I wywołałam wilka (a właściwie diabła) z lasu. Tym razem, chciałabym przypomnieć postać Diabła Piszczałki, która mimo przyjemnego usposobienia, budziła przerażenie wśród wielu dzieci (nie zapomniano o nim do dziś – doczekał się nawet swojego konta na Facebooku oraz Naszej Klasie). Co było powodem tego irracjonalnego lęku? Przekonajmy się sami…
Na wstępie, warto powiedzieć, że Diabeł Piszczałka to bohater książki pt. „Przyjaciel wesołego diabła” autorstwa Kornela Makuszyńskiego. I to na jej podstawie, został nakręcony serial oraz dwa filmy (Przyjaciel wesołego diabła i Bliskie spotkania z wesołym diabłem), w których pojawia się nasz bohater. Gdyby przed przystąpieniem do ich oglądania, sięgnąć po książkę, z pewnością zanotowanoby o połowę mniej przypadków obgryzionych paznokci, czy wrzasków wywołanych samym widokiem Piszczałki. Bo w gruncie rzeczy, nasz diabeł to przyjemne – oraz jak sugeruje tytuł książki i filmu – wesołe stworzenie. Ale…
Jak widzimy na
załączonym obrazku, Piszczałka nie został zbyt hojnie obdarzony przez naturę (mam na myśli wygląd). Nie jest ani ładny, ani zadbany – wręcz przeciwnie – jest szkaradny, brudny i rozczochrany (bądźmy szczerzy, przystojniakiem to on na pewno nie jest). No ale żeby nie było, że rzucam ciężkie oskarżenia bez należytego uzasadnienia, postaram się opisać wygląd (żeby wiedzieć kogo unikać w razie czego) i usposobienie wesołego (czy na pewno?) diabła.
Moją wieloaspektową analizę (ha, brzmi poważnie), pragnę rozpocząć od wyglądu zewnętrznego naszego bohatera. Piszczałka to niski, korpulentny i kudłaty osobnik płci męskiej. Swój wiek sam szacuje na bagatela 126 lat, więc jak na leciwego staruszka, całkiem nieźle się trzyma. Jedynie na podstawie wyglądu twarzy (z licznymi zmarszczkami i pomarszczeniami) widać, jak wielkie piętno odcisnęło na nim tak długie życie. Diabeł należy do osobników, którzy jak ognia unikają wody, a kąpiel kojarzy im się z taplaniem w błocie lub piasku. Nie powinien więc nas dziwić stan futra Piszczałki – jest ono posklejane i brudne (na głowie tworzą mu się już dredy). Częścią ciała, która wyróżnia się na tle innych, są z pewnością ogromne uszy (spiczaste niczym u elfów), jednak o nadzwyczajnych właściwościach słuchu naszego bohatera nie mamy żadnych informacji. Można przypuszczać, że są one substytutem rogów, których Piszczałka – mimo iż jest diabłem – nie posiada. Nasz bohater, jak przystało na sędziwego staruszka, podczas poruszania się pomaga sobie wielkim, finezyjnie wygiętym widelcem. No właśnie, widelcem a nie widłami, które każdy szanujący się diabeł powinien posiadać – został tu również zastosowany zabieg „ugrzecznienia” wizerunku bohatera .
Pora na analizę właściwości psychiczno – społecznych Piszczałki. Jak na zaawansowany wiek, nasz bohater nie wyróżnia się zbytnią inteligencją – nie zdziwiłabym się, gdyby brakowało mu którejś klepki (sam zresztą mówi o sobie „ja kudłaty durnowaty”). Oprócz tego, ma w sobie wiele energii, wszędzie go pełno, nie umie usiedzieć spokojnie w jednym miejscu, jest porywczy, wykonuje nieskoordynowane ruchy – czy te zachowania nie przypominają wam objawów zaburzenia ADHD ?
Jeśli chodzi o relacje społeczne, Piszczałka jest samotny, sieje bowiem powszechny strach wśród mieszkańców i turystów, którzy uciekają z piskiem na sam jego widok (może stąd pochodzi imię naszego diabła?). Jednak przy bliższym poznaniu zyskuje sprzymierzeńców, stając się dla niektórych wesołym kompanem a nawet przyjacielem. Piszczałka ma bowiem dobre i wrażliwe serce – zdarza mu się nawet płakać (tak, to prawda!). Należy również do strachliwych osobników – boi się nawet wiertarki!
Ale bądźmy realistami, nasz bohater posiada również ujemne cechy charakteru (w końcu jest diabłem). Przede wszystkim jest ogromnym obżartuchem – niczym z prędkością światła pochłania wszystko, co wpadnie mu w ręce (a raczej, co uda mu się podwędzić innym), robiąc przy tym niemały bałagan i zamieszanie. Nie jest zbytnio wybredny, wszystko uważa bowiem za „mniamuśne” i godne skonsumowania.
Piszczałka posługuje się ludzką mową, choć w dość specyficzny sposób. Niezwykle rzadko wypowiada się całymi zdaniami – używa raczej pojedynczych wyrazów. A żeby tego było mało, zniekształca je w dość ciekawy sposób – z każdego słowa tworzy rzeczowniki (łapactwo, wydłużactwo, końcowatość). Piszczałka lubi też rymować, wynajdując wiele wyrazów, które rymowałyby się z jego imieniem (Piszczałka – Latałka, Spryciałka, Pędziałka) – sam pewnie nie czuje, że mu się rymuje. Choć sposób wysławiania się diabła jest zabawny, kłóci się z jego barwą głosu – niską i chropowatą, przyprawiającą czasem o gęsią skórkę… I do tego ta złowroga muzyka, kiedy pojawia się na ekranie (brrr…).
Piszczałka posiada również nadzwyczajne umiejętności – potrafi latać (choć wygląda to chwilami dość nieudolnie), krzesać iskry z palców oraz kichać z taką mocą, że osoby stojące obok wywracają się (dobrze, że nie miał alergii – wszyscy w pobliżu mieliby dosłownie przekichane). Jak widać, nie mamy więc do czynienia ze zwykłym diabłem.
Dziś patrząc z perspektywy czasu, pukam się w głowę, śmiejąc się ze swojej głupoty i myśląc: „czego tu się było bać?”. I pomyśleć, że chowałam się za fotel, widząc Diabła Piszczałkę…
































Z biegiem czasu, uświadamiamy sobie, jak dziecięce wspomnienia potrafią zniekształcać obraz naszej rzeczywistości. Kiedy mieliśmy zaledwie kilka lat, nawet najbardziej absurdalne rzeczy (dziś wydaje się to oczywiście śmieszne), potrafiły nas przestraszyć i sprawić, że serce biło nam jak oszalałe. Choć wspomnienia przerażających obrazów, przeżyć związanych z daną osobą lub postacią, z czasem zatarły się, ich ranga urosła do niebotycznych rozmiarów i jest przechowywana w zakamarkach naszego umysłu po dziś dzień. Warto więc ponownie wrócić do nękających nas niegdyś strachów i przekonać się, że nie taki diabeł straszny, jak go malują!













