Poczet Poczciwych Antagonistów: Pierwszy Pośród Mrocznych

Poczet Poczciwych Antagonistów: Pierwszy Pośród Mrocznych


Autor: Lucyna Markowska

 

We wstępie do tego cyklu postawiłam wiele pytań, nadszedł więc już najwyższy czas, by udzielić kilku odpowiedzi. Przypomnę, że wśród wątpliwości pojawiła się problematyka początków motywu Złego Lorda. I tutaj pewnie wielu z was uśmiechnie się pod nosem. Czy to nie oczywiste? Każdy wie, że pierwszy był Sauron… Bzzz! Błąd! Nasz kochany władca Barad-dûr może uchodzić za młodzika przy tym osobniku. Czyżby Melkor? Gdzieżby! To wciąż XX wiek, a bohater, o którym będzie mowa, zaczął karierę na długo przed tym, nim literatura na dobre rozwinęła skrzydła.

A chociaż stary jak świat, w popkulturze przeżywa renesans. Komiksy, filmy, ba, nawet i literatura współczesna wciąż podejmują próby reinterpretacji jego charakteru i funkcji. Od lat fascynuje kulturę tak Zachodu, jak i Wschodu. Śmiało więc możemy powiedzieć, że „przeterminowanie” mu nie grozi. Ma jednakże przewagę nad pozostałymi Panami Ciemności, gdyż reprezentuje zło w najczystszej postaci, więc póki człowiek nie wyzbędzie się podłości, póty on będzie świecić triumf.

Wiecie już, o kogo chodzi? Gotowi podjąć wyzwanie? No to zaczynajmy! Sprawdźmy po ilu podpowiedziach zostanie rozpoznany:

Motyw i Działanie

Jego imię zwykle bywało tłumaczone jako „przeciwnik” i „oskarżyciel”, ale zdarzało się, że błędnie stosowano je do określenia całej rasy jemu podobnych, a nie konkretnej jednostki. Często utożsamiany z innym bohaterem, które miano zwykło się przekładać na „przynoszący światło”.

Karierę zaczął przy boku „tych dobrych”, jednak sprzeciwił się najwyższemu autorytetowi, za co został ukarany. Mówi się, że kierowała nim zazdrość (co warto podkreślić: z obsesyjnej miłości – co samo w sobie jest jak na antagonistę oryginalne), pragnął objąć władzę nad światem, a nawet chciał poznać tajemnicę wszechrzeczy.Wersje zaś rzadko zgadzają się ze sobą, podobnie jak opinia badaczy, którzy zajmują się tym zagadnieniem. Niestety, tyle ile tradycji – tyle odpowiedzi. Wszystkie jednak łączą się w przekonaniu, że został zmuszony do odejścia. A gdyby sięgnąć po teksty pomocnicze dowiemy się nieco o rebelii, zbieraniu sojuszników i innych występkach, które przyspieszyły proces jego upadku.

Warto też wspomnieć nieco o działaniu. Początkowo ograniczał się do zbierania dowodów przeciwko wrogowi. Miało to na celu udowodnienie, że tylko nasz bohater zasługiwał na miłość, jako istota wyższa i doskonalsza. Później posunął się do oszczerstwa. Kolejne porażki przyniosły zmiany metody. Możemy więc prześledzić dokładny proces ewolucji w doborze środków: kuszenie, kłamstwa, prowokacje, wreszcie skomplikowane intrygi, które tylko oddalały go od celu, zamiast przybliżać.

Czy już go rozpoznaliście? Nadszedł moment odpowiedzi: mowa naturalnie o Szatanie.

W miejscu tym proszę o odłożenie na bok uczuć religijnych, gdyż metodologicznie zamierzam mówić oBiblii jedynie w kontekście dzieła literackiego. Przypomnijmy zatem, że mianem tym określa się księgi zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, które powstawały w przeciągu ponad tysiąca lat (od prawdopodobnie XIII w. p.n.e. do I w. n.e.).

Do Starego Testamentu zalicza się księgi judaistyczne – pisane w hebrajskim, aramejskim i greckim. Tutaj Szatan występuje stosunkowo rzadko, choć warto zwrócić uwagę na Księgę Hioba (gdzie wyraz Szatan jako imię pojawia się po raz pierwszy: A pewnego dnia, gdy przyszli synowie Boży, aby stać przed Panem, był też między nimi i Szatan) czy „epizod z wężem” w historii Adama i Ewy. Autorzy biblijni nie przypisują mu jeszcze wtedy wpływu na rozszerzanie zła na świecie. Do czasu. Postać ta ewoluuje w księgach późniejszych i judaistycznych apokryfach, nabierając bardziej demonicznego wymiaru.

Nowy Testament to z kolei zbiór tekstów chrześcijańskich pisanych po grecku (z jednym wyjątkiem w postaci Ewangelii wg św. Mateusza), zaś wzmianek o Szatanie nie brakuje, zwłaszcza w roli przeciwnika Jezusa Chrystusa – ze znaną sceną zmagań na pustyni na czele i opisem upadku w Apokalipsie: I został strącony wielki Smok, Wąż starodawny, który się zwie diabeł i szatan, zwodzący całą zamieszkałą ziemię, został strącony na ziemię, a z nim strąceni zostali jego aniołowie. I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca, bo oskarżyciel braci naszych został strącony, ten, co dniem i nocą oskarżał ich przed Bogiem naszym. A oni zwyciężyli dzięki krwi Baranka.

Osobowość i image

Jak już wspomniałam wcześniej, jest to postać w literaturze nietuzinkowa. Przede wszystkim warto zwrócić uwagę na fakt, że jej upadek spowodowało niezrozumienie boskiego planu, do którego nasz antagonista odnosił się wyjątkowo sceptycznie. Do dziś zresztą wiele trudności sprawia wyjaśnienie, jaka właściwie jest rola Szatana. Naturalnie, reprezentuje on opozycję, ale to przeświadczenie z kolei rzuca cień na monoteistyczną wizję świata. Wiele odłamów religijnych nie dopuszcza myślenia, że Szatan może działać własnowolnie – uczestniczyć w rywalizacji. Jak bowiem może istnieć zło tolerowane przez Boga? (Co ciekawe, dla przykładu, św. Augustyn, rozważając problem dobra i zła zakłada, że Stwórca daje cichą zgodę na istnienie diabła w ramach działań pedagogicznych).

Jest więc w nim trochę ze sceptyka, ale w Starym Testamencie wyłania się także inna z szatańskich cech: cynizm. Ha, ha! – mógłby się zaśmiewać Szatan. – Bóg może sobie wybierać i najwspanialszego przedstawiciela ludzkości na reprezentanta (ot, choćby Hioba!) – wynik starcia i tak może być tylko jeden. 1:0, staruszku! Człowiek nie jest wart niczego więcej ponad pogardę…

Że niby się nie udało? Nic straconego. Kolejne próby podejmowane są konsekwentnie i coraz bardziej przypominają własnowolne działania. Szatan się emancypuje i już wkrótce nie cofnie się przed niczym w walce o zwycięstwo. (Tak przynajmniej widzą to artyści).

Innego wizerunku: smutnego, znudzonego, by nie rzec nihilistycznego, dostarczają nam dzieła późniejsze. Prawdziwe apogeum fascynacji tematem zła przypadnie na przełom wieku XIX i XX, kiedy Polacy dorobią się swoich własnych utworów wyrażających fascynacje „księciem ciemności”. Ba! Prawdziwych pasjonatów demonologii! Prym w tym temacie wieść będą Stanisław Przybyszewski i Tadeusz Miciński – ezoteryczni erudyci, którzy zgromadzili wokół siebie artystyczne środowiska poszukujących (tak samo jak oni) ucieczki przed życiowa rutyną. Szatan (dla Micińskiego Lucyfer) będzie dla nich kluczem do przekroczenia granicy innego, mistycznego świata.

Było już o charakterze. Teraz trochę o wyglądzie. Na przestrzeni wieków zmieniało się wyobrażenie Diabła. Z upadłego anioła zrobiono zeń straszliwe monstrum (zwłaszcza w średniowieczu – w ramach pacyfikacji) i tak zaczął pojawiać się na ikonach pod postacią półzwierzęca, z koźlimi nogami i rogami (zamierzone podobieństwodo do Fauna) czy wreszcie skrzydłami i ogonem.

Woland, Boruta, Mefistofeles… Naprodukowała nam tych diabłów (i diabełków) literatura, a w romantyzmie nadała im nawet tragicznego wymiaru – czytamy o nieszczęściu najpiękniejszego z aniołów. I tak jak zmieniali się słudzy, ewoluował też wizerunek ich pana: kolejno od potwora do humanoidalnego kształtu. W późniejszych wiekach Szatan pojawia się nawet jako sprzymierzeniec człowieka (i z jego wyglądem). A chociaż zmienia się jego aparycja – cel pozostaje taki sam. Dalej chce, by ludzie buntowali się przeciwko władzy, tak jak on wystąpił przeciwko Bogu i wciąga ich w swoje „diabelskie igraszki” (przypominając, że przecież człowiekiem nie jest – a forma bywa myląca).

Gadżety i aranżacja wnętrz

Aby z pełni docenić ogrom symboliki, która z czasem zaczęła towarzyszyć tej postaci, szczególną uwagę warto zwrócić na średniowiecze, kiedy to czarownictwo i okultyzm zaczęły na stałe tkwić w świadomości człowieka.

Ze względu zaś na ich bogactwo pozwolę sobie skupić na najbardziej rozpoznawalnym: pentagramie, którego historia to wynik manipulacji i nieporozumień. Prawdopodobnie każdy, choć raz w życiu, miał okazję ujrzeć tą pięcioramienną gwiazdę w kole. Nic dziwnego. Jest stara jak świat. Znali ją już starożytni. Znak ten pojawiał się równie często w religiach pogańskich, jak i u Izraelitów, Greków (którzy uważali go za symbol doskonałości) czy chrześcijan. A chociaż początkowo pełnił rolę symbolu ochronnego przeciwko złym mocom, szybko udało się go przeinterpretować, tak by stał się narzędziem do walki z hordami niewiernych. Używasz pogańskich znaków? Jesteś sługą ciemności! Sprytnie, co? Ludziom jednakże nie podobało się takie kategoryzowanie – sprzeczne często z ich rodzimą tradycją.

By dojść zatem do jakiegoś porozumienia, podzielono pentagramy na te „dobre” i „złe”. Czym się różnią? Sposobem odwrócenia gwiazdy. By „ujrzeć” głowę Szatana trzeba nieparzysty wierzchołek skierować w dół, a żeby zrobić sobie amulet ochronny wystarczy obrócić ramię ku górze. Nic prostszego. Złe siły dają się nabrać (teraz możemy kontrolować ich odpędzanie i przyzywanie), a nawet nie trzeba pisać do tego instrukcji! Proszę, jak to sobie wszystko człowiek elegancko wymyślił i tylko demony mają problem, bo muszą się pilnować, co na daną chwilę oznacza pentagram.

Nie tylko wokół symboliki zrobiło się nam zamieszanie. (Lód, kozy, muchy i inne robactwo ze względu na oszczędność wierszy jestem zmuszona pominąć). Czas powiedzieć słówko o Mrocznej Wieży – a tej zasadniczo w wyobrażeniach ani w literaturze poświęconej tematowi nie uraczymy. Początkowo filozofowie nie byli zgodni co do tego, gdzie w zasadzie przebywają demony. Zwolennicy wersji, że są to byty tylko duchowe, sprzeciwiali się ich umiejscawianiu w przestrzeni. Nie znaczy to jednakże, że nie mogły w niej działać.

Znacznie później zaczęto przypisywać im konkretną siedzibę. Przez długi czas będzie to ciało człowieka – poprzez opętanie, gdzie dodatkowo duchy mogły posilać się jego życiowymi siłami i doprowadzać do grzechu. Słowem: bardzo praktycznie. Dach nad głową i miejsce pracy w jednym. Inni dawali upust wyobraźni i przypisywali demonom zamieszkiwanie powietrza, piekła czy otchłani (infernus w łac. może oznaczać także podziemie). Dla przykładu św. Tomasz z Akwinu, nie mogąc się prawdopodobnie zdecydować, stwierdził, że obie z wersji brzmią niezwykle atrakcyjnie: i tym sposobem w piekle demony torturują potępionych, a jak chcą odpocząć nieco od zaduchu – to w przestrzeni powietrza namawiają do złego.

O szerszy opis piekła pokusili się oczywiście artyści z Dantem Alighierim na czele, którego Boskakomedia to prawdziwy przewodnik po kolejnych obszarach podziemnej siedziby, ale i wśród polskich twórców nie mogło zabraknąć naszego reprezentanta – jest nim Mikołaj Rej, który podjął podobną próbę w Żywocie człowieka poczciwego, choć na znacznie mniejszą skalę i bez takiego polotu.

Słudzypa-2

Nie jeden raz różne prace naukowe przestrzegały przed traktowaniem wszystkich postaci demonicznych w ten sam sposób. Istnieje wyraźna różnica pomiędzy Szatanem a pozostałymi upadłymi aniołami. Zwykło się przyjmować, że tylko określenie śātān Bibliihebrajskiej i diabolos w Septuagincie z całą pewnością można przypisywać tej konkretnej postaci – pozostałe wciąż stanowią przedmiot rozważań i interpretacji, pozwolę więc je sobie przemilczeć, gdyż nie o tym miał traktować ten tekst.

Czy zatem piekielna hierarchia w ogóle istnieje? Już wNowym Testamencie Jezus zwracał uwagę na władztwo Szatana używając określeń takich jak „państwo” czy „panowanie” (co jednoznacznie wskazuje na jakiś rodzaj porządku) i mówił o istnieniu „władcy ciemności”. Kolejnym tropem, po raz drugi, okaże się Apokalipsa, w której znajdziemy wzmiankę o „Smoku i jego aniołach”, a jest to zaledwie początek góry lodowej. Serafini, cherubini, archanioły… O tych rodzajach bytów możemy przeczytać w Starym Testamencie. Od lat też trwają dyskusje o tym, kto w rzeczywistości stoi u szczytu piekielnej władzy. Szatan czy Lucyfer? Być może właśnie dlatego tak wielu egzorcystów naciska na aspekt pytania o imię w trakcie rytuału odpędzania.

A co z demonami? Współcześnie zwykło się przyjmować, że zło miało swoją personifikację tylko w wymiarze symbolicznym. Jest to popularna opinia wśród wielu teologów, na gruncie literatury jednakże mamy przykłady egzorcyzmów – nie brak także programów telewizyjnych, które pokazują, jak dzielna grupa badaczy przeciwstawia się upiorom i innym bytom. Warto zaznaczyć, że początkowo skłaniano się ku odrzucaniu cielesnego aspektu demonów, nadając im wymiar jedynie duchowy. Gryzie się to z późniejszym wizerunkiem – gdzie ich zmysłowość, seksualność staje się narzędziem do wzbudzania pożądania.

I czemu w zasadzie się zbuntowały? Zgodnie z tradycją można by odpowiedzieć, że kierowały się (jak i Szatan) zazdrością: albo z powodu miłości Boga do człowieka, albo z przywileju prokreacji (początkowo nawet błędnie mówiono o karze za grzech cudzołożenia z istotami ziemskimi). Wreszcie, pycha miała doprowadzić do ich wypaczenia. Bez względu na przyczynę, o ile dla „zbłąkanego” człowieka wciąż istniała nadzieja na nawrócenie, o tyle zbuntowane anioły były skazywane na bezsprzeczne potępienie.

Kolejny problem to ich liczba. Już w średniowieczu zastanawiano się: ile aniołów zmieści się na główce szpilki? Popkulturę zdominowało wyobrażenie Szatana, który stoi na czele monstrualnej hordy, jak wódz mający na swoje skinienie armię. A przecież to nie demony, lecz grzesznych ludzi zwykło się nazywać „dziećmi diabła”.

Wróg prywatny

Niewielu antagonistów w literaturze może poszczycić się tak wyraźnie zarysowanym wrogiem prywatnym. Dla Szatana będzie to naturalnie człowiek – istota, którą umiłował Bóg, choć na to nie zasługiwała. Zazdrość zaś pchnęła upadłego anioła do skrajnych działań: chciał ukazać prawdziwą twarz ludzkości. Słabość, zepsucie, brak wiary, podłość – wszystko to, co czyniło ich niegodnymi uwagi Najwyższego Pana. Stary Nowy Testament, jak również wiele apokryfów, koncentrują się miedzy innymi na opisie zmagań pomiędzy przedstawicielami ludzkości a Szatanem.

Nie rzadziej od pisarzy po temat ten sięgali filmowcy. Ot, wystarczy wspomnieć o  pierwszym z brzeguAdwokacie diabła, w którym ta przerażająca postać została przedstawiona jako elegancki, charyzmatyczny mężczyzna, który wiele stracił ze swojej demoniczności, kosztem pokazania jak bardzo upodobnił się do człowieka – swojego (jakby nie było) wroga. Czy po to, aby go wreszcie zrozumieć? Poznać słabości? Gdzieżby! Właśnie dlatego tytułowy adwokat ulega kolejnym manipulacjom i miota się bezustannie, wciąż przekonany, że zdoła wyplątać się z szatańskiej sieci intryg. Wolna wola prowadzi do zguby. Zwłaszcza gdy nie wiemy, jak z niej skorzystać.

Zupełnie inny obraz reprezentuje głośny film Mela Gibsona Pasja – tutaj Szatan towarzyszy Jezusowi w jego ostatnich chwilach. Stara się pozbawić Go nadziei, zasiać zwątpienie, a jednocześnie nie jest w stanie naprawdę zrozumieć roli Boga-człowieka. Czy to właśnie świadomość przegranej oznaczała końcowa scena, której znamiennym finałem był krzyk wściekłości?

Wreszcie, z przymrużeniem oka, nie mogło też zabraknąć w tym zestawieniu horroru. Filmu Egzorcysta z 1971 roku raczej nie trzeba nikomu przedstawiać, zwłaszcza, że jest to prawdziwy klasyk gatunku. Naturalnie, jest to zarazem ekranizacja głośnej książki Williama P. Blatty – o czym obecnie niewielu zdaje się pamiętać. Dawniej legenda grozy, dziś pa-3już może nie trzymająca w takim napięciu i nie uchodząca za kontrowersyjną, ale wciąż chętnie oglądana i komentowana przez środowiska krytyków. Siły diabelskie działają tutaj otwarcie, szkodząc ludziom, upadlając ich i przemieniając ich życie w… no cóż, piekło.

Na zakończenie

W Polsce napisano niewiele prac, które szerzej omawiałyby powyższe zagadnienie, jest to bowiem temat wciąż bardzo trudny do ujęcia i właśnie ze względu na ten fakt pozwoliłam sobie potraktować go z większą powagą, niż będzie to miało miejsce w przypadku pozostałych antagonistów. Nie da się jednak zaprzeczyć, że właśnie u podstaw modelu Złego Lorda znajduje się biblijny Szatan – pierwszy spersonifikowany reprezentant sił ciemności, który narodził się na kartach literatury. Ten antybohater stanie się później wzorem dla znanego z fantasy, groteskowego modelu „faceta w czarnej zbroi z wielkim mieczem”. Natchnie także kolejne pokolenia pisarzy próbą obleczenia tego, co symboliczne, w ciało z krwi i kości. Chciałoby się dodać więcej, ale też po prawdzie temat ten nigdy nie zostanie zadawalająco wyczerpany.

Dla tych, którzy zainteresowali się funkcjonowaniem postaci Szatana w Starym Nowym Testamencie, zamieszam poniżej kilka przydatnych adresów bibliograficznych, zaś zaciekawieni ilustracjami prawdopodobnie rozpoznają filmy, o których była mowa w tekście:
1.    K. Kościelniak, Zło osobowe w Biblii: egzegetyczne, historyczne, religioznawcze i kulturowe aspekty demonologii biblijnej, Kraków, 2002.
2.    R. Laurentin, Szatan. Mit czy rzeczywistość?, Warszawa 1997.
3.    T. Trębacz, Szatan jako źródło zła: studium dogmatyczno-pastoralne, Kraków 2008.
4.    R. Wiśniewski, Szatan i jego słudzy: rola diabła i demonów w łacińskiej literaturze hagiograficznej IV-V w., Kraków 2003.
5.    R. Zając, Szatan w Starym Testamencie, Lublin 1998.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: