Który styl QForum bardziej Ci się podoba?
 

sobota, 17 lipca 2010 22:15

Bestiariusz Fantastyczny - Błędny ognik

Oceń ten artykuł
(3 głosów)

Błędny ognik to fenomen występujący na całym świecie. W Polsce znany jest też pod nazwą świetlika bagiennego, w Anglii występuje jako honkypunk, Will o’wisp lub Jack o’lantern, we Francji jako feu follet, a w USA –  jako corpse candles (trupie świece) lub orby. We Włoszech uważa się, że największy zaobserwowany tam meteor, Bocca Inferno, mógł być błędnym ognikiem. W Azji pojawia się pod nazwą aleya (Bengal), Chir Batti (Indie) czy Hitodama (Japonia).

Nikt nie potrafi jednoznacznie wyjaśnić, czym właściwie są błędne ogniki. Wszędzie jednak z zaskakującą zgodnością twierdzono: powstały, by zwodzić ludzi.

Błędny ognik przyjmuje formę nieregularnej (z koroną u góry) kuli światła lub ognia, barwy żółtej lub błękitnej, rzadziej czerwonej. Najczęściej pojawia się na bagnach i cmentarzach, jednak generalnie można go spotkać wszędzie, gdzie nie mieszkają ludzie. Czasem za formę pochodną błędnego ognika uznaje się pustynną fatamorganę, która, choć różni się wyglądem, pełni tę samą, zwodniczą funkcję wobec podróżnych.

W przeszłości powstało wiele legend związanych ze świetlikami bagiennymi, gdyż różne ludy starały się wyjaśnić to przerażające zjawisko na swój sposób. Słowianie uważali, że błędne ogniki to małe demony lub dusze ludzi okrutnych, które pokutują za swoje czyny, błąkając się po bezdrożach (i przyczyniając się, przy okazji, do zbłąkania innych). W czasach chrześcijańskich rozpowszechniło się przekonanie, że są to dusze osób tragicznie zmarłych lub nieochrzczonych, czyli takich, które nie mogą dostać się do nieba. We Francji uważano, że błędne ogniki najłatwiej spotkać w czasie Adwentu.

Na północy Europy ludy Finlandii, Danii i Szwecji, a także Łotwy i Estonii sądziły, że błędne ogniki znaczą miejsca ukrycia skarbu. Rozsądną rzeczą było więc podążać za spotkaną kulą światła, oznaczyć miejsce, gdzie się zatrzymała i powrócić tam rankiem, by odkopać skarb. Za szczególnie pomyślny czas dla potencjalnych bogaczy uważano lato.

Według wierzeń Japończyków, błędne ogniki pochodziły od lisich bóstw – wróżek kitsune, lub były rozpalonymi duszami ludzkimi i pokazywały się głównie na cmentarzach. Bengalscy rybacy uważali je za dusze tych, którzy utonęli i teraz zwodzą innych na manowce bądź pomagają w połowach, zależnie od humoru. Brazylijczycy nazywali błędne ogniki Boi-tata i uważali, że są to oczy wielkiego węża, który podczas potopu skrył się w wielkiej jaskini na tak długo, iż oślepł; po wyjściu był w stanie widzieć tylko nocą. W Argentynie tamtejsze luz mala mogą być interpretowane przez obserwatorów w zależności od ich koloru: białe są duszami czyśćcowymi i należy w ich intencji odmówić modlitwę, natomiast czerwone są posłańcami Szatana i są bardzo niebezpieczne.

Jedne z najbardziej znanych legend o błędnych ognikach to brytyjskie opowieści o Jacku o’Lantern i Willu o’Wisp. Z czasem stały się lubianymi przez dzieci strasznymi historiami, towarzyszącymi obchodom Halloween.

Jack o’Lantern (czyli Jack Od Latarni) był irlandzkim pijaczyną, który posiadał tylko jedną rzecz: dług w tawernie. Jakimś sposobem udało mu się jednak namówić diabła, by ten zapłacił zaległości i wrócił po pieniądze później. Po pewnym czasie Szatan zażądał zwrotu długu, lecz wówczas sprytny mężczyzna postanowił go przechytrzyć. Za jego namową diabeł wszedł na drzewo, a Jack prędko wyciął na korze znak krzyża, uniemożliwiając biednemu diablikowi zejście na ziemię. Po długich błaganiach i obietnicy, że nie musi oddawać długu, Jack puścił nieszczęśnika. Jednak gdy po wielu latach pijak umarł, okazało się, że jego dusza nie ma się gdzie podziać: ilość grzechów nie pozwalała mu wejść do Nieba, a do Piekła go z zemsty nie wpuszczono. Obrażony diabeł okazał jednak nieco przyzwoitości i na wieczną tułaczkę po świecie podarował Jackowi tlący się węglik. Mężczyzna włożył go do wydrążonej rzepy i nosi przed sobą jak latarnię, błąkając się pomiędzy zagubionymi duszami zmarłych.

Inna wersja legendy opowiada o Willu o’ Wisp (Willu Od Pochodni). Był to grzeszny kowal, który po śmierci nie został przyjęty do Nieba. Święty Piotr dał mu drugą szansę, lecz po powrocie na ziemię kowal poczynał sobie tak, jak poprzednio. W związku z tym został potępiony i nie otrzymał zgody nawet na pobyt w Piekle; musi włóczyć się po ziemi i zwodzić podróżników światełkiem z rozżarzonego węgielka, zatkniętego na czubku pochodni.

Przed zwodniczym działaniem błędnych ogni można się chronić, zatykając w ziemię igłę, ilekroć zobaczy się ognik – będzie on wtedy zataczał kręgi wokół igły. Inną metodą jest rzucenie kamienia w pobliską wodę: migoczące fale wabią ogniki, a ich ofiara może spokojnie udać się swoją drogą.

Z czasem jednak ludowe wyjaśnienia zjawiska przestały być wystarczające. W XVIII wieku winą za powstawanie błędnych ogni obarczano wyziewy ze szczelin w ziemi. Wydobywająca się z nich gęsta, śluzowata substancja pod wpływem ciepła i słońca miała podlegać samozapłonowi. Wraz ze wzrostem wiedzy chemicznej stwierdzono, że świetliki bagienne mogą być płonącymi kulami metanu pochodzenia organicznego (powstałego podczas rozkładu zwłok). Z drugiej strony, gazy takie jak metan czy fosforki wodoru bardzo rzadko podlegają samozapłonowi, gdyż ich stężenie jest zazwyczaj zbyt małe. Warto zaznaczyć, że gdyby błędne ogniki faktycznie były kulami gazu pochodzenia ziemnego lub organicznego, niemożliwe byłoby ich spokojne płonięcie przez trzydzieści lub więcej sekund (czasem dochodzące do paru minut!) wśród suchej, wysokiej trawy, bez powodowania jej zapłonu. Należy zatem szukać innych możliwych wyjaśnień. Być może przyczyną zjawiska jest fosforyzacja jakiegoś nieznanego materiału lub zwierzęcia.

Błędne ogniki są czymś zupełnie odmiennym od zjawisk elektrostatycznych oraz Ogni Świętego Elma i nie powinny być z nimi mylone. Dopuszczalna jest jednak ich interpretacja jako piorunów kulistych.

Źródła: http://www.cosmovisions.com/CTfeuxfollets.htm, http://pl.wikipedia.org/ , fr.wikipedia.org/, en.wikipedia.org/, http://www.bestiarium.pl/showthread.php?t=813

4 komentarze

  • Odnośnik do komentarzy Agata poniedziałek, 16 sierpnia 2010 13:14 Umieszczone przez: Agata

    Racja. Pani Maja nie umie sie bawic. Nie przepraszaj za bledy.To nie wyklad z chemii analitycznej.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Mateusz Pop poniedziałek, 16 sierpnia 2010 12:51 Umieszczone przez: Mateusz Pop

    Nie przejmuj się Maryla tą trzeżwo myślącą chemiczką, chyba pomyliła portal ze stroną www. mądrale.pl Świetny tekst. Utrzymany w duchu czytelnika fantastyki. Czekam na twoje nowe artykuły!!

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy maryla kowalska wtorek, 20 lipca 2010 10:59 Umieszczone przez: maryla kowalska

    Oczywiście masz rację co do pochodzenia błędnych ogni, dziękuję za poprawienie nieścisłości. Marny ze mnie chemik! :) Co do nazw również, ale skoro zamieszczałam po jednej z każdego kraju, to już z Polski też tylko te najpopularniejsze... Chociaż gdy pierwszy raz zobaczyłam różnorodność określeń na błędny ognik, byłam pod niemałym wrażeniem popularności tego zjawiska.

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
  • Odnośnik do komentarzy Maja Borawska niedziela, 18 lipca 2010 22:41 Umieszczone przez: Maja Borawska

    1. Brak tu najstarszej z nazw tego fenomenu, czyli ignis fatuus. 2. Brakuje też nazw pochodzących z Polski: świecki, świecorze, fajermony, ogniste chopki, myłki, mamony, nocnice, zwodnik, moczarowiec, bagniskowiec, bagniak... mnogość tych nazw jest dowodem na występowanie tego od Kaszub po Dolny Śląsk. 3. Poza tym, gazy organiczne powstają w efekcie rozkładu wszelkich szczątków organicznych, nie tylko zwłok. A definicja z encyklopedii brzmi mniej więcej tak: BŁĘDNE OGNIE drobne, bladoniebieskie płomyki pojawiające się nad bagnami i torfowiskami; są rezultatem samozapłonu gazów powstających w efekcie procesów rozkładu związków org. bez dostępu powietrza, gł. fosforowodoru PH3 z domieszką wyższych wodorków fosforu (np. P2H4); w wierzeniach ludowych przypisywano im magiczną siłę, zwabiającą ludzi na mokradła. Pozdrawiam

    Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.

Dodaj komentarz