Anne Bishop, „Dziedziczka Cieni”

Anne Bishop, "Dziedziczka Cieni"


Autor: Agata Michniewicz

Sięgając po drugi tom trylogii Czarnych Kamieni, zastanawiałem się, czy Anne Bishop uda się utrzymać mroczny klimat a jednocześnie wzbogacić świat Krwawych o kolejne, interesujące elementy.

Akcja „Dziedziczki Cieni” toczy się na przestrzeni kilku lat, po wydarzeniach z „Córki Krwawych”. Dla głównych bohaterów, jest to oczywiście zaledwie chwila, w porównaniu z ich niemoralnie długim życiem - niektórzy z nich mają już po parę tysięcy lat.

Jak pamiętamy fabuła tomu pierwszego urwała się w bardzo dramatycznym momencie i nie wiedzieliśmy w zasadzie czy jest to dobre, czy złe zakończenie. Nie zdradzając fabuły, mogę powiedzieć, że autorka w bardzo ciekawy sposób rozwinęła trudną sytuację, w której zostawiła główną bohaterkę. Mroczni przeciwnicy dziewczyny w dalszym ciągu nie próżnują i używają całego arsenału środków by zniszczyć dziewczynkę, w tym czasie przyjaciele i rodzina walczą o jej przetrwanie. W wyniku knowań, jeden z przyjaciół młodej czarownicy zostaje więźniem Wykrzywionego królestwa i balansuje pomiędzy jawą a koszmarem. Czy uda mu się wyzwolić? Czy dziewczynka przetrwa? Oczywiście musicie przeczytać książkę, by się o tym przekonać.

Dziedziczka Cieni jest książką kipiącą od emocji, które wylewają się z jej kart, niczym lawa z wulkanu. Krwawi kochają i nienawidzą, a w każde z tych uczuć wkładają całe serce. Już na pierwszych kartach książki przekonujemy się są w stanie użyć naprawdę niszczycielskich środków, walcząc o to, co dla nich ważne. Z każdą kartką książki fabuła balansuje pomiędzy scenami mrocznymi, a radosnymi. To duża zaleta książki - nie jest jednowymiarowa.

Ciekawym posunięciem autorki, jest ukazane fragmentu życia rodzinnego Krwawych i ich wysiłki, by - mimo wszystko - żyć w miarę normalnie, o ile można tak nazwać obcowanie z demonami i innymi istotami o okaleczonych duszach, toczących po śmierci żywot wypełniony lękiem przed światłem słonecznym i pragnących akceptacji. Te części przypadły mi do gustu ponieważ pokazują, że demony mają uczucia i pragnienia nie ograniczające się tylko do zniszczenia świata i pławienia się w krwi niewinnych. Anne Bishop wyraźnie pokazuje nam, że demon demonowi nie równy. Są niczym ludzie - Jedni chcą niszczyć i rzucać na kolana, inni dążą do wprowadzenia ładu, w którym szanse na szczęście ma tak silny, jak i słaby, a występki są surowo karane.

Anglojęzyczna prasa pisze, że „Dziedziczka Cienia” jest lepsza od „Córki krwawych”. Głównym powodem tego faktu, jest pogłębienie naszej wiedzy o świecie Krwawych, ukazaniu go od podszewki, wzbogaceniu o kolejne postacie i przyprawienie kilkoma garściami emocji. Efekt, potrawa iście magiczna. Czekam z niecierpliwością na trzeci tom - i to chyba najlepsza rekomendacja.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: