Poczet Poczciwych Antagonistów: Najbardziej Punktualny Pośród Mrocznych

Poczet Poczciwych Antagonistów: Najbardziej Punktualny Pośród Mrocznych


Autor: Lucyna Markowska
Dzisiejszy odcinek będzie nietypowy z kilku powodów. Przede wszystkim – i co chyba najważniejsze – zamierzam być tak poważna, jak to tylko będzie możliwe. Po drugie przedstawię Wam antagonistę, który zalicza się do moich ulubieńców, a którego historia jest równie niesamowita jak jego postać. Bez żartów. Szczerze. Jednocześnie pewnie wypada nadmienić, dlaczego nie pojawił się w cyklu szybciej. Cóż, przyznaję, że chciałam poświęcony mu odcinek umieścić przed premierą drugiego sezonu serialu, w którym ów pan występuję, ale jak to zwykle w życiu bywa, plany uległy zmianie. Tymczasem pozwólcie, że słowem wstępu przedstawię Wam Wakfu – francuski serial animowany stworzony w całości techniką komputerową (we Flashu! – dacie wiarę? Trudno uwierzyć, jak się ogląda niektóre sceny), będący doskonałym świadectwem na to, że czego by o Francuzach nie mówić, na polu europejskiej animacji są bogami. Niektórzy mogą tę nazwę kojarzyć także z grą MMORPG, ale to tylko taka ciekawostka.
Bez zbędnego przedłużania przejdę do meritum – bohaterem tego odcinka będzie Xelor Nox, mistrz manipulacji czasem i czołowy antagonista pierwszego sezonu serialu Wakfu.
Uwaga 1.
I teraz ostrzeżenie: jeśli nie widzieliście serialu (nie mówię o polskiej wersji – gdzie tłumacz nawet się nie wysilił, żeby przełożyć żarty, nazwy własne i większość nawiązań do gry, lecz, zapewne aby się nie przepracować, po prostu je ominął – którą ciężko nazwać nawet tworem Wakfupodobnym): zawróćcie! Nie rezygnujcie z kawałka naprawdę dobrej fabuły. Serial z czystym sercem polecam wszystkim miłośnikom pięknej animacji i humoru rodem ze Slayersów. Pozostali, proszę za mną! Pogadajmy o Xelorach.

Origins

Uwaga 2.
Historia przedstawiona poniżej stanowi streszczenie odcinka bonusowego: Noximilien l’horloger ang. Noximilien the Watchmaker, wyjątkowo stworzonego na zlecenie japońskiego studia, co najwyraźniej ma odzwierciedlenie w sposobie rysowania. Wszystkim fanom Noksa odradzam jednak oglądanie tego dodatku, bowiem Xelor wydaje się znacznie ciekawszym bohaterem, gdy nie wszystkie jego sekrety zostają ujawnione. Widzów może też drażnić dziwaczna stylizacja, odbiegająca znacznie od oryginału.
Niewielu bohaterów zaczyna od razu po stronie nieprawości. Zazwyczaj na początku są zupełnie normalnymi (przeważnie) ludźmi, którzy wiodą spokojne życie, aż konkretne zdarzenie, impuls jakiś, pchnie ich na drogę zła i zepsucia. Dla Noksa, wtedy jeszcze Noximiliena, takim zwrotem w codzienności było odnalezienie na plaży Eliacube, tajemniczego mechanizmu, który nie pochodził z jego świata. Naturalnie, będąc zegarmistrzem, na dodatek rozkochanym we wszelakiej maści urządzeniach i ze sporą rodziną do utrzymania, Nox poświęcił się całkowicie zbadaniu niebieskiej kostki. A kiedy on dziwaczał w pracowni, jego żona i dzieci borykały się kolejno z biedą, poborcą i wszelakiej maści nieszczęściami, aż do momentu, gdy postanowili odejść. Nagłe zniknięcie rodziny nie zrobiło jednak na Noksie wrażenia (już wtedy ogarniętego obsesją na punkcie urządzenia) i dopiero śmierć żony i dzieci uświadomiła mu ogrom poniesionych strat. Tego dnia z Noximiliena zrodził się Nox, bohater gotowy rzucić wyzwanie samemu bogowi czasu – Xelorowi, jeden z najciekawszych antagonistów, z jakimi miałam do czynienia.

Motyw i Działanie

Uwielbiam Noksa za to, że nie planuje niszczyć świata, mścić się czy robić komuś na złość tylko dlatego, że akurat nie mappa - nox 2 lepszych planów na życie. Jego działania są bardzo przemyślane i na swój upiorny sposób logiczne. Otóż zamierza on zebrać, przy pomocy maszyn konstruowanych przez 200 lat, ogromną ilość Wakfu (czyli energii życiowej), którą następnie dzięki mocom Xelora (powiększonym jeszcze przez Eliacube) użyje do cofnięcia czasu… i ocalenia rodziny. Przyznacie, mało antagonistyczne. Na dodatek jego plan skrywa idealne usprawiedliwienie tych nieludzkich poczynań. Owszem, Nox zabiera życie innym istotom, aby gromadzić energię, ale przecież, gdy już cofnie czas, wszystkie te uczynki przestaną mieć znaczenie! Nieważne, ile światów zniszczy, na ile narodów sprowadzi zagładę, bo w ostatecznym rozrachunku: albo uda mu się osiągnąć cel (i jego zbrodnie nigdy nie będą miały miejsca – przecież cofnie czas), albo poniesie całkowitą porażkę, a wtedy i tak nic nie będzie już miało dlań znaczenia.
Jak zatem widać w powyższym przykładzie, jest to motywacja nadzwyczaj sensowna z doskonałym uzasadnieniem. Gdyby zaś bliżej przyjrzeć się samemu działaniu, też nie jest ono bezmyślne czy przypadkowe. Nox poluje przede wszystkim na największe źródła Wakfu, takie jak smok Grougaloragran czy Drzewo Życia w królestwie Sadidów, rzadko tylko tracąc czas na pomniejsze ofiary.

Osobowość i Image

Jeśli chodzi o wygląd, mamy do czynienia z gadżetami typowymi dla Xelorów – zawsze modne bandaże zakrywają Noksowi ciało, a reszta jest schowana pod maską i zbroją. Wyrazu całości nadają akcenty w postaci przewijających się motywów zegara i nieodłączne w walce u magów czasu ogromne wskazówki, którymi można wrogom porządnie przyłożyć. (Każdy, kto grał Xelorem, ten wie, o czym mówię). Warto byłoby także wspomnieć o charakterystycznym sposobie poruszania się, ale ciężko słowami oddać tak dobrą animację. Ci, co widzieli, wiedzą, o co chodzi – każdy najmniejszy ruch Noksa przywodzi na myśl… ruch wskazówki zegara. Przypomina raczej sekwencje sklejonych ze sobą ujęć, niż jeden płynny gest. Nie znaczy to, że Nox jest powolny, wręcz przeciwnie. Techniki zatrzymywania czasu i teleportacji spokojnie zapewniają mu przewagę w boju, o jakiej protagoniści mogą tylko pomarzyć.
Co zaś się tyczy osobowości, Nox nie jest postacią jednowymiarową. Niekiedy wydaje się, że działania pchnęły go już na skraj obłędu – a może to tylko zgubny wpływ Eliacube? Potrafi bowiem śmiać się histerycznie, by po chwili, zupełnie nieoczekiwanie, ronić łzy nad zniszczeniem, którego dokonał. I jest w tym tyle przejmującego smutku, że mimowolnie trafia do odbiorcy. Bynajmniej nie taniego sentymentu, gdyż całość wypada bardzo wiarygodnie. Zwłaszcza że z powodu maski nie widzimy mimiki twarzy Xelora, a jedynie interpretujemy emocje na podstawie jego metalicznego głosu. (Oklaski dla aktora!)
Inteligentny, planujący strategicznie i… sympatyczny? Podczas walki Nox bardzo często gawędzi z przeciwnikami (na przykład, gdy naśmiewa się z trudnego do wymówienia imienia smoka). I cóż z tego, że planuje eksterminację całej rasy, skoro przy bliższym poznaniu okazuje się bardzo miłym facetem, tylko od czasu do czasu cierpiącym na napady szaleństwa? Wiele scen przedstawia go jako bohatera, który nie wyzbył się całkowicie sumienia.

Akty bezsensownego okrucieństwa… i dobroci?

ppa - nox 3Jak wielokrotnie wspominałam, nic tak nie świadczy o tym, że mamy do czynienia z antagonistą, jak zupełnie bezsensowne wyżywanie się na sługach. Noksowi zdarza się cisnąć to jednym, to drugim pomagierem, gdy ci pałętają mu się pod nogami, przychodzą powiadomić go, że „czegoś nie da się zrobić” albo „tam są też nasi ludzie”, czy też przekazują sławetne „próbowaliśmy, ale nie wyszło”. Wiadomo, że takie komunikaty nie mogą pozostać bez odpowiedzi i znajdują się na liście przebojów „rzeczy, których miniony nie powinny mówić złemu lordowi”, zwłaszcza że zawalenie misji oddala Xelora od jego najważniejszego celu.
By jednak nie było znów szablonowo, poza przedstawionymi powyżej aktami okrucieństwa Noksowi zdarzają się także spontaniczne, altruistyczne działania, które nie mają większego uzasadnienia. Za przykład takiej dziwacznej pomocy można uznać zwrócenie ukradzionych lat Alibertowi (który w wyniku walki z Xelorem najpierw się postarzał, a potem odmłodniał). Możemy tylko zgadywać, co naprawdę wtedy kierowało Noksem. Prawdopodobnie zobaczył własne odbicie w innym, zatroskanym ojcu, a może poszukiwał choć jednej osoby, która go zrozumie? Również poszczególni bohaterowie dostrzegają w Noksie jeszcze tlącą się iskierkę dobra i namawiają go do zawrócenia z destrukcyjnej drogi (za przykład niech posłuży rozmowa ze smokiem). Nie odbiega to zresztą od wizerunku przedstawionego w odcinku bonusowym, gdzie Nox pokazuje się nam jako kochający mąż i ojciec trójki dzieci.

Gadżety i aranżacja wnętrz

Gdy mówimy o antagonistach, zwłaszcza magopodobnych, to wyobrażając sobie ich siedzibę, prawie zawsze myślimy o wieży. Xelory nie są jednak typowymi magami, do których przyzwyczaiło nas fantasy, zaś Nox, jako były zegarmistrz, potrzebował lokum bardziej odpowiadającego jego naturze. Tym sposobem zaprojektował dom we wnętrzu ogromnego, mobilnego zegara na metalicznych nóżkach. To właśnie z niego uczynił swoją bazę operacyjną, a co więcej – wymyślił skuteczny sposób teleportowania tegoż kolosa, kiedy sytuacja wymagała dalekich podróży. Przyznacie, że to dość nowatorskie podejście. Poza dziesiątkami trybów, kół zębatych i tajemniczych dźwigni we wnętrzu zegara znajduje się także odpowiednik mostka kapitańskiego z tronem, czyli niezbędnik antagonisty, jak również siedziby dla licznych minionów (które usługują Xelorowi) i jego „psa”. W jednym z odcinków dowiadujemy się także o upiornym teatrzyku mechanicznych lalek, które pozwalają Noksowi wprawiać się w sentymentalny nastrój i odtwarzają dlań sceny z przeszłości, gdy jego rodzina była jeszcze pośród żywych.

Słudzy

Zbieranie Wakfu z żywych istot nie jest zadaniem łatwym, na dodatek nie powinno zajmować cennego czasu złemu ppa - nox 4lordowi. Właśnie dlatego Nox wynalazł specjalne urządzenia przypominające latające owady (noxine – wiem, niezbyt oryginalna nazwa), które przy pomocy żądeł gromadziły dla niego cenną energię i przynosiły z powrotem do siedziby. Owszem szybkość przemawiała na ich korzyść, jednak ponieważ miały jednocześnie niewielką zdolność bojową, przydawały się tylko do dywersji. Ich drugą, równie ważną funkcją było służenie za rodzaj przenośnych kamer, które pokazywały Xelorowi wydarzenia nawet z odległych miejsc i potrafiły niepostrzeżenie śledzić wrogów.
Do kolejnych sług zaliczyć można zamieszkujące zegar dziwne rogate (i kopytne) stworzonka, które pełniły role typowych „goblinów”. (Wybaczcie, ale do dziś nie znam ich nazwy). Wysyłane do najbardziej niebezpiecznych zadań, z reguły tchórzliwe ginęły masowo i trudno im było powierzyć odpowiedzialną pracę. Nie do końca też wiadomo, jakie zyski czerpały ze współpracy z Xelorem – na pewno były przez niego zastraszone, ale mimo to bez zastrzeżeń wypełniały większość rozkazów. No dobrze, od czasu do czasu próbowały przeforsować własne sugestie, ale nie kończyło się to dla nich najlepiej. W mini-Wakfu służyły także za obiekt doświadczalny, aby pokazać Drwalowi Czasu, co oznacza słowo „destrukcja”.
A skoro już mowa o Drwalu Czasu (kolejna głupia nazwa, nasz zły lord cierpiał na przypadek kompletnego braku wyobraźni przy nadawaniu imion) – jest to kolejny ze sług i zarazem miniboss protagonistów, który został zaprojektowany przez Xelora. Ma może nie za ciekawy wygląd – ot, taki sobie duży robocik – ale zniszczenia, których dokonał w królestwie Sadidów (jak już się nauczył, co to oznacza), na długo pozostaną w pamięci tych roślinolubnych pacanów (przepraszam, ujawniają się moje prywatne awersje). Z misji odwrócenia uwagi i oczyszczenia drogi wywiązał się celująco. Jak widać, potrzeba w pełni mechanicznego pomagiera, aby nie spartaczył zadania.
Czwartym „sługą”, a w zasadzie maskotką, Noksa jest jego zwierzę (bow-wow) z czasów, gdy był normalnym człowiekiem. O ile w bonusowym odcinku Igole przedstawiony zostaje jako zwykły pies, o tyle w głównej serii przypomina krzyżówkę leoparda z chińskim smokiem, cierpiącym na jakieś porażenie umysłowe. Zmiana, jaka zaszła w Xelorze, przeraża stworzenie, więc pomimo lojalności i wspomnienia miłości do dzieci stara się trzymać na bezpieczną odległość od swojego pana, aż w rezultacie zupełnie go porzuca na rzecz dziewczynki należącej do Osamodas.
Na zakończenie należałoby jeszcze wspomnieć o charakterystycznej dla Xelorów mocy (Mummification), służącej kontrolowaniu zwłok. Po coś ostatecznie są te wszystkie bandaże. Nieumarły Sacrier, Cra i (zgaduję po tarczy, bo klasa mało wyraziście zaznaczona) Feca wyręczają Noksa w walce, zapewniając mu ochronę i nie dając przeciwnikom ani chwili wytchnienia przed kolejnym atakiem. Jak przystało na złego lorda, Nox ma zatem swoją przyboczną gwardię, którą może przyzwać i odesłać w każdej chwili, czego pozostali antagoniści mogliby mu tylko pozazdrościć.

Wróg Prywatny

Kolejna, tradycyjna już kategoria – ale (o dziwo!) nie będę miała w tym miejscu zbyt wiele do napisania. Nox jest chyba jednym z nielicznych antagonistów tej serii, który nie ma wroga prywatnego. Owszem, ugania się za smokiem i zagraża Drzewu Życia, jednak nie traktuje tego osobiście. Nawet utrudnianie życia czołowemu protagoniście, Yugo i jego przyjaciołom ma na celu jedynie wydobycie informacji o miejscu pobytu Grougaloragrana. A to, że na skutek zbiegu okoliczności zdarza mu się odebrać komuś życie, to już najzwyczajniej efekt uboczny, do którego nie przywiązuje większego znaczenia. Jak wspomniałam bowiem wcześniej, Noksa nie interesują inni ludzie – w końcu, gdy jego plan się powiedzie, żadnego z nich nie będzie w przeszłości. Po co zatem kłopotać się tak nieistotnymi szczegółami?

Na zakończenie

O Noksie można by pisać jeszcze wiele, ale muszę się trzymać ustalonej obszerności tego artykułu, bowiem w przeciwnym wypadku materiału starczyłoby na kilka części. Niemniej jednak fascynujące jest to, jak dobrze wykreowany antagonista potrafi kompletnie przykuć uwagę odbiorcy, oczarować go i wzbudzić dziesiątki sprzecznych emocji: od złości po współczucie. Nie zapominajmy o poserialowej fali miłości do Xelorów, która widoczna jest chociażby w ilości graczy, wybierających tę ścieżkę kariery (czytaj: klasę) w popularnym MMORPG. Na zakończenie pozostaję mi jeszcze raz polecić serial zainteresowanym i mieć nadzieję, że następny antagonista, którego tutaj opiszę, utrzyma poziom swojego poprzednika. To by było na tyle, bowiem trzeba oszczędzać czas. Ostatecznie wszyscy wiemy, jak bardzo jest cenny.
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: