Alison Croggon, “Księga Pierwsza Pellinoru: Dar”

Alison Croggon, “Księga Pierwsza Pellinoru: Dar”


Recenzowała: Lucyna Markowska

 

Recenzję pozwolę sobie zacząć od cytatu. We wstępie do niniejszej powieści autorka napisała: „Do tej pory Naraudh Lar-Chanë ceniono przede wszystkim jako bogate źródło informacji, rzucające światło na kulturę Edil-Amarandhu, mnie jednak podczas pierwszej lektury uderzyły jego walory jako romansu”. I już te kilka nakreślonych słów powinno dać odbiorcy ogólny obraz tego, za czytanie jakiej lektury się zabiera. Pierwsza księga Pellinoru, „Dar”, to nic innego jak romantyczna historia napisana rzekomo w oparciu o annaryjskie pisma znane pod tytułem „Zagadka Drzewnej Pieśni”. A przynajmniej tak dowiadujemy się we wstępie, autorka bowiem sama z czasem przyznała, że zmyśliła sobie źródło dla lepszego efektu. Dlatego przemilczę to mało eleganckie zagranie i przyznam szczerze, iż im dalej zagłębiałam się w opowieść, tym bardziej przywodziła mi ona na myśl dzieła prawdziwego klasyka gatunku: Johna R.R. Tolkiena. (Pomijając fakt, że oksfordzki profesor był prawdziwym badaczem literatury i nie robił sobie z odbiorców żartów). I bynajmniej nie chodzi mi o literacki warsztat, ale silną (miejscami aż nadto) inspirację. Wzniosła patetyczna atmosfera, liczne dodatkowe poematy, nieco symboliczni bohaterowie… a nawet coś w rodzaju Czarnych Jeźdźców, spotkania z Galadrielą i ogólnie charakterystyczna dla Śródziemia atmosfera świetlanej epoki, która przeminęła.

Można zatem uznać, iż Alison Croggan bez skrępowania zwróciła się do samych korzeni gatunku. Zamiast jednak do cna powielać już trochę utarty schemat, postanowiła główne skrzypce przekazać kaście bardów, nieco zaniedbywanej w fantasy. Może nigdy nie cieszyli się oni taką popularnością jak magowie, jeśli jednak odetniemy ich od typowo celtyckich konotacji i potraktujemy w sposób bliższy rozumieniu systemów role playing games, otrzymamy ciekawą kombinacje wojowników i czarodziei w jednym.

Maerad jest młodą dziewczyną, która ledwo pamięta życie, które wiodła, zanim trafiła do niewoli. Co ciekawe, to pozornie bezbronne dziewczę nawet w oprawcach budzi niepokój związany ze swoją odmiennością. Maerad nie tylko bowiem wygląda inaczej, ale podejrzewana jest także o rzucanie klątw. Wkrótce zresztą okazuje się, że jej panowie mieli trochę racji. Dzięki spotkaniu z Cadvanem, swoim nowym nauczycielem, Maerad dowiaduje się, że w istocie jest ostatnią spadkobierczynią Szkoły Pellinoru, potężnym bardem i dzieckiem z przepowiedni, którego obawia się Mrok. Bardowie decydują się zatem na wspólną ucieczkę, podczas której będą się wzajemnie wspierać, uczyć, przeciwstawiać wysłannikom zła i przekonywać, że zdrada zakradła się nawet do najszlachetniejszych serc. Będą musieli też stawić czoła podejrzeniom, barierze wiekowej i wynikającej z doświadczenia, aby następnie wspólnie odnaleźć sposób na wypełnienie przepowiedni i ocalić Światłość.

Nie da się ukryć, że „Dar” to powieść bardzo specyficzna. Przez znaczą jej część będziemy czytali opisy z podróży i powolne budowanie relacji między starszym, nieco skrzywdzonym przez życie mężczyzną i młodziutką niewinną uczennicą – która z jednej strony trochę się nauczyciela boi, a z drugiej staje się odeń uzależniona. Jeśli więc nie odstraszy was to już na starcie, dostaniecie w efekcie historię bardzo nierówną. Trudno czasami się nie skrzywić na schematyczność pewnych fabularnych rozwiązań, jak wspomniani wcześniej Czarni Jeźdźcy ukryci pod nową nazwą czy sam pomysł z dzieckiem wybrańcem. Niby to wszystko standard dla high fantasy, ale po czasie ciężko nie odczuć znużenia. Dla odmiany pomysł z kulturą bardów wyszedł autorce dobrze. Każda szkoła różni się od siebie, pieśni nie brakuje, są odmienne tradycje oraz język, a wszystko razem splata się w spójną koncepcję wykreowanego świata. Zwłaszcza, że na koniec autorka nie poskąpiła typowo encyklopedycznych dodatków z historią, sposobem czytania nazw własnych i wyjaśnieniami.

Ciepłe słowa należą się również polskiemu wydawcy. Może wzór na okładce jest nieco surowy, ale książka wyjątkowo ładnie się prezentuje, znów przywodząc na myśl stare edycje „Władcy…”. Zwłaszcza ten pierścień i mapa świata w tle. Powieść powinna zatem rzucić nieco pozytywnego światła na bibliofilskie serduszka. Zwłaszcza u ludzi, których cieszy estetyka biblioteczki. Prosty przykład, że da się niedrogo i ładnie.

Na zakończenie, bez owijania, „Dar” Alison Croggon nie powala. Jest to porządna powieść fantasy, dla bardzo sprecyzowanego odbiorcy, który szuka konkretnego rodzaju wzruszeń. Być może moje chłodniejsze nastawienie pogłębił wspomniany we wstępie zabieg autorki, by podawać sztuczną listę źródeł i badań. Jakieś to wszystko mało poważne. Jakby nie wystarczyło, że zrobiła „kulturowe” dodatki, by dodać swojemu światu autentyczności. Moim zdaniem, nie trzeba było posuwać się do żartu, zwłaszcza, że jak miałam okazję sprawdzić na oficjalnej stronie, niejednego czytelnika wprowadziła tym w błąd. Może w kolejnych wydaniach powieści pojawi się jakieś sprostowanie. Tymczasem trochę za mało tych powiewów świeżości. Jeśli jednak ktoś lubi tradycyjne romanse z fantastyczną otoczką – nie mógłby trafić lepiej.

Korekta: Aleksandra ŻurekAlison Croggon, Dar

  • Tytuł: Księga Pierwsza Pellinoru: Dar
  • Tytuł oryginału: The Gift: The First Book of Pellinor
  • Autor: Alison Croggon
  • Tłumaczenie: Paulina Braiter
  • Wydawca: Wydawnictwo Galeria Książki
  • ISBN: 978-83-62170-31-9
  • Liczba stron: 442
  • Cena: 39,90zł
  • Data wydania: Kraków 2011
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: