Kiedy listonosz zapukał do mych drzwi, siedziałem w fotelu, oglądając „Skazanego na śmierć” i ciesząc się wakacyjnym słońcem wpadającym przez okno. Odebrałem paczkę i, nie zwlekając, rozpakowałem ją. Człowiek z okładki patrzył na mnie tak uwodzicielskim (jak widać na załączonym obrazku) wzrokiem, że ponownie rozsiadłem się leniwie i zagłębiłem w pierwszych stronach powieści. Po chwili zaczęło mi przeszkadzać bardzo złe oświetlenie. Gdyby nie to, nie zauważyłbym, że odkąd zacząłem czytać, nie minęła „chwila”, tylko dobrych kilka godzin...
Przez ten czas zdążyłem poznać Carlę, piękną redaktorkę z Nowego Jorku. Na odludziu, w wynajętym domu starała się uporać z redagowaniem książki. Szef dał jej na to tak dużo czasu, że mogła pozwolić sobie na zaproszenie przyjaciół. Trzech mężczyzn i trzy kobiety cieszą się swym towarzystwem, nie zdając sobie sprawy, że ktoś ich obserwuje. Wkrótce potem zaczyna się bezwzględne polowanie. Czy grupka ludzi da radę stawić czoła złu gnieżdżącemu się w lasach wokół Dead River?
Ketchum ujął mnie, przede wszystkim, realizmem. Autor straszy w sposób wiarygodny i bezkompromisowy. Podczas przymusowych przerw w czytaniu historia Carli i jej przyjaciół ciągle za mną „chodziła”. Bez względu na to, czym się zajmowałem, cały czas zastanawiałem się, co będzie dalej.
Książkę czyta się bardzo płynnie. Jedyną rzeczą, która co jakiś czas mnie wytrącała z rytmu, były pojedyncze literówki i zjedzone znaki interpunkcyjne. Co do samej historii, wykryłem tylko jedną błędną scenę, która przyprawiła mnie o wredny uśmieszek. Mówię o fragmencie, w którym Jim prezentuje Nickowi rewolwer i fachowym tonem informuje, że to Magnum 44. Nick waży broń w dłoni i po chwili pyta: „Magnum, co nie?”.
„Poza sezonem” stoi na niezwykle wysokim poziomie. Polecam ją wszystkim miłośnikom grozy, a szczególnie tym, którzy cenią sobie w tym gatunku realizm. Oczywiście odradzam czytania jej przed snem swoim pociechom. To rozrywka zdecydowanie dla dorosłych. Panie i panowie, nadszedł sezon na Ketchuma!
Korekta: Jacek Orlicz
Książkę można kupić m. in. TUTAJ.





























Wrzesień 1981. Okrutne łapska strachu sięgają do twego gardła i zaczynają dusić. Są coraz bliżej – grupka dzieci wygląda niewinnie, lecz ich łachmany pokrywa krew. Ich oczy świecą w ciemności niczym świetliki. Bardzo chciałbyś, żeby to były tylko głupie owady. Biegniesz najszybciej jak potrafisz. Dookoła mnóstwo drzew i ta złowroga ciemność... Doganiają cię. Gałęzie ranią skórę, krew spływa po policzku. Zabiją, zjedzą – wiesz o tym aż za dobrze. Jeszcze kilkanaście metrów. Widzisz światła wydobywające się z okien domostw. Są tuż-tuż. Tylko kilka metrów... Mają cię! Hej, chwila... Jest dwudziesty pierwszy wiek, a ty siedzisz w fotelu i czytasz powieść Jacka Ketchuma, zapomniałeś?






























