Aneta Jadowska, „Zwycięzca bierze wszystko”

Aneta Jadowska, „Zwycięzca bierze wszystko”


Recenzowała: Marta Drozdek

Błędem wielu pisarzy jest porywanie się na wielotomowe opowieści, gdy pomysłu starcza im ledwo na jeden tom. Jednak w przypadku Anety Jadowskiej, nie na darmo natura dała jej szare komórki i wyobraźnię…

Pierwszy tom był debiutem na wysokim poziomie, po jego przeczytaniu czułam się jakbym dostała obuchem w głowę i podejrzewałam, że jakieś niecne stwory schowały mi resztę książki. No bo, jakże tak? Koniec − już? Ja chciałam więcej. Przy drugim bałam się, że opowieść zacznie być naciągana, jednak, co tu kryć, drugi tom zrzucił z krzesła. No a trzeci? Trzeci wbił w ziemię…

Autorka nie oszczędza czytelnika, rozpoczyna bez zbędnych wstępów i trzyma w szponach ciekawości do ostatnich stron książki. Po perypetiach z Jezabel, w wyniku których powstał Triumwirat, Dora, Miron i Joshua przechodzą przemianę. Dora uzyskuje moc ożywiania linii magicznych, co niekoniecznie jest dobrze odbierane przez magiczne społeczeństwo. Na jakiś czas cała trójka musi więc opuścić Thorn, aby przeczekać burzę, jaka może się wywiązać na wieść o ich Triumwiracie oraz by w spokoju mogli przejść przemianę.

Tylko czy tam gdzie jest Dora może być spokojnie? Gabe i Lucek podrzucają jej młodego pisklaka − diabelsko-anielskiego potomka. Ciekawe jest, że mimo jawnej niechęci do posiadania dzieci, Dora bez większych oporów przyjmuje pod swoje opiekuńcze skrzydła różne zbłąkane duszyczki, które zasilają szeregi jej całkiem zwariowanego stada.

Skrzydła, które uzyskała w drugim tomie na skutek triumwiratu też ewoluują, przecież nie mogłaby mieć zwykłego nudnego tatuażu. Nowy członek jej rodziny, przetrzymywany był wraz z innymi dziećmi za murami czegoś na kształt domu dla umysłowo chorych, rodem ze średniowiecza. Poczucie sprawiedliwości nie pozwala Dorze pozostać obojętnej na to nieszczęście. Rusza, by ratować dzieci. Po drodze oswaja Balla, udaremniając zamach na niego, zapobiega rewolucji w piekle, oswaja Abbadona − anioła śmierci, przeżywa wniebowstąpienie, sąd anielski i pojedynek z Archaniołem. Dodatkowo, nasyłają na nią zabójców i wystawiają wyrok śmierci.

Całość zgrabnie połączona wyciska czytającemu dech z piersi. Autorka nadal utrzymuje poziom, Dora nie traci nic ze swojej zadziorności i pazura. Oczywiście nadal ważnym wątkiem jest tu miłość, jednak jest jej na tyle, aby podgrzać atmosferę, nie popadając w paranormalromance. Dora i Miron wreszcie doczekają się słodkiego sam na sam. Nadal nie brakuje humoru i umiejętnie używanych odwołań do popkultury.

W pierwszych dwóch tomach Dora kolejno otrzymywała nowe dary magiczne, będące wynikiem jej mixu genetycznego. Trzeci tom pod tym względem był bardziej oszczędny. Na szczęście, bo ile w biednej dziewczynie – nawet tak twardej jak Dora – może się zmieścić. Kradnąc trochę za jednym z bohaterów, brakuje jeszcze tylko, żeby zjawiła się obleczona w czerń postać i powiedziała: „Jado, Jado, jam twój tatinek”.

W książkach Jadowskiej wyraźnie odznacza się wielokulturowość. Połączenie mitów i legend różnych kultur wyznaniowych rzadko udaje się tak zgrabnie. Mimo tak wybuchowej mieszanki „religijnej” nie ma tu chaosu i da się zauważyć świetną znajomość tematu. Autorka szanuje czytelnika i opowiada historię dopracowaną w każdym detalu.

Mimo, iż jest to książka, na którą wielu krytyków literackich pewnie nawet by nie spojrzało, to jednak nie jest to zwykłe czytadło. Nie popadając w zbytnie moralizowanie, Dora uczy nas dystansu do siebie i tolerancji dla inności i odmienności. Podkreśla, że to nie wiara, kolor skóry czy gatunek jest wyznacznikiem człowieczeństwa, ale to nasze czyny nas określają. Nie ważne, co wyznajesz, ale co czynisz.

Aneta Jadowska zapisuje się coraz mocniejszymi zgłoskami na kartach historii polskiej urban-fantasy. Udowadnia, że nadane jej początkowo − może trochę na wyrost − miano królowej tego gatunku słusznie powinno się jej należeć. Jak dla mnie są tylko dwa mankamenty – nie wiem, kiedy kolejny tom i okładka. Okładki Fabryki Słów były zawsze rewelacyjne, a ostatnie sprawiają wrażenie niedopracowanych. Jednak, jak to mówią, nie oceniaj książki po okładce, ja na szczęście nigdy nie kładłam nacisku na wygląd książki, zwyciezca_bierze_wszystko_qfantlecz zawartość i wybierając książkę − nigdy nie miałam jako kryterium okładki. Tym, którzy czytali pierwsze tomy nie muszę chyba zachwalać kolejnego, a jeszcze niezdecydowanym radzę – wpiszcie tę pozycję na swoje wakacyjne listy.

Loading Facebook Comments ...
1 Komentarze
  1. Data: Lipiec 24, 2013
    Seria o Dorze Wilk z książki na książkę jest coraz lepsza. "Zwycięzca Bierze Wszystko" to powieść intensywniejsza pod względem akcji od swoich poprzedniczek, ale też pokazującą tę miękką i sentymentalną stronę bohaterki. Dora wobec wrogów jest twarda i nieustępliwa, natomiast wobec swych przyjaciół ciepła i lojalna. W "Zwycięzcy" nad nią i nad jej najbliższymi zbierają się ciemne chmury, które są konsekwencją komplikacji z drugiego tomu. Przeciwnicy wiedźmy zyskują pełnoprawny status wrogów, ale Dora potrafi znaleźć sobie też sprzymierzeńców. I to w najdziwniejszych miejscach. Do tego szykuje się rewolucja w Piekle! Płynna narracja i wartka akcja to cechy rozpoznawcze tego cyklu. Ale jego głównym atutem są bohaterowie! W Zwycięzcy dostajemy kilku nowych, a starzy zyskują nowe zdolności i nowe dylematy. Autorka prowadzi ich od intrygi do intrygi i odpowiednim czasie odkrywa karty. Dobre tempo akcji, sprawia, że książkę czyta się niemal momentalnie.Tu nie ma czasu na nudę, to literatura rozrywkowa w najlepszym wydaniu!
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: