wtorek, 24 sierpnia 2010 16:34

Scott Sigler, „Infekcja”

http://www.pora.pl/resources/n/1/385601/Infekcja_-_okladka/infekcja---scott-sigler.jpgJuż dawno z mojego pokoju nie dochodziło tyle achów i ochów.

Rodzina wie, że czytałam książkę. Ale nieświadomi sąsiedzi zaczęli na mnie dziwnie spoglądać. Z jednej strony mam ochotę im wszystkim powiedzieć, jaką genialną książką jest „Infekcja” Scotta Siglera, a z drugiej chcę to zachować dla siebie, wykupić wszystkie dostępne egzemplarze tak, aby nikt inny nie mógł jej już przeczytać, by była tylko moja.

Ale w końcu postanowiłam – jak infekcja, to niech się wszyscy zarażą.

Mikroskopijnych rozmiarów ziarenko dostało się pod skórę człowieka, gdzie zaczęło rosnąć. Zainfekowany stopniowo popadał w paranoję i po zadźganiu swojej rodziny nożycami do mięsa, podpalił się, popełniając efektowne samobójstwo. Dew Philips i Malcolm Johnson, specjalni agenci rządowi, niestety nie zdążyli. Margaret Montoya znowu nie będzie mogła zbadać żywego nosiciela, by dowiedzieć się, co za cholerstwo zamienia ludzi w agresywnych szaleńców. Z ofiar niewiele można się dowiedzieć, gdyż zarażone zwłoki rozkładają się w upiornie szybkim tempie, jak gdyby sam wirus (a może bakteria, nie wiadomo) chciał uniemożliwić pozyskanie o nim informacji. Ale jak tu odnaleźć kogoś żywego, skoro zarażony popadający w paranoję myśli, że cały świat chce go dopaść i nikomu nie może ufać, a już szczególnie policji i lekarzom?

W czasie, gdy Montoya próbuje dowiedzieć się czegoś nowego z kolejnego ciała pokrytego dziwnymi trójkątnymi naroślami, a Dew Philips poszukuje innych nosicieli, czytelnik będzie przyglądał się Perry’emu Dawseyowi – a raczej temu, co zaczyna rosnąć w jego wnętrzu i z nim… rozmawiać.

 

Od książki bardzo trudno jest się oderwać, więc radzę zabierać się za nią, nie mając nad głową żadnych obowiązków, bo prawdopodobnie ich wykonanie przestanie być tak ważne. Scott Sigler potrafi zaintrygować czytelnika i wciągnąć go całego w opisywaną historię. Czytanie „Infekcji” tak mnie pochłonęło, że nie chciałam, by książka kiedykolwiek się skończyła. Te 400 stron to stanowczo za mało, mogłabym ją czytać w nieskończoność. Specjalnie zaczęłam rozwlekać lekturę w czasie, po każdym rozdziale robić sobie przerwy, ale długo nie dało się wytrzymać bez kolejnego zastrzyku prozy Siglera.

Aż trudno w to uwierzyć, że autor miał ogromne problemy, by wydać tę powieść (w podziękowaniach wspomina o 15 latach niepowodzeń i co najmniej 100 odmowach od wydawnictw). „Infekcja” to majstersztyk, w doskonały sposób łączy horror z science-fiction, thrillerem i powieścią akcji. Brutalna i krwawa, fascynująca i bardzo dobrze napisana.

Spore wrażenie zrobiła na mnie konstrukcja bohaterów. Autor wyśmienicie przedstawia psychikę postaci, powraca do ich przeszłości (wpływ Kinga zapewne), a na szczególną uwagę zasługuje Perry Dawsey i jego powolne popadanie w obłęd. Chociaż i tak głównym i najciekawszym bohaterem był osobliwy pasożyt, rosnący Dawseyowi pod skórą.

Po lekturze ogarnął mnie lekki żal, że to już koniec. A później ze strony internetowej wydawnictwa Papierowy Księżyc dowiedziałam się, że jest to pierwsza część trylogii i głupawy uśmiech już nie schodzi mi z twarzy. Nie mogę się doczekać drugiej części.

Tak, „Infekcja” to kawał porządnie napisanego horroru ze świetnymi gatunkowymi bonusami. Polecam każdemu, kto docenia ciekawy pomysł, zrealizowany celująco i wiarygodnie. Zaś dla fanów wymienionych gatunków jest to pozycja obowiązkowa.

Korekta: Maja Borawska

Książkę można kupić m. in. TUTAJ.

Dodatkowe informacje

  • Autor: Scott Sigler
  • Tytuł: Infekcja
  • Data wydania: 2010
  • Wydawnictwo: Papierowy Księżyc
  • Pozostałe dane: Tytuł oryginalny: Infected
    Tłumaczenie: Łukasz Dunajski
    ISBN: 978-83-61386-02-5
    Stron: 410
    Cena: 33,90 zł
    Okładka: miękka ze skrzydełkami

Katarzyna Tatomir

Katarzyna Tatomir

E-mail: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

1 Komentarz

  • Odnośnik do komentarzy Karolina Stasiak środa, 25 sierpnia 2010 06:19 Umieszczone przez: Karolina Stasiak

    Brzmi fajowo. Są wariaci. Chyba się skuszę.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz