G. J. Moffat, „Piętno stokrotek”

G. J. Moffat, „Piętno stokrotek”


Autor: Jacek Skowroński

Prawnicy biorący się za pisanie powieści sensacyjnych nie są żadnym ewenementem, przynajmniej na Zachodzie, bo u nas owszem, zapewne dlatego, że w Polsce pisarz jest raczej biedakiem w porównaniu z prawnikiem. A szkoda, bo tematów mieliby nie mniej niż ich anglojęzyczni koledzy, co jednak jest tematem na całkiem osobną dyskusję, wróćmy więc do literatury. G. J. Moffat, prawnik z zawodu,  zadebiutował w 2009 roku thrillerem sensacyjnym „Piętno stokrotek”, mocno osadzonym w realiach współczesnej Szkocji, w doskonale sobie znanych klimatach prawniczych rozgrywek, powiązań finansowo-mafijnych i pojedynków między siłami, które zbrodnię traktują jako zwykły środek do celu. A cel jest zawsze jeden – pieniądze.  Bohaterem jest nieźle już ustawiony zawodowo prawnik z ogromnymi perspektywami. Niestety, szczęśliwą passę przerywa śmierć kobiety, która odeszła z jego życia przed laty, a o której nigdy nie przestał myśleć… Banał, zdawałoby się, tym bardziej, że kartą przetargową w rozgrywkach między siłami, jakim do tej pory służył, okaże się ich wspólne dziecko. Tak, zdawać by się mogło, że w takim razie intryga będzie płytka i oklepana, wiodąca do przewidywalnego finału, w którym triumfuje prawo, a źli ludzie na własnej skórze przekonują się, że warto wieść życie uczciwe i skromne. Jednak Moffat uczynił z tej powieści coś więcej, niż tylko bezrefleksyjną przejażdżkę niebezpiecznym wprawdzie, lecz jednak dawno wytyczonym i dobrze poznanym szlakiem. Autor nieustannie przenosi nas między kluczowymi dla akcji miejscami, prezentując persony dramatu w naturalnym niejako środowisku, zmuszając do obserwacji wydarzeń ich oczyma, pozwala przeniknąć motywacje postaci skrajnie różnych, a z wielu powodów skazanych na bycie trybikiem machiny, której działanie może – paradoksalnie – ogarnąć właśnie czytelnik. I nagle świat przestaje być czarno-biały, bohaterowie tkwią między ostrzami nożyc, z których jedno jest prawem a drugie sumieniem, reguły gry wskazują, że w finale może zabraknąć zwycięzcy. I tak jest w istocie, wprawdzie wszystko powskakiwało na właściwe miejsca, lecz za cenę wyboru mniejszego zła. Kostki domina stoją pionowo, zapadła cisza… Nie zdradzając puenty, wspomnę tylko, że „Piętno stokrotek” jest pierwszą częścią dwutomowego cyklu, wszystko wskazuje więc na to, że cisza jest tylko pozorna.

pietno-stokrotek-qfantG. J. Moffat nakreślił wielce wiarygodny obraz rzeczywistości, w której chęć zysku i związanej z nim władzy, wikła graczy w sytuacje bez wyjścia, każe im konfrontować wartości z najzwyklejszym instynktem przetrwania, gdy nawet opowiedzenie się po jednej ze stron nie gwarantuje powodzenia. Powieść poprowadzona jest z wyczuciem tempa, zwroty akcji i fałszywe tropy czynią z niej doskonałą rozrywkę dla czytelnika lubiącego sprawdzić się w pojedynku z wyobraźnią autora. A szanse są równe. Przez cały czas znamy wszystkie elementy układanki, jednak ukazane żywo postaci chętnie wyłamują się ze schematów…

Korekta: Natalia Bieniaszewska

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: