Andrzej Pilipiuk, „Wampir z MO”

Andrzej Pilipiuk, „Wampir z MO”


Recenzja: Dawid Bastek

Gdy zadałem kilku przypadkowo spotkanym osobom pytanie: „kto według ciebie jest najbardziej znanym polskim pisarzem?”, to dostałem w odpowiedzi, zależnie od wieku ankietowanego, listę kilku powtarzających się nazwisk. I tak oto starsi odpowiedzieli: Sienkiewicz, Prus, Mickiewicz – czy tego pana można uznać za pisarza?!? – i Lem. Młodsi czytelnicy podawali takie nazwiska, jak Grzędowicz, Grochola, Ćwiek. Ale gdy zapytałem, kto jest najbardziej rozpoznawalnym pisarzem w Polsce, to niezależnie od wieku ankietowani mówili, że Pilipiuk (raczej bez zaskoczenia). W końcu facet, który jest ojcem Jakuba Wędrowycza, autorem wielu bestselerowych powieści i Wielkim Grafomanen, musi być naprawdę dobry w swoim fachu. Dlatego, żeby przekonać się o jego fenomenie na własnej skórze, wziąłem pod lupę, a może raczej powinienem napisać okular, jego najnowszy zbiór opowiadań „Wampir z MO”.

Historia zaczyna się zwyczajnie, bez żadnych niespodzianek Ot, pewien robotnik jeździł bez dokumentów nie swoim samochodem i akurat pech chciał, że trafił na nadgorliwego milicjanta, który z powodu braku stosownych dokumentów zabrał go na posterunek. Jako że zatrzymany był umarlakiem, a dokładniej wampirem, to postanowił udawać trupa, co przyszło mu z teatralną łatwością. Lecz tego dnia musiało prześladować go jakieś fatum, gdyż w tym samym czasie szykowała się wymierzona w Solidarność akcja propagandowa ze strony PRL-owskich służb specjalnych i akurat na gwałt potrzebowali trupa. Co było dalej? Domyślcie się sami, a ode mnie możecie się jedynie dowiedzieć, że to dopiero początek powieści o praskich wampirach, harcerzach-wilkołakach, zresocjalizowanych zombwampir-z-mo-qfantiakach oraz masie innych cudacznych postaci i miejsc żywcem wyjętych z powojennych realiów.

Andrzej Pilipiuk swoją najnowszą książką znów udowadnia, że jego warsztat nadal trzyma jeden i ten sam wysoki poziom. Wszystkie historie zawarte w „Wampirze z MO” są napisane z prawdziwym polotem. Nie brakuje w nich dobrego humoru, jest także porządna dawka informacji historycznych, których nie powstydziłby się nie jeden podręcznik szkolny, no i przede wszystkim znakomicie poprowadzona fabuła. Pisarz, jak w czasach prawdziwego PRL-u, nie boi się podjąć walki z zagranicznymi tworami i na celownik bierze takie dzieła popkultury, jak „Saga Zmierzch”, „Krąg” czy dosyć popularne święto mikołajki, i stawia je w konfrontacji z powojennym ustrojem. Całość wyszła mu koncertowo, a każda zapisana strona jest w stanie dostarczyć czytelnikowi masę wyśmienitej rozrywki.

„Wampir z MO”, to zbiór napisanych na naprawdę dobrym poziomie opowiadań fantastyczno-historycznych, które ze względu na czas rozgrywającej się w nich akcji znajdą swoich zwolenników zarówno wśród tych starszych czytelników, jak i tych o wiele młodszych, którym produkty na kartki i milicja obywatelską są obce niczym Egipt Eskimosom.

 

Korekta: Aleksandra Żurek

  • Wydawnictwo: Fabryka Słów
  • Data wydania: 15 maja 2013
  • Oprawa: miękka
  • Format: 125 x 195 mm
  • Liczba stron: 382
  • Cena: 39,90 zł
  • Seria: fantastyczna fabryka
  • Tom cyklu: 2

 

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: