„Niepełnia” Anny Kańtoch – premiera

„Niepełnia” Anny Kańtoch - premiera


29 września 2017 roku nakładem wydawnictwa Powergraph ukazała się nowa powieść Anny Kańtoch – Niepełnia. Jaką tajemnicę skrywa zasypany śniegiem biały dom na odludziu? Kto w nim mieszka (mieszkał), kto w nim jest (był) więziony i kto w nim umiera (umarł)? Lektura Niepełni przypomina wędrówkę pokojami pałacu. W miarę otwierania kolejnych drzwi rośnie napięcie, a związek między bohaterami nabiera nowych znaczeń. Kolejne opowieści otwierają nowe interpretacje, stawiają nowe pytania, pokazują nowe sytuacje.

Niepełnię nazwaliśmy kryminałem nieoczywistym. W twórczości Ani Kańtoch elementy kryminału są obecne prawie zawsze „Kryminał jest dla mnie w jakimś sensie podstawową formą opowieści. Przy czym »kryminał« to oczywiście uproszczenie, mam na myśli historie, w których ważnym elementem jest zagadka”.

Ale Niepełnia to także tajemnicza i nastrojowa, szkatułkowa, pełna ukrytych znaczeń literacka podróż do tożsamości płci. Anna Kańtoch, zapytana czy w każdym z nas drzemie i kobiecość, i męskość, odpowiada: „Nie w każdym, bo pewnie są kobiety i mężczyźni identyfikujący się w stu procentach z własną biologiczną płcią. Jednak podejrzewam, że dla wielu osób wcale nie jest to takie proste”.

Anna Kańtoch – pisarka i publicystka, absolwentka orientalistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, ze specjalnością arabistyka. Autorka m.in. Miasta w zieleni i błękicie (2004), cyklu Przedksiężycowi (2009–2013), powieści Czarne (2012) i kryminałów Łaska (2016) oraz Wiara (2017). Wielokrotna laureatka Nagrody im. Janusza A. Zajdla, laureatka Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego oraz nagrody Europejskiego Stowarzyszenia Science Fiction (ESFS) dla najbardziej obiecującego młodego twórcy – Encouragement Award. Mieszka i pracuje na Śląsku.

Powieść została wydana w serii Kontrapunkty, w której wcześniej ukazały się m.in. Tak jest dobrze Szczepana Twardocha (nominowane do Nagrody Gdynia), W odbiciu Jakuba Małeckiego i Sto lat bez słońca Wita Szostaka (nominowane to Paszportu Polityki). Kontrapunkty to polska proza wymykająca się ze schematów, uciekająca z szufladek. Łączy walory literackie z niekonwencjonalnymi fabułami. Kontrapunkty tworzą przestrzeń do mówienia o rzeczach ważnych, oczarowując czytelnika piękną frazą i niejednoznacznością interpretacji.

FRAGMENT

Anna Kańtoch

Niepełnia

Rozdział pierwszy

Opowieść o śniegu i krwi

 

 

Nie pamiętam, które z nas umarło tamtego dnia, wiem jedynie, że ta historia zaczyna się od śmierci. Od czerwonego świtu i czerwonej krwi, której smugi znaczyły białe ściany kuchni. Tak dużo czerwieni i bieli... Kiedy wyjrzałem przez okno, zobaczyłem zasypane śniegiem pole ciągnące się aż do odległej ściany drzew; opalizująca różowo w słońcu, zimna i gładka przestrzeń tylko w jednym miejscu zbrukana była śladami stóp. Ktoś wyszedł z lasu i podszedł do okna. Ktoś albo coś, bo nie potrafiłem odpowiedzieć na pytanie, czy to ślady stóp człowieka. Świt kładł w nich purpurowe cienie i przez chwilę wyglądało to tak, jakby wgłębienia w śniegu też wypełnione były krwią.

W moich żyłach krążył alkohol, a muzyka wybijała wewnętrzny rytm na ścianach naczyń.

Girl of sixteen

Whole life ahead of her

Slashed her wrists

Bored with life

Didn’t succeed

Thank the Lord

For small mercies

Biały dom z białą kuchnią nie należał do nas, nie był też w żaden sposób ważny – po prostu wydawał się dobrym miejscem, żeby tu umrzeć. A może wybraliśmy go z innego powodu? Wielu rzeczy już nie pamiętałem, a kolejne wspomnienia wyciekały ze mnie, tak jak z umierającej Agnieszki wyciekała na dywan krew. Zostawiając na podłodze czerwone ślady, podszedłem do nie mojej szafki, wyjąłem nie moją kawę i zaparzyłem ją. Piłem gorący płyn, słuchałem muzyki i kiwałem do rytmu stopą. Wiedziałem, że zapytają mnie później, dlaczego to zrobiłem, czemu piłem kawę, kiedy moja siostra umierała, a ja nie będę potrafił odpowiedzieć. To miało sens wtedy, w tamtej chwili, gdy wciąż znajdowałem się po drugiej stronie, wewnątrz, a nie na zewnątrz. Bo sens wewnątrz jest zupełnie inny niż na zewnątrz, ten pierwszy jest sensem godziny o świcie, kiedy człowiek otwiera sobie żyły, drugi – sensem słonecznego południa, gdy ten sam człowiek próbuje odpowiedzieć na pytanie: dlaczego? Inne słowa, inne myślenie. My i oni, z przeciwnej strony, jesteśmy jak ludzie mówiący językami tak odmiennymi, że kiedy przekroczę granicę, przestanę rozumieć dawnego siebie. Jeszcze przez chwilę będę pamiętać, że straciłem coś ważnego, ale w końcu nawet to minie.

Fighting back the tears

Mother reads the note again

Sixteen candles burn in her mind

She takes the blame

Its always the same

She goes down on her knees

And prays

Miało sens, tyle będę potrafił powiedzieć.

I jeszcze: od zawsze byliśmy razem, bo z jakiegoś powodu będzie mi się wydawało, że to właściwe słowa, choć zapomnę już, dlaczego takie miałyby być.

To mój początek, dla starszej aspirantki Elżbiety Budzioł wszystko wyglądało zupełnie inaczej.

Dla niej ta historia zaczęła się od telefonu.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: