Aleksandra Litorowicz, „Subkultura hipsterów”

Aleksandra Litorowicz, „Subkultura hipsterów”


Recenzowała: Maryla Kowalska

„Subkultura hipsterów”, wraz z „To nas pociąga” Bernadetty Darskiej, „Bestie i ofiary” Anny Małyszko  i „Siłą strachu…” Piotra Jezierskiego stanowi część serii wydawanej przez Wydawnictwo Naukowe Katedra. Byłam ostatnim z recenzentów, który miał okazję położyć łapki na owej serii i muszę przyznać, że wraz z oczekiwaniem apetyt rósł, podsycany jeszcze relacjami recenzentów pozostałych trzech tomów. Niestety, „Subkultura…” okazała się godna swego miana i po hipstersku – nie do dostania przez długie tygodnie! Skoro jednak już ją mam, pozwólcie, że opowiem o wrażeniach.

Przede wszystkim samo poruszenie tematu hipsterów było odważnym krokiem ze strony autorki, jako że temat jest znany i wydawałoby się oklepany przez media i zwykłych zjadaczy chleba. Chyba każdemu z nas zdarzyło się powiedzieć, że jakaś knajpka jest „hipsterska”, a ten czy ów to prawdziwy czy udawany hipster. Jednocześnie znaczenie emocjonalne słowa zmienia się w zależności od sytuacji i osoby mówiącej: wspomniana hipsterska knajpka może być zarówno nieuczęszczanym, klimatycznym miejscem, jak i zatłoczonym przez szesnastolatków z fałszywymi dowodami nowoczesnym klubem z byle jaką muzyką. Więc jak to jest z tymi hipsterami?

Aleksandra Litorowicz zaczyna zupełnie z innej beczki. Prawdziwie zrozumieć pojęcie czy człowieka można, towarzysząc mu w drodze jego rozwoju – i to właśnie Litorowicz robi, pochylając się nad narodzinami pierwszych hipsterów. Kiedy i gdzie miało to miejsce? Tego nie zdradzę, ale osobiście byłam zaskoczona, a nawet zaszokowana informacją, z jakiego nurtu, niczym alternatywna Wenus, wyłonił się hipsteryzm. Czy też raczej, jakiemu nurtowi dał początek? W tym przypadku autorka stawia nas przed odwiecznym dylematem: co było pierwsze, jajko czy kura? Hipsteryzm już na początku swojego istnienia budził wiele kontrowersji, a jego wkroczenie (czy też raczej brutalne wyciągnięcie) na światło dzienne popkultury wcale nie ułatwiło sprawy, a jeszcze ją pogmatwało.

Osobiście najbardziej zafascynował mnie powiązany z powyższym wniosek, do którego doszłam po lekturze książki: współcześni hipsterzy tak naprawdę hipsterami nie są, a przez oryginalnych członków wyznania (bo u swoich źródeł tym właśnie był ów ruch) byliby pogardzani i wyśmiewani. Dlaczego? Po raz kolejny zapraszam do sięgnięcia po książkę.

Na takich i innych problemach z ową „subkulturą bez ideologii” złamiemy sobie ząb podczas lektury „Subkultury hipsterów”. A będzie to lektura niespieszna i pełna namysłu. Książka napisana jest bardzo zróżnicowanym językiem, z jednej strony ocierając się o język naukowy, zrozumiały, ale wymagający kontekstu i pewnej ilości wiedzy ogólnej o kulturze, głównie krajów anglojęzycznych. Z drugiej strony, znajdziemy w niej żywy i barwny język rozmówców Litorowicz, odpowiadających na pytania takie jak: „Kim jest hipster?” i „Czym jest hipsterski klub?” oraz linki do stron internetowych, zarówno rozwijających, jak i ośmieszających temat.

Jedynym, co mogłabym osobiście zarzucić książce Litorowicz, jest jej długość. Autorka skupia się na hipsterach końca XX i początku XXI wieku, wcześniej jedynie nakreślając historię ruchu. Z jednej strony jest to uzasadnione: temat poruszany był przez innych autorów, których tytuły znajdziemy w przypisach i źródłach; Litorowicz chciała skupić się na „żywym”, teraźniejszym hipsteryzmie, itd. Skutkuje to jednak nieprzyjemną, pięćdziesięcioletnią wyrwą w życiorysie hipsterów, co prawda pozwalającą ostro skontrastować hipsteryzm początkowy i ten znany nam, a jednak ziejącą pustką.

Jako plus natomiast odbieram brak jednoznacznej definicji hipsteryzmu. Samo zjawisko jest bardzo złożone i oparte na ciągłych negacjach (nie są mainstreamowi, nie są „nudni”, czasami „nie są kreatywni”, itp.), co utrudnia jednoznaczną odpowiedź na pytanie, kim jest hipster. Litorowicz opisuje natomiast zjawisko, jego historię i przejawy, pozwalając czytelnikowi wysnuć własne wnioski i samodzielnie, jeśli w ogóle, ukuć definicję słowa „hipster”.

Osobiście uważam „Subkulturę hipsterów” za książkę wartą lektury, nie tylko dla osób zainteresowanych zjawiskami społecznymi, ale także ludzi pragnących zrozumieć współczesność i nawet samych hipsterów, w moim środowisku często niemających pojęcia o swoich korzeniach. To książka wymagająca zastanowienia i otwierająca oczy na specyficzne obrazy codzienności, także polskiej. Jestem pewna, że sama wrócę do tej książki, zanim zdecyduję się pożyczyć ją kolejnym zainteresowanym. Naprawdę gorąco polecam.

PS. Ciekawscy mogą jeszcze zwrócić uwagę na podtytuł, „Od nowoczesnej etyki do ponowoczesnej estetyki”. Fantastycznie oddaje on relację między pierwszymi hipsterami a ich „wnukami” oraz ilustruje kierunek, w jakim nurt rozwijał się w czasie. Kolejne fascynujące zagadnienie.

 

Korekta: Paulina Koźbiałsubkultura-hipsterow-aleksandra-litorowicz-1

  • Tytuł: Subkultura hipsterów. Od nowoczesnej etyki do ponowoczesnej estetyki.
  • Autor: Aleksandra Litorowicz
  • Wydawnictwo: Katedra
  • ISBN: 978-83-63434-01-4
  • Data wydania: 2012
  • Ilość stron: 151
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: