Kryminalne legendy. Al Capone – na szczycie

Kryminalne legendy. Al Capone – na szczycie


Autor: Achaja

Nazwisko Capone było łączone z wieloma morderstwami, wiązało się to z tym, że Al i Torrio starali się utrzymać w ryzach swoich rywali w interesach. Jednym z takich przypadków był Dion O'Banion. Jego gang stopniowo przejmował lokalne gorzelnie i destylarnie, przy okazji dokonywał napadów na transporty alkoholu. O'Banion znany był z dziwacznych i brutalnych działań.

Cechowały go nieodpowiedzialne i niemal dziecinne zachowania. Jednak w sprawie swojego bezpieczeństwa był paranoicznie dokładny. Nigdy nie pozwalał sobie na to, aby mieć zajęte obie ręce. To na wypadek, gdyby musiał sięgnąć po jeden z trzech ukrytych, w specjalnie dostosowanych kieszeniach, pistoletów. Mimo swojej rosnącej siły, nie miał on jednak odwagi wystąpić bezpośrednio przeciw Torrio i Capone.

Między bliskimi przyjaciółmi Torrio, braćmi Genna, a O'Banionem trwała wojna podjazdowa o zasięg terytorialny W momencie gdy bracia Genna zaczęli sprzedawać tani alkohol i „podbierać” klientów O'Baniona, konflikt zaczął się zaostrzać. Tak naprawdę Dion nie poniósł zbyt wielkiego uszczerbku w swoich dochodach, jednak liczyła się zasada i to, że czuł się monopolistą. W odwecie porwał ciężarówkę z alkoholem braci Genna. Mimo tego Torrio nadal nie był skłony zachwiać delikatnej równowagi pokoju miedzy gangami. Dopiero szwindel, w jaki został wkręcony przez O'Baniona, skłonił go do drastycznych działań. Dion udając, że chce się wycofać z interesu, zaproponował Torrio sprzedaż swojego browaru za pół miliona dolarów. Haczyk polegał na tym, iż otrzymał cynk, że agenci federalni zamierzają zrobić nalot na ten browar. Transakcja doszła do skutku. Pieniądze zmieniły właściciela, a nalot został dokonany już na własność Torrio. Jakby tego było mało, Dion przechwalał się na prawo i lewo jak wykiwał Torrio. To przesądziło o jego losie.

W tym czasie zmarł śmiercią naturalną jeden z okolicznych gangsterów, Mik Merlo. O'Banion będąc również właścicielem kwiaciarni, przygotowywał kwiaty na mafijne pogrzeby, również i na ten. Pod pretekstem odebrania wiązanki w kwiaciarni pojawiło się trzech mężczyzn, którzy na zlecenie Torio wykonali wyrok śmierci na gangsterze.

Kryminalne_legendy_Al_Capone_05_qfant

Kwiaciarnia Diona

Pogrzeb Diona był świętem dla Torrio i Capone, przejęli doskonałe alkoholowe imperium i pozbyli się nieprzewidywalnego konkurenta. Jednak cała sprawa się jeszcze nie zakończyła. Policja nie mogła udowodnić kto dokonał morderstwa, mimo iż była to tajemnica poliszynela. Jednak jedna osoba była pewna,  kto był za to odpowiedzialny. Był to przyjaciel O'Baniona ‒ "Hymie" Weiss – poprzysiągł on zemstę. Od tej chwili Capone i Torrio stale musieli się oglądać przez ramię, z obawą, że ujrzą tam "Hymiego" Weissa i towarzyszy Diona. Torrio był tak zaniepokojony o swoje życie, że postanowił na jakiś czas opuścić Chicago i wyjechać do Hot Springs w Arkansas. Capone zebrał wszystkie możliwe zabezpieczenia. Mimo to, w ciągu najbliższych dwóch lat, dawni koledzy O'Baniona podjęli kilkanaście prób zamordowania Capone.

Capone, mimo że sam był nieuzbrojony, na znak swojego statusu nigdy nie chodził bez co najmniej dwóch ochroniarzy, po jednym z każdej strony. Z wyjątkiem jego domu na South Prairie Avenue, nigdy nie był sam. Jeździł samochodem, pomiędzy dwoma ochroniarzami i z Sylvestrem Bartonem, zaufanym szoferem i ochroniarzem jednocześnie. Wolał podróżować pod osłoną nocy, ryzykując podróżowanie w dzień tylko kiedy jest to absolutnie konieczne.

W styczniu 1925 roku, Weiss i Bugs Moran nadal próbowali zamordować Capone. Johnny Torrio wrócił właśnie do Chicago. On i jego żona Ann wysiedli z samochodu, aby dojść do drzwi swojego budynku. Torrio szedł za żoną. Weiss i Bugs Moran wyskoczyli z samochodu myśląc, że Torrio był jeszcze w wozie, strzelili, raniąc szofera. Kiedy wreszcie ujrzeli Torrio, postrzelili go w klatkę piersiową i szyję, a potem w prawą rękę i pachwinę. Moran przyłożył pistolet do skroni Torrio i pociągnął za spust, lecz komora z nabojami była już pusta. Zamach się nie udał, ochrona z domu przepłoszyła napastników.

W szpitalu chirurdzy usunęli naboje z ciała Torrio. Szpital nie był bezpiecznym miejscem dla gangstera, więc Capone zorganizował najlepszą jaką mógł ochronę dla Torrio, spał nawet w jego pokoju upewniając się, że jego ukochany mentor jest bezpieczny.

Kryminalne_legendy_Al_Capone_06_qfant

Torrio, po próbie zabójstwa

Cztery tygodnie później, Torrio zaszokował wszystkich pojawiając się w sądzie, aby zmierzyć się z oskarżeniami po nalocie na browar. Wątły, wymizerniały mężczyzna przyznał się do winy i został skazany na dziewięć miesięcy. Stał się bliskim przyjacielem szeryfa, który pilnował, aby nie było więcej prób zabójstwa. Podczas jego pobytu w więzieniu był też traktowany jak uprzywilejowany dżentelmen.

Jednak życie już nigdy nie miało nie być dla Torrio takie samo. Chciał zaprzestać przemocy i przejść na emeryturę. Żyć spokojnie ze swoich znacznych zysków. W marcu 1925 roku wezwał Ala do więzienia w Waukegan i powiedział mu, że przechodzi na emeryturę i będzie mieszkał za granicą. Przekazał wszystkie swoje udziały w biznesie Alowi i pozostałym braciom Capone. To było niesamowite dziedzictwo: kluby, burdele, jaskinie hazardu, browary i speakeasy – miejsca, gdzie w czasie prohibicji spożywano nielegalny alkohol. Moc Capone ogromnie wzrosła.

Krótko po przejęciu imperium Torrio było jasne, że status Ala bardzo się zmienił. Był teraz główną siłą w podziemiach Chicago. Aby podkreślić wzrost  statusu w świecie przestępczym, przeniósł swoją siedzibę do hotelu Metropole. Jego luksusowy apartament z pięcioma pokojami kosztował tysiąc pięćset dolarów za dzień.

W grudniu 1925 roku, Al zabrał swojego syna do Nowego Jorku na operację, która miała złagodzić chroniczne infekcje ucha. Al kochał swojego jedynego syna i był w stanie wszystko dla niego poświęcić, nawet bezpieczeństwo. Wizyta w Nowym Jorku zaowocowała również kontraktem z Frankiem Yale dotyczącym handlu whisky, ponieważ łatwiej było ją zdobyć w Nowym Jorku i przewieźć do Chicago, niż przemycać z granicy kanadyjskiej. Wracając do Chicago na początku 1926 roku Capone był w doskonałym nastroju. Nie dość, że wyrobił sobie markę w Nowym Jorku, to jego umowa o handlu whisky miała zmienić oblicze międzypaństwowego przemytu.

Wiosną 1926 roku tragicznym zbiegiem okoliczności w porachunki mafijne wplątał się młody prokurator, który przypadkiem wszedł pomiędzy dwie strzelające grupy i zginał na miejscu. Prokurator budził wyjątkowy szacunek, mimo swojego młodego wieku i jego śmierć rozsierdziła stróżów prawa. Podczas gdy wszyscy w Chicago wiedzieli, że Al Capone był odpowiedzialny za śmierć prokuratora, nie było cienia dowodu, który pozwoliłby go skazać. Policja przelała swoje frustracje na domy publiczne Capone i speakeasy, które przeszły serię najazdów i pożarów.

Capone przez trzy miesiące w okresie letnim ukrywał się. Podobno około trzystu detektywów szukało go w całym kraju, w Kanadzie, a nawet Włoszech. W rzeczywistości znalazł on schronienie w domu przyjaciela w Chicago Heights, a następnie, przez większość czasu, u przyjaciół w Lansing w stanie Michigan. 28 lipca 1926 roku powrócił do Chicago, by zmierzyć się z oskarżeniami o morderstwo. Okazało się to być dobrą decyzją, ponieważ władze nie miały wystarczających dowodów, aby postawić go przed sądem. Mimo całej wrzawy publicznej i działań grup ścigania, Al Capone był wolnym człowiekiem. Władze pozostały bezsilne.

Capone w nowej roli rozjemcy zrobił ostatnią próbę stworzenia sojuszu z Hymie Weissem, pomimo niedawnego zamachu na jego życie. Zaproponował Hymiemu bardzo korzystną ofertę w zamian za pokój. Hymie odrzucił ją. Następnego dnia Hymie został zastrzelony.

Nękanie przez policję nie ustawało, Capone był zatrzymywany wielokrotnie i bez powodu. W końcu wyjechał do Miami, gdzie pogoda była znacznie lepsza niż w zimie w Chicago, ale odbiór przez lokalną społeczność był chłodny. Wraz z rodziną wynajął ogromny dom na sezon i zaczął szukać stałego zamieszkania. Przez pośrednika, kupił czternastopokojową posiadłość w stylu hiszpańskim w 93 Palm Island, która została zbudowana przez piwowara Clarenca Buscha. W ciągu najbliższych miesięcy inwestował fortunę w dekorację nowego pałacu w Miami, zabezpieczając go jak małą twierdzę betonowymi ścianami i ciężkimi drewnianymi drzwiami. Krwawe porachunki z przeciwnikami nie ustawały, jednak on zawsze miał alibi i wychodził z tego czysty. Pomału wycinał w pień wszystkich swoich wrogów.

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: