Wszystkie śmierci Seana Beana (ze szczególnym uwzględnieniem jednej)

Wszystkie śmierci Seana Beana (ze szczególnym uwzględnieniem jednej)


Autor: Magdalena Idziak

Uwaga, tekst zawiera spoilery, więc jeśli nie widziałeś filmów z Seanem Beanem, lepiej tego nie czytaj! A jeśli czytasz – to czynisz to na własną odpowiedzialność.

„Wszystkie śmierci Seana Beana” ‒ ten dość przewrotny tytuł nasunął mi się po obejrzeniu bardzo popularnego filmiku zamieszczonego ponad rok temu w serwisie You Tube. „Sean Bean Death Reel” zamieszczony przez Harry’ego Hanrahana pokazuje, że aktor jest niejako specjalistą od umierania, a jego pojawienie się w filmie najprawdopodobniej będzie oznaczać, że grany przez niego bohater zginie jakąś gwałtowną śmiercią.

A gwałtownych śmierci w dorobku Seana Beana jest wiele. W bogatej filmografii aktora, zawierającej łącznie niemal sto tytułów filmów i seriali, aż ponad dwudziestu odtwarzanych przez niego bohaterów ginie. Śmierć dosięgła ich w bardzo różnorodny sposób: byli zasypywani żywcem („Nikomu ani słowa”), wieszani („Wyspa”, „Henryk VIII”), tratowani przez bydło („The Field” – bohater spadł potem również z urwiska), nabijani na kotwicę („Patriot Games” – grany przez Beana bohater przyszpilony kotwicą zginął w końcu w wyniku wybuchu motorówki) czy tonęli („Lorna Doone”). Ned Stark został pozbawiony głowy w serialu „Gra o tron”, były agent 006 JKM został zrzucony z ogromnego nadajnika satelitarnego („Goldeneye”), a Ulrica, łowcę czarownic, rozdarto końmi na sztuki („Black Death”).

sean-bean-black-death-qfantBohaterowie grani przez Beana (zaznaczmy tu – niemal same typki spod ciemnej gwiazdy) bardzo często umierali w wyniku użycia broni palnej – czy to od strzału w głowę, postrzelenia w korpus, czy zwykłych strzelanin. Stało się tak w filmach: „Cash”, „Essex Boys”, „Outlaw”, „Airborne”, „Autostopowicz” oraz „Red Riding: In the Year of Our Lord 1974”. Jedynym chlubnym wyjątkiem w tej wyliczance jest kleryk Partridge z filmu „Equilibrium”, którego śmierć oddana jest w bardzo emocjonalny i niezwykle piękny sposób (ginie on w czasie czytania poezji Williama Yatesa). Do nie mniej widowiskowych sposobów opuszczenia tego padołu łez należą: podcięcie gardła („Caravaggio”), dźgnięcie bagnetem („War Requiem”) lub nożem („Scarlett”) oraz śmierć w wyniku pojedynku na broń białą („Clarissa”). Bohaterowi niejako odtwarzanemu przez Seana Beana w grze „The Elder Scrolls IV: Oblivion” (aktor podkłada tu głos), cesarzowi Martinowi Septimowi, również nie jest dane umrzeć ze starości – ginie on w walce ze złym daedrycznym księciem, Mehrunesem Dagonem.

Sean Bean to niewątpliwie artysta o bogatym dorobku aktorskim i ogromnym doświadczeniu w umieraniu. Ale gra on nie tylko w filmach,  można go również oglądać na deskach teatrów. Mało kto wie, że ukończył Royal Academy of Dramatic Art w Londynie i jest także członkiem ekskluzywnej Royal Shakespeare Company. W jego dorobku znajdziemy wiele kreacji szekspirowskich – od „Romea i sean-bean-equilibrium-qfantJulii” zaczynając, poprzez „Sen nocy letniej” i „Ryszarda II”, a na „Makbecie” kończąc. Tu również da się zauważyć dużą umieralność wśród odtwarzanych przez niego postaci, ale – z drugiej strony – weźmy pod uwagę fakt, że w sztukach Szekspira w ogóle niewielu bohaterów dożywa szczęśliwego końca.

Wśród wymienionych wcześniej „śmierci Seana Beana” celowo nie dodałam jednego filmu. Uważam, że do najpiękniejszych i niewątpliwie najbardziej zapadających w pamięć, należy scena śmierci Boromira z filmu „Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia” i na niej chciałabym się skupić w dalszej części tekstu.

Kim jest Boromir?

Zanim przejdziemy dalej, należy odpowiedzieć sobie na podstawowe pytanie: kim był Boromir? Wielbicielom twórczości Johna Ronalda Reuela Tolkiena tej postaci nie trzeba przedstawiać, ale wśród czytelników mogą się znaleźć osoby (aczkolwiek mam nadzieję, że jednak nie), które tego bohatera literackiego nie znają.

Boromir jest jednym z bohaterów trylogii „Władca Pierścieni”, a właściwie dwóch części tejże trylogii – „Drużyny Pierścienia” oraz „Dwóch wież” (w książkowym pierwowzorze Boromir ginie na początku drugiego tomu, natomiast reżyser filmowej adaptacji zdecydował się go uśmiercić w części pierwszej). Był synem Denethora II, namiestnika Gondoru – pierworodnym i ukochanym synem, dodajmy. Wyruszył do Rivendell, by poznać odpowiedź na pewną zagadkę usłyszaną we śnie i tam wziął udział w Naradzie u Elronda, w wyniku której został jednym z dziewięciu członków Drużyny Pierścienia. Podatny na zew Jedynego Pierścienia, który Drużyna miała za zadanie zniszczyć, próbował zabrać go Powiernikowi Pierścienia, Frodowi. Próba ta zakończyła się niepowodzeniem, a Boromir zginął w obronie dwóch hobbitów, Merry’ego i Pippina, przeszyty strzałami orków.

Tak pokrótce można opisać historię Boromira, jednak opis ten w żaden sposób nie oddaje prawdziwej natury postaci. Tolkien stworzył bohatera nietuzinkowego, targanego sprzecznymi emocjami, miotającego się między rosnącym pragnieniem zdobycia Pierścienia a chęcią i obowiązkiem obrony ukochanego miasta. Można powiedzieć, używając niemal elfickiego (lub krasnoludzkiego) porównania, że Tolkien odkrył diament, ale to Sean Bean oszlifował go i nadał mu prawdziwej głębi.

‒ Boromir to silny fizycznie i psychicznie mężczyzna, jeden z najsilniejszych i najdumniejszych synów Gondoru – mówi z dumą aktor. – W Drużynie widzi siebie w roli silnego oparcia fizycznego i militarnego.

Boromir nie jest jednak napakowanym testosteronem osiłkiem, który nadaje się tylko i wyłącznie do wyżynania watah orków, jak przedstawiono go w nieco kontrowersyjnej animowanej wersji „Władcy Pierścieni” z 1978 roku. Bohater w trakcie wyprawy ewoluuje i zmienia się ‒na dobre lub na złe.

‒ W trakcie podróży możecie zobaczyć, że w silnym Boromirze także jest nieco wrażliwości i delikatności – mówi aktor zapytany o odtwarzaną postać. – Wierzę, że to dobry człowiek i chce jak najlepiej dla swego ludu, ale jest w nim również słabość. Jest bardzo podatny na działanie Pierścienia, ponieważ jest śmiertelny. Boromir nie jest złym człowiekiem ‒ podkreśla aktor ‒ ale raczej bohaterem pełnym wad i słabości.

sean-bean-gra-o-tron-qfantSean Bean jako Boromir

Sean Bean początkowo brał udział w castingu na Aragorna, jednak Peter Jackson stwierdził, że widzi go raczej w roli syna namiestnika Gondoru. Z perspektywy czasu wydaje się, że to było doskonałe posunięcie. Bean pokazał, że ta postać jest niejednoznaczna i tragiczna.

‒ Im bardziej złożona jest postać, tym większym wyzwaniem jest jej zagranie – mówi aktor i zaraz dodaje: ‒ Przecież wszyscy tacy jesteśmy. Myślę, że każdym z nas targają takie burzliwe konflikty i emocje, chociaż nie chcemy się do tego przyznać nawet przed sobą samym. Próbujemy je stłumić, stłamsić, ale na koniec dnia, jeśli nie stawisz im czoła, ujawnią się w najmniej spodziewanym momencie.

To zrozumienie emocji targających bohaterem było czymś, nad czym Bean mocno pracował. Aktor przygotowywał się swej roli na nowo czytając „Władcę Pierścieni” podczas kręcenia filmu, dyskutował także z reżyserem, Peterem Jacksonem, i pozostałymi scenarzystami, Fran Walsh i Philippą Boyens. Rozmawiał z Viggo Mortensenem, filmowym Aragornem, po to, by lepiej zrozumieć swoją postać i konflikt wewnętrzny, z jakim musiał walczyć.

‒ Tragedia Boromira pokazuje, jak silny był Jedyny Pierścień i jak bardzo potrafił kusić ludzi – opowiada aktor. ‒ Obserwując na ekranie podróż Drużyny Pierścienia i rozterki targające Boromirem, zdajesz sobie sprawę z tego, jak z każdą chwilą coraz bardziej Pierścień niszczy go od środka.

Ta wewnętrzna walka pokazuje, że Boromir nie ma cech typowego bohatera pozytywnego. To właśnie ta niejednoznaczność i rozdarcie skłoniły aktora do przyjęcia tej roli.

‒ Lubię grać złoczyńców, pokazywać, jakie pobudki nimi targają i co skłania ich do obrania tej, a nie innej drogi – mówi Bean. – Co skłania ludzi do tego, że zachowują się tak, jak się zachowują i podejmują takie właśnie decyzje? Dlaczego źli ludzie nie postrzegają siebie w ten sposób, nie myślą o sobie i swoich uczynkach, że są złe? – pyta retorycznie. ‒ Po jakimś czasie jednak byłem już zmęczony byciem „tym złym gościem”. Chciałem to zmienić i pokazać, że potrafię też zagrać kogoś, kogo można darzyć sympatią.

W wywiadzie dla “The Lord of the Rings Fan Club Official Movie Magazine” z 2001 roku, Peter Jackson chwali ogromną pracę, jaką Sean Bean wykonał na planie:

‒ Wiesz, nie jest łatwo grać, gdy z twojej piersi sterczą strzały, a twój bohater resztką sił próbuje wziąć ostatni oddech – mówi reżyser. – Twoja gra musi być bardziej wewnętrzna, a wszystkie emocje skupiają się na twojej twarzy, ponieważ nie machasz rękoma i nie możesz używać swego ciała do gestykulacji, do pokazania tragizmu sytuacji. Możesz zagrać tę scenę tylko za pomocą czystych emocji. Uważam, ze Sean zrobił to bardzo, bardzo dobrze.

Fragment filmu, który rozgrywa się na Amon Hen jest przełomowy dla całej historii. Petera Jackson uważa te sceny za najważniejsze:

‒ Moim zdaniem, moment kulminacyjny każdego filmu powinien obracać się wokół wydarzenia pełnego emocji, a nie wokół czystej walki. A więc cały sens walki na Amon Hen prowadzi nas do momentu, w którym ginie Boromir.

Śmierć Boromira, tak bardzo przypominająca zgon znanego z eposu rycerskiego Rolanda, jest bardzo heroiczna. Pomimo klęski jaką poniósł Boromir, zarówno Bean, jak i Jackson zauważają, że bohater rzucił się w wir walki w końcu znajdując sposób na odkupienie swej winy.

‒ Czułem, że bardzo ważne jest, aby umarł jako bohater, a nie jako zły człowiek – tłumaczy Jackson i po chwili dodaje: - Przez większość czasu był kuszony przez Pierścień i poddał się mu, ale do pewnego stopnia zrehabilitował się broniąc Merry’ego i Pippina najlepiej jak potrafił. Bardzo ważne dla nas było uchwycenie tego uczucia. Gdy kręciliśmy scenę, w której Boromir próbuje zabrać Pierścień Frodowi, jego zachowanie było takie, ponieważ został opanowany przez Pierścień. Bardzo chcieliśmy, aby w finałowej scenie Sean pokazał, że Boromir żałuje swego uczynku i uzyskuje odkupienie swych win. Chcieliśmy pokazać, że tak naprawdę umarł jako bohater i myślę, że Sean zagrał to wspaniale. Jako aktor potrafił znaleźć heroiczne cechy w Boromirze w tej finałowej scenie śmierci.

Trzy ćwierci od śmierci

Aktor zapytany w wywiadzie przeprowadzonym po premierze filmu „Cleanskin” o to, która z zagranych przez niego śmierci jest mu najbliższa, odpowiada bez wahania:

- Śmierć Boromira. To była piękna i heroiczna śmierć.

Sam przyznaje, że otarł się o śmierć na planie filmowym kilkukrotnie. W wywiadach często wspomina szczególnie jedno wydarzenie. W czasie kręcenia finałowej sceny do filmu „Czas patriotów” na planie miał miejsce wypadek, po którym do dziś nosi bliznę nad okiem.

‒ Pośliznęliśmy się [z Harissonem Fordem] i kotwica uderzyła mnie w twarz ześlizgując się po oku i nosie – opisuje aktor i za chwilę dodaje ze śmiechem: ‒ Przynajmniej mogę teraz mówić, że tę bliznę zostawił mi sam Harisson Ford.

Co dalej?

Kariera aktorska Seana Beana nadal się rozwija i choć filmy, w których występuje, są bardzo różnej jakości, aktor nie zamierza jej kończyć. Na swoją premierę czekają „The 4th Reich”, „Scortched Earth” oraz „Shadows from the Sky”, a także serial „Legends”, a więc nie możemy narzekać na częstotliwość pojawiania się pana Beana na kinowym lub srebrnym ekranie. Jedyną zagadką jest, czy grani przez niego bohaterowie dożyją do końcowych napisów. Ale o tym przekonamy się już w tym roku.

sean-bean-autostopowicz-qfant

Źródła:

The Lord of the Rings Fan Club Official Movie Magazine, June-July 2001

“Sean Bean: Man Of Steel” (LOTR Interview) http://www.themightybean.com/boromirarticles.htm

Hasło: Sean Bean w bazie IMDb

http://www.imdb.com/name/nm0000293/

Hasło: Sean Bean w bazie Filmweb

http://www.filmweb.pl/person/Sean.Bean

Hasło: Boromir, w: R. Foster, Encyklopedia Śródziemia, Warszawa 1998.

Film: Sean Bean Death Reel by Harry Hanrahan – serwis YouTube

Film: 'Cleanskin' star Sean Bean discusses his YouTube Death Reel – serwis YouTube.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: