym wątkom. Wyraźnie zarysowane postacie działają na wyobraźnię: apodyktyczny szef policji, członkowie tajnego stowarzyszenia, ministrowie posiadający dostęp do poufnych informacji... Nie sposób łatwo ich ocenić. Czyny bohaterów wymykają się klasyfikacjom. Ich postawa jest niejednoznaczna. Mimo to, do niektórych czujemy sympatię, zaś do innych – wrogość. Podświadomie utożsamiamy się z konkretnymi osobami i, co ciekawe, dzieje się to bez naszego aktywnego udziału. Powieść Anne Perry to sprytna pułapka – niepokojąca, ale i niezwykle wciągająca. Łatwo wpaść i już nie wyjść – utknąć w studni kryminalnych zagadek aż do ostatniej strony.

Podczas lektury spostrzegłem tylko jedną, małą wadę – niedosyt spowodowany nikłym udziałem Charlotte – żony Thomasa Pitta, w śledztwie. Owszem, małżonka nadkomisarza pojawiła się tu i ówdzie oraz prowadziła inteligentne, przenikliwe rozmowy ze znajomymi z wyższych sfer, ale cóż z tego? Tylko sporadycznie rozgryzała niewielkie fragmenty układanki, niemal wcale nie pomagając mężowi. Czytając pierwsze stronice powieści, spodziewałem się po tej postaci czegoś więcej, lecz, jak się szybko okazało – był to celowy zabieg autorki. Możliwe, że przedstawiwszy Charlotte od razu w inny, bardziej wyraźny sposób, Anne Perry naruszyłaby delikatne ramy wierności historycznej. W dziewiętnastym wieku kobiety miały swoje ściśle określone miejsce – u boku męża. Początkowo ów nieprzyjemny fakt kładzie się cieniem na postaci Charlotte. Żona komisarza nie wychyla się, nie przejmuje inicjatywy i bardzo rzadko sama porusza ważniejsze tematy. Owszem, w dziewiętnastowiecznej Anglii życie kulturalne kwitnie dzięki damom, które w wolnym czasie odwiedzają teatry, opery i kawiarnie, lecz cóż z tego, skoro ogromna większość z nich spędza czas wyłącznie na plotkach? Tutaj należą się brawa dla autorki za to, że w dalszej części opowieści udało jej się delikatnie, lecz dość zauważalnie, odejść od utartej formuły „grzecznej”, cichej małżonki . W miarę rozwoju opowieści Charlotte coraz aktywniej w niej uczestniczy, przede wszystkim rozmawiając z mężem, dzięki czemu… Ale, ale! Tego dowiecie się sami.

Język, którym posługuje się Anne Perry, jest barwny, plastyczny i adekwatny do przekazywanych treści. To, co w tego typu książkach cenię najbardziej, zostało świetnie uchwycone i pokazane. Klimat dziewiętnastowiecznego Londynu budzi dokładnie takie wrażenia estetyczne, jakich pragnie każdy fan kryminałów z akcją osadzoną w tamtej epoce. Turkoczące po bruku powozy, wygadana, plotkująca służba, specyficzna, dość anemiczna praca policji a także, co również stanowi nie lada ciekawostkę, zwyczaje i etykieta dworu oraz salonowe igraszki arystokracji. Tak, te wyuczone gesty i garść schematów można oglądać bez przerwy, to istna uczta dla wyobraźni! W „Bramie zdrajców” oglądamy życie wyższych sfer – arystokratów, polityków i dżentelmenów. Wszyscy prowadzą bogate życie kulturalno-towarzyskie. A jednak nie wszystko złoto, co się świeci…

Mimo pozorów elegancji i porządku, ocieramy się o moralne zepsucie i zgniłe relacje międzyludzkie. Ostatni prawi i szlachetni bohaterowie, broniący człowieczeństwa mieszkańców Afryki, nie są teraz w cenie i padają ofiarami spisków. Liczy się podbój, kolonizacja i nadzieja na  rychły zarobek. Przywodzi to na myśl szesnasty wiek i krwawe wyprawy konkwistadorów. Cywilizowane społeczeństwo przeorane jest klasowym podziałem, więc stosunek Londyńczyków do Afrykańczyków jest spaczony i wykrzywiony. Mało który z dystyngowanych przedstawicieli władzy ujawnia się ze swoją sympatią do Czarnych.
„Brama zdrajców” sięga głęboko do korzeni moralności Europejczyków, ukazuje problemy istotne na całej przestrzeni dziejów, również dziś. Rasizm, małostkowość, nietolerancja, chęć zysku i nieustanna walka o władzę. Publiczne brudy prane pod przykrywką szczytnych idei. Podwójne dno niesionej biednym krajom pomocy – czyż nie tak właśnie jest w dzisiejszej rzeczywistości? Można pokusić się o stwierdzenie, iż to uniwersalność „Bramy zdrajców” tak naprawdę stanowi o jej sile.

Pomijając smutny przekaz, nie sposób zapomnieć o barwnym świecie, ciekawych, pełnokrwistych bohaterach i niesamowitym koktajlu detali historycznych. Poznajemy tajniki pracy dorożkarza i metody śledcze Scotland Yardu. Obserwujemy zwyczaje służących. Dajemy się uwieść Anne Perry, która sypiąc jak z rękawa osobliwymi nazwami i opisami, nadaje specyficzny klimat ukazywanej rzeczywistości. Wszystko razem stanowi wykwintne, wyrafinowane danie, które powinno zaspokoić gusta nawet najbardziej wymagających smakoszy. Zarówno wątki kryminalne powieści, jak i szerokie spektrum wytwornych zwyczajów oraz galeria barwnych postaci – wszystko to składa się na obraz prawdziwego i żywego oblicza dziewiętnastowiecznego Londynu. Myślę, że nie tylko dlatego warto się z „Bramą zdrajców” zapoznać – wielość wątków i bogactwo śledztwa mogą stanowić dodatkową gratkę dla tych czytelników, którzy lubią zagadki.

Wróćmy zatem do pytania postawionego na początku: czy zbrodnia, którą popełniła w młodości Anne Perry, przyczyniła się do pasji, z jaką obecnie pisze kryminały? Czy gdyby nie przeszłość pisarki, „Brama zdrajców” byłaby tak samo dobra? W tej książce nie znajdziemy odpowiedzi. Pozostaje mieć nadzieję, że nie. Że to nie morderstwo, a talent autorki zadecydował o wartości powieści. Talent w połączeniu z bardzo rzadką umiejętnością wciągania czytelników w sam środek bagna kryminalnych zagadek.

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Autor:Anne Perrbrama_zabójców_qfant

Tytuł:Brama zdrajców

Data wydania:2010

Wydawnictwo:Zysk i S-ka

Pozostałe dane:Format: 135×205mm

Ilość stron: 320

ISBN: 978-83-7506-483-4

Tytuł oryginału: Traitors Gate

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: