Kowarz, Aleksander „Rydwan bogów”

Kowarz, Aleksander „Rydwan bogów”


Autor: Tomasz Orlicz

„Rydwan bogów” Aleksandra Kowarza jest tym rodzajem opowieści, który lubię najbardziej. Dwie płaszczyzny narracji i podróż ze złotym skarabeuszem w tle, jak również wiele innych, pobocznych wydarzeń, składających się na fabułę tej książki, nie pozwoliły mi przespać dwóch nocy. Co może łączyć wydarzenia w starożytnym Egipcie sprzed kilku tysięcy lat z przypadkowym odkryciem na wyspie nieopodal Kazimierza?

 

Zbieg okoliczności niejednokrotnie każe się nazywać w opowieści Kowarza przeznaczeniem, które co rusz bierze w swe posiadanie bohaterów książki, zmuszając ich wręcz do wędrówki w nieznane. W miarę zagłębiania się w lekturę, można odnieść wrażenie, że postacie, oddalone od siebie o tysiące kilometrów i milenia, nieuchronnie się do siebie zbliżają. Oto mag–kapłan świątyni Horusa o imieniu Sefian, wyrusza z misją przez ocean pustyni. Nie podejrzewa, że już wkrótce, pośród wydm, odnajdzie swojego syna, że odkryje jego prawdziwą naturę, która pozwoli na odnalezienie się obydwu w innym, ponadmaterialnym wymiarze. Odtąd Sefian i Achon podążają dalej w towarzystwie tajemniczego artefaktu, który nie pozwoli im nawet na chwilę zapomnieć o towarzyszącej im magii...

Trzy tysiące lat później magia ożyje podczas wykopalisk archeologicznych na Skałce, którą to wyspę mają w posiadaniu Franciszkanie. Dwie kobiety, trzech mężczyzn i pies dosłownie i w przenośni wskoczą w objęcia przygody, uciekając przed demonami przeszłości. Odtąd wydarzenia, wydające się oczywistymi, ustąpią miejsca tym, które znamy chociażby z baśni. Niewiarygodnej przygodzie piątce śmiałków będzie towarzyszyła krok za krokiem tajemnica rodem ze starożytnego Egiptu.

Powieść czyta się bardzo szybko przemierzającemu wraz z bohaterami tajemnicze krainy czytelnikowi, zastanawiającemu się, co też tym razem może ich czekać za kolejnym barchanem, czy też za następnym tajemniczym głazem. Debiut Aleksandra Kowarza jest ze wszech miar godnym polecenia dziełem. Sprawnie napisana opowieść, której nie brak dbałości o wszelkie niezbędne szczegóły i szczególiki. Pozwolę sobie wspomnieć, iż „Rydwan bogów” nie tyle nie pozwolił mi zasnąć w pejoratywnym sensie, ile dwukrotnie dosięgnął mego snu – jedynego zjawiska, które było w stanie przerwać mi lekturę. Pokuszę się o stwierdzenie, że tego typu książki w założeniu sięgają jednej z najstarszych świadomości zbiorowych ludzkości, a mianowicie archetypu drogi, czy też podróży wewnętrznej. „Rydwan bogów” precyzyjnie nakierowany jest w stronę ciekawości czytelnika. Jeżeli do tego dorzuci się żyłkę zainteresowań egiptologią tegoż czytelnika, powstająca mieszanka może się okazać wybuchową. Polecam jednak z ręką na sercu tę książkę także wszystkim osobom, które lubują się w przeżywaniu egzotycznych przygód. No i oczywiście czekam na kolejne pozycje Aleksandra Kowarza, które okazać się powinny zaproszeniem do równie intelektualnej degustacji, jaką okazał się być wypełniony po brzegi „Rydwan bogów”.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: