Jeffery Deaver „Październikowa lista”

Jeffery Deaver „Październikowa lista”


Recenzował: Damian Drabik

Gabriela McKenzie z niecierpliwością wyczekuje wiadomości na temat swojej córki. Dziewczyna została porwana przez nieznanego oprawcę, chcącego dostać w swoje ręce osławioną „Październikową Listę”, zawierającą nazwiska pewnych ludzi. Dodatkowo mężczyzna żąda czterystu tysięcy dolarów okupu. Nowopoznany przyjaciel Gabrieli bierze na siebie ciężar przekazania okupu. Nagle słychać dźwięk przekręcanego klucza. Gabriela pewna, że przyjaciel wraca z jej córką, biegnie do drzwi. Jednak ku jej zdziwieniu w pokoju stoi porywacz trzymający w dłoni wycelowaną w nią broń. Tak oto zaczyna się i zarazem kończy najnowsza powieść mistrza suspensu Jeffery’ego Deavera.

Autor tym razem dalece odbiega od typowych kryminalnych konwencji i oddaje czytelnikom niecodzienną powieść, której akcja toczy się od tyłu, a wydarzenia przedstawione są od ostatniego rozdziału. Znamy zakończenie tej historii, lecz nie znamy jej początku. Autor, rozdział po rozdziale, cofa nas w przeszłość po kilkadziesiąt minut, aż do kulminacyjnego pierwszego segmentu. Poznajemy pewne fakty i wydarzenia, lecz Deaver z każdym rozdziałem zmienia punkt widzenia, powodując, że nigdy nie będziemy do końca pewni, czy to, co w danej chwili wydawało się prawdą, jest nią w rzeczywistości. Autor udowadnia, że białe nie zawsze jest białe, a czarne nie zawsze jest czarne.

Najnowsze dzieło króla kryminału nie porusza tym razem żadnych istotnych kwestii. Autor po prostu oddaje nam czysto rozrywkowy utwór, oferujący pewną odmianę od typowych standardów, a przy okazji daje możliwość dobrej zabawy w trakcie lektury. Na pierwszy rzut oka jest to zwyczajny kryminał dotyczący porwania, w którym poszukujemy odpowiedzi, jak do tego wszystkiego doszło i dlaczego. Między wierszami przewija się zaś tytułowa „Październikowa Lista”. Nikt do końca nie wie, czym ona jest i do czego służy. Wiadomo jednak, że zależy na niej nie tylko porywaczowi. Deaver powoli odkrywa misternie budowaną tajemnicę. Mimo to niektóre odpowiedzi rodzą kolejne pytania zagęszczające atmosferę. Autor ostatecznie pokazuje swoje mistrzostwo, fundując nam finał, poprzez który zdaje się mówić do czytelników: znów was oszukałem!

Początek powieści może odrobinę irytuje, ponieważ czytelnik przez kilka pierwszych – ostatnich – rozdziałów z trudem może się w tym wszystkim odnaleźć. Nie wiadomo, jak się do tego zabrać, a może zacząć czytać od chronologicznego początku? Nigdy! Można tylko sobie zepsuć finał. Gdy już wpadniemy w rytm, reszta idzie jak z płatka. Sama książka jest niedługa i napisana prostym językiem. Autor tym razem nie skupia się na opisach, lecz na akcji i wydarzeniach z nią związanych. Wszystko jest tutaj istotne, co mocno zostaje podkreślone w zaskakującym finale, gdzie ważne okazują się kwestie, na które dotychczas przymykaliśmy oko. Deaver wie, co robi i kolejny raz nie pozwala czytelnikowi się nudzić, wystarczy okazać odrobinę cierpliwości i skupienia, a przyjemność z lektury będzie przednia.

„Październikowa Lista” rzuca czytelnika w sam środek burzy. Niejednokrotnie następuje suspens, który pozwala na chwilę spokoju i wyciszenia, kiedy nagle Deaver uderza ze zdwojoną siłą i pokazuje, jak łatwo dajemy wyprowadzić się w pole. Oczywiście wszystko ku naszej niepohamowanej radości.

 

Korekta: Grzegorz HammerPazdziernikowa.listaokladka

 

  • Kategoria: Horror, sensacja, kryminał
  • ISBN: 978-83-7839-750-2
  • Tytuł oryginału: October List
  • Data wydania: 22.04.2014
  • Format: 142mm x 202mm
  • Liczba stron: 344
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: