Poczet Poczciwych Antagonistów: Najbardziej Kontaktowy Pośród Mrocznych

Poczet Poczciwych Antagonistów: Najbardziej Kontaktowy Pośród Mrocznych


Autor: Lucyna Markowska
Trochę czasu minęło, ale sami wiecie – pogoda niezbyt sprzyjająca. Ciężko namówić takiego Mrocznego Lorda na pogaduszki o karierze, kiedy za oknem prawie trzydzieści stopni, a słoneczko przynosi wszystkim ciepło i radość… Obrzydlistwo. Szczęśliwie osoba, o której myślałam, od dłuższego czasu – by poświęcić jej trochę miejsca w cyklu – jest jednostką szczególnie medialną. Nie przepuści żadnej okazji,  żeby się zareklamować, a zarazem jej imię stanowi odpowiedź na zagadkę zadaną w poprzednim odcinku. Jeśli nie pamiętacie, to żadna strata. Zaraz wyjaśnię, o co chodziło. A tymczasem:
Poznajcie zło w najczystszej postaci – mrocznego i potężnego AKU!2ant
E, chwila, to tylko obrazek z kanji reprezentującym jego imię. Wiecie, te japońskie krzaczki, którymi to mieszkańcy Kraju Kwitnącej (ale niedającej owoców) Wiśni męczą gaijinów (czytaj: białe twarze). Ale zwierzenia z osobistych problemów zostawmy dla terapeuty… Jeszcze chwileczkę. Drobna usterka techniczna i… jest!
AKU! Znany także jako Siogun Nieszczęścia, Zły Siewca Ciemności etc. Trochę taki skrzywiony nam jakoś wyszedł, ale zaraz kosmetyczka podreperuje tu i ówdzie, więc na czas wywiadu będzie piękny i gotowy. Co nie, mistrzu?
A po tym przydługim, choć niezaprzeczalnie atrakcyjnym, wstępie czas powrócić do tradycyjnej formy cyklu. No to od początku…

Origins

…a na początku był chaos. Zło. Ciemność. Zresztą sami wybierzcie. Istniało sobie bezkształtne Coś na świecie, do czasu aż trójka bogów: Odin, Ra i Vishnu postanowili się z nim rozprawić. Ścigali sobie tak tę biedną ciemność, nim wreszcie ją dopadli i zniszczyli przy pomocy magicznych zabawek. Trochę się przy tym chłopcy napocili. W każdym razie bezkształtna ciemność przegrała starcie – poza jednym kawałkiem. Ten poszybował, odłączając się od reszty, aż trafił na Ziemię w czasach, gdy żyły jeszcze dinozaury (w zasadzie to był kometą, która je zniszczyła). Potem było już z górki. Epoka lodowcowa, pierwsi ludzie, niszczenie powstających miast. Wtedy też cesarz postanawia rozprawić się z bezkształtną ciemnością (a raczej tym, co z niej zostało). Zabrawszy ze sobą armię oraz magiczny eliksir (truciznę) wyruszył w bój i strzelił z łuku w bulgoczącą kałużę zła… co zamiast ją zniszczyć, przyczyniło się do jej personifikacji. W taki oto właśnie pokręcony sposób narodził się Aku, Siogiun Nieszczęścia, Siewca… zresztą, sami wiecie, jak to dalej leci.  Jego pierwszymi słowami nie były zatem „Mamo!” ani „Tato!”, ale: „Uuuuueeeearggghhlleee…. O, ty! Dziękuję!”. W każdym razie w przybliżeniu coś takiego.
(Jak widzicie, wiosenne porządki zaowocowały w cyklu nową kategorią. Tak poważne zmiany potrafią dostarczyć wielu ekscytujących wrażeń, więc w trosce o zdrowie czytelników postaram się nie wprowadzać ich zbyt często).

Motyw i działanie

Zło to zło. Co to dużo gadać. Jako, że jest to personifikacja wszystkiego, co demoniczne i podłe, nie ma sensu rozpisywać3ant się o motywach. Aku chce władać światem. Więcej, udaje mu się to osiągnąć poprzez wysłanie swojego Nemezis – samuraja z wyjątkowo źle dobranym imieniem – w otchłań czasową. Poza tradycyjnymi aktami okrucieństwa Aku lubi, jak wszędzie pojawiają się reklamy z jego udziałem, dzieci uczestniczą w zabawach, w których jest on głównym bohaterem. A czasami popełni jakąś nikczemność, ot tak, dla żartu, by nie wyjść z wprawy. To okłamie ryboludzi/ gadające psy/ dowolną dziwną rasę, obiecując im współpracę, to innego dnia zniszczy artefakt albo chociaż podręczy naszego samuraja, który i bez tego wiedzie doprawdy podły żywot.
Warto natomiast poświęcić trochę miejsca opisowi działania naszego antagonisty, gdyż Aku jest wśród kolegów po fachu prawdziwą perełką. Sami powiedzcie: ilu znacie Mrocznych Lordów, którzy by dokonać zemsty, upokarzają się tak bardzo, iż przemieniają się w kobietę, byle tylko uwieść protagonistę i potem się z niego naśmiewać? Och, te długie, zimne i nade wszystko samotne noce na pustyniach! Co tam się musiało dziać! No dobrze, podejrzewam, że kodeks bushidō, którym kieruje się Jack, poważnie popsuł zabawę, ale i tak musiało być interesująco... Przepraszam, już przywołuję wyobraźnię do porządku.
A to dopiero początek. Jeszcze bardziej nowatorskim planem była próba zwrócenia młodego pokolenia przeciwko samurajowi poprzez… opowiadanie dzieciom bajek o złym Jacku. Scena iście malownicza, gdy zły Lord zapędza płaczliwe duszyczki do jednego pomieszczenia i odgrywa rolę opowiadającego historię dziadka. Że wszystkie bajki są trochę naciągane i nielogiczne, to już naprawdę szczegół. Może nie osiągnął celu, ale przynajmniej podjął się misji reedukacyjnej, a nie po prostu wyrżnął niewdzięcznych gówniarzy w pień (wcześniej zjadając szczeniaczka na ich oczach), jak to zalecają w każdym podręczniku pedagogicznym dla Mrocznych. Hm, może dlatego tak ciężko znaleźć wśród nich kogoś, kto doczekałbym się własnej (niezdradzieckiej) progenitury… Czyżby tematyczne wyzwanie dla kolejnego odcinka? Zobaczymy.

Osobowość i image

Jack: Bo rozumiesz, ja jestem bystry. A ty jesteś czystym złem. Wiedziałem, że będziesz oszukiwać.
Aku: Widzisz, Jack? Wiedziałem, że będziesz wiedział, że będę oszukiwał! I przybyłem przygotowany (…)
Jack: Obawiam się, że to ty jesteś głupcem, Aku. Wiedziałem, że wiesz, że ja wiem, że ty wiesz, że ja wiem, że będziesz oszukiwał! (…).
ep. XLVIII, Jack versus Aku
Aku zalicza się do mojego ulubionego typu antagonistów: jest czarujący (stąd cytaty! – tłumaczenie własne). Rzadko przepuszcza okazję do żartów i ma nawet dystans do samego siebie (tzn. przeważnie, bywa zazdrosny o umiejętności, jak w scenie rozgrzewki przed finałową walką). Dla przykładu w jednym z odcinków wytyka Jackowi, że ich spotkania zawsze wyglądają tak samo: protagonista biegnie nań z kataną, on zaś odlatuje i krzyczy coś w stylu „spotkamy się ponownie, samuraju!”. Do znudzenia. Nie jest w końcu głupcem, który zapomina się wycofać, gdy wyraźnie ponosi straty w walce. Ze swoim nosem do interesów, megalomanią i zerowym zmysłem dyplomatycznym stanowi idealnego kandydata na władcę ziemi. A przynajmniej na bank zrobiłby karierę w polityce. Zwłaszcza ze względu na dwie ostatnie cechy.
Jako zmiennokształtny Aku często przybiera formy morderczej ośmiornicy, smoka, węża, płaszczki, a nawet sowy. Gdy pominiemy podany wcześniej przykład z przemianą w kobietę, zdecydowanie preferuje formy zwierzęce, choć zdarza mu się podszywać pod człowieka. Bez względu jednak na kształt jego nieodłącznymi cechami pozostają dominujące kolory: zielony, czarny i czerwony. A także – w wielu wypadkach – urocze płonące brwi. Słowem, nasz demoniczny lord jest bardzo charakterystyczny.

 Akty bezsensownego okrucieństwa

4antPrzedstawiciel Rasy-Żyjącej-Pod-Wodą: Lordzie Aku. Wypełniliśmy nasze zobowiązanie wobec ciebie. Chcieliśmy cię prosić, byś teraz...
Aku: Spełnił swoje? (…) No coż, wygląda na to, że... zmieniłem zdanie!
ep. IX, Jack Under the Sea
Oj, dawno nie było tej kategorii. Przepraszam z góry za brak profesjonalizmu, ale nie będę się upewniać, kiedy odwoływałem się do niej ostatnio. Tak czy inaczej: czas na chlubny powrót, gdyż Aku ma w tym temacie trochę do powiedzenia. Ponieważ, jak pisałam wcześniej, Mroczny Lord słynie z poczucia humoru i nigdy nie przepuszcza okazji, by poprawić sobie nastrój kosztem słabszych (czego przykład stanowi powyższy cytat), bywa, że odwraca się od swoich popleczników – ot tak, dla sportu i bez wyraźnej przyczyny.
Oczywiście, najprzyjemniej drażni się swojego wroga, dlatego Aku przeważnie czeka na dobry moment, by powyżywać się trochę na Jacku. To podwędzi mu portal sprzed nosa i zmusi go do skakania jak dziecko, które nie może odebrać zabawki wyższemu rodzeństwu. To znowu rzuci na niego (lub sojuszników) czar o paskudnym działaniu, np. tworząc kopie ich samych. To po prostu ograniczy się do rozsiewania upokarzających plotek.

Gadżety i aranżacja wnętrz (czy też siedziby, jak kto woli)

W zasadzie trudno określić, gdzie przebywa Aku. Wiadomo jedynie, że jest tam dużo ognia, mostek i coś w rodzaju portalu/ lustra do obserwowania świata zewnętrznego. Czy jednak jest to inny wymiar? Nie sądzę, gdyż bohaterowie często docierają tam pieszo. Jakaś jama pod ziemią? Może. Wiadomo, że ma tam tron. I telefon. Taki zwykły. Wiecie, przewodowy.

Słudzy

Aku ma na swoich usługach zastępy łowców głów/ niewolników (wśród nich wyjątkowo obłąkanych), wiernych poddanych, lecz przede wszystkim nieskończone ilości robotów-wojowników, których wysyła przeciwko samurajowi w nadziei, że zdołają go chociaż podręczyć. Naturalnie Aku wie, że takie „zabawki” nie wystarczą, by uporać się ze zdeterminowanym Jackiem. Stanowią jednak idealne mięso armatnie… przynajmniej ci, którzy nie są zrobieni z blachy i śrubek. Metal armatni? Nie, to nie brzmi zbyt dobrze.

Wróg prywatny

Aku: Jesteś szczęściarzem, samuraju. Większość z nas musi żyć ze swoimi błędami… ty możesz przez swoje UMRZEĆ!
ep. XLVIII, Jack versus Aku
Jako ucieleśnienie zła Aku jest teoretycznie niezniszczalny. Praktycznie nie ma aż tak dobrze. Może zostać unicestwiony5ant za sprawą magicznego miecza (tak, tak, wiem, katana to nie miecz, ale trzymajmy się pewnych uproszczeń), który od lat jest w posiadaniu rodziny Jacka. Choć nie jest to prawdziwe imię naszego dzielnego samuraja, właśnie pod tym mianem zasłynął w krainie przyszłości, nad którą władzę sprawuje potężny AKU! Ale zostawmy na razie antagonistę. Jack odznacza się niebywałymi zdolnościami strategicznymi, sprawnością fizyczną i siłą charakteru. Nie straszne mu wyzwania, jest zdeterminowany, by wypełnić zadanie, lecz przede wszystkim kieruje się zasadami honoru – nawet jeśli w efekcie miałby już nigdy nie powrócić do swoich czasów.
Jaki jest efekt ich końcowego starcia? Tego zdradzić nie mogę. Zapewniam jednak, że droga Jacka jest długa i kręta, więc misja nie należy do najłatwiejszych. (No, może byłoby szybciej, gdyby skorzystał z propozycji Aku o podwózce na miejsce ostatniej walki, ale niestety odmówił. No i gdyby nie zapomniał drogi… Ach, i jeszcze zabrał miecz. Nieważne).

Na zakończenie

Krótko i zwięźle, bo mało miejsca zostało. Mam nadzieję, że w tym odcinku udało mi się przybliżyć postać kolejnego rodzynka, z którym warto się zapoznać – wyjątkowego antagonisty i Władcy Ciemności z klasą. Jednocześnie nie chcę oceniać samego serialu (który może niektórych miłośników Kraju Kwitnącej Wiśni zniechęcić), jednak Aku to imię, wobec którego nie powinniście pozostawać obojętni.
Przekonałam? Się okaże. To na pożegnanie samurajskie: abayo!
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: