Poczet Poczciwszych Antagonistów: Najsłynniejszy Pośród Mrocznych

Poczet Poczciwszych Antagonistów: Najsłynniejszy Pośród Mrocznych


Autor: Lucyna Markowska

Laur pierwszeństwa został już przyznany, ale reszta antagonistów dopiero co ustawia się na scenie. Oto nadszedł czas na nagrodę publiczności – może nie tak prestiżową, ale zawsze jakąś, a rywalizacja tkwi przecież w naturze naszych Mrocznych Władców, więc szykują się do prezentacji. Miniony poprawiają makijaż, przytroczone do pasa czaszki wypolerowane, a aura zła mieni się delikatną czerwienią. Naturalnie, wynik jest z góry ustawiony. Wioski jury zostały najechane, ich rodziny zamknięte w lochach, a roztropne gobliny trzymają noże przy sędziowskich gardłach.
My oczywiście dostosujemy się do mrocznego planu i poudajemy, że wszystko odbywa się zgodnie z zasadami. A zatem: kto uzyskuje tytuł najbardziej występnego i sławnego celibrity? Znacie go i kochacie! Bywa na wszystkich przyjęciach, gadżety z nim od lat pojawiają się na konwentach, on sam zaś zagościł już nie tylko w literaturze, ale i na wielkim ekranie (i to prawda, że kamera pogrubia!).
Panie i Panowie, pozwolę sobie zaznaczyć, że z prawdziwą przyjemnością oznajmiam (ej! trochę dalej z tym ostrzem!), iż nagroda publiczności wędruje do Saurona Wielkiego, pana Barad-dûr, który przyjaciołom znany jest także pod imionami: Czarny Władca, Oko Czarnej Wieży, Kusiciel, Zdrajca, Cień Rozpaczy, lecz przede wszystkim: Władca Pierścieni Władzy! Gorące oklaski!
Na stronie wyznam: Sauron trochę zirytował się, że pierwsza statuetka przeszła mu koło nosa, ale nawet my (mimo gróźb) nie mogliśmy zafałszować historii. A chociaż nie jest on najstarszym z antagonistów, na tytuł najsławniejszego zasłużył w zupełności. (Ci, którzy nie zdołali przebrnąć przez trylogię z pewnością byli chociaż w kinie, bowiem Władca Pierścieni w reżyserii Petera Jacksona bił swego czasu rekordy popularności).
Wróćmy jednakże do naszego bohatera. Od lat sługa Morgotha wyznacza w fantasy trendy i kolejne pokolenia Mrocznych Lordów wzorują się na jego image’u. Podobne działania, upodobanie do sługusów, wreszcie eleganckie zbroje płytowe (dodatek filmowców) i jarzące się czerwienią oczy (oko). Styl Saurona pozostaje rozpoznawalny i wątpliwe jest by kiedykolwiek wyszedł z mody. (Ktoś mógłby się w tym miejscu sprzeciwić, że to nie do końca JEGO styl, ale zalecamy ostrożność – Czarny Pan i bez tego jest już lekko zdenerwowany i nagrody z pewnością nie odda, więc może lepiej nie ryzykować).
Tak samo jak książka brytyjskiego pisarza na zawsze odmieniła oblicze literatury fantastycznej,  podobnie ekranizacja nie przeszła do historii bez echa. Można się sprzeczać, czy konstrukcja Saurona jako antagonisty zasługuję na uznanie, ale temu przynajmniej nikt nie zaprzeczy: pan  Barad-dûr jest ikoną i już na zawsze nią pozostanie.

Motyw i Działanie

Nie będzie niczym zaskakującym, jeśli powiemy, że największym marzeniem Saurona było dzierżyć nieograniczoną władzę. Owszem, niezbyt odkrywcze. Nie chodziło tylko o mały kraik – takie podbijał bez przeszkód, ale o prawdziwą potęgę, by świat struchlał pod jego terrorem. Im jednak dłużej trwały  zmagania, tym większą nienawiścią zaczynał pałać do swoich przeciwników, aż wreszcie zadecydował, że nie spocznie póki nie zadowoli się zemstą. Tym sposobem bez większych problemów połączył oba marzenia, by przy pomocy armii i licznych spisków raz za razem powracać do Śródziemia, siejąc chaos i zniszczenie. Czym zapewnił wszystkim długie lata zabawy.
Sauron szedł zatem wiernie w ślady swojego mistrza: Morgotha. (Który też chciał wziąć udział w konkursie, ale bądźmy szczerzy… kto jest bardziej rozpoznawalny? Przykro mi staruszku). Tak jak on posiadał swoich przerażających sługusów – Upiory Pierścienia, stosował szantaże, pochlebstwa, a także prowadził tradycyjne działania zbrojne. Ze sławniejszych poczynań Saurona warto wspomnieć o uwięzieniu Berena, upadku Numenoru splądrowaniu Eregionu czy walce z Gil-Galadem i Elendilem. Lista osób katowanych i zabitych jest tak długa, że zajęłaby nam większą część tekstu, więc zaznaczmy tylko że Sauron potrafił korzystać z sali tortur. Najwidoczniej nie był zwolennikiem zbyt wyszukanych rozrywek.
W tym miejscu odeprzyjmy oskarżenia o to, że był tylko marnym naśladowcą (Nie, drodzy fani, Morgoth nie dostanie nagrody! To już postanowione!). Największa oryginalność Saurona przejawia się w stworzeniu Pierścienia Władzy, przedmiotu, który potęgą dorównywał Silmarilom. Za jego pomocą Mroczny Władca władał wszystkimi pozostałymi pierścieniami (poza elfickimi – te zostały ocalone i powierzone pod ochronę), ale co najważniejsze zdobył moc nieśmiertelności, która trwać miała póki artefakt nie zostanie zniszczony. Dokonać tego mogły tylko płomienie góry Orodruiny… ale to już inna historia.

Osobowość i Image

Sauron uchodzi za kwintesencję zła – stanowi on personifikację uczuć takich jak pożądanie czy chciwość. Naturalnie,
pa9 nawet nasz Mroczny Władca nie zaczynał kariery od razu po „właściwej” stronie, chociaż określenie jego pochodzenia dostarcza niemałych trudności.
Prawdopodobnie wywodził się od Eldarów i dopiero osoba Margotha z Angbandu (występnego Valara, który skradł elfom Silmarile), zainspirowała go na tyle by porzucił poprzedni żywot i spróbował czegoś nowego. To czyniłoby  pierwotnie z Saurona Elfa Wysokiego Rodu (Ha! Zaskoczeni? Słusznie, bo wiele środowisk badawczych poddaje tę teorię krytyce, ale wspominam o niej jako o ciekawostce), który został zwerbowany w czasach Pierwszej Ery. Niestety, możemy jedynie spekulować opierając się na nikłych przesłankach.
Kolejnym interesującym problemem jest zmiana wyglądu Saurona na przestrzeni lat. Możemy zgadywać, iż początkowo nie budził on odrazy – stąd na przykład udało się Władcy Mordoru bez większych przeszkód nawiązać współpracę z Kelebrimborem z Eregionu (razem stworzyli  Pierścienie Władzy), ale nic na świecie nie trwa wiecznie i tak też się stało ze śmiertelnym ciałem Saurona.
Choć powłoka się rozpadła w trakcie kolejnych starć – duch przetrwał i powrócił do Śródziemia, by co jakiś czas przybierać nowe postaci. Zawsze jednak  szkaradne. (Nagroda dla najpiękniejszego pozostanie poza zasięgiem). Tym sposobem ciało Saurona poczerniało i płonęło zawsze gorącem wystarczającym by rozpalić na Pierścieniu Władzy napisy (w Czarnej Mowie Mordoru, ale alfabetem elfów. Czyżby jednak…?).
Nie możemy także zapomnieć o przykrym wypadku z Isildurem, w efekcie którego  Sauronowi odrąbany został palec razem z pierścieniem  (rana zaś nigdy się nie zregenerowała, mimo kolejnych transformacji).
Tym, którzy zastanawiali się co ma reprezentować ten szpetny obrazek dołączony na początku akapitu, już pędzę z wyjaśnieniami. I chociaż może to być dla niektórych wstrząsem, pozwoliłam sobie zaprezentować ilustrację ze zbioru J. R. R. Tolkien: Artist & Illustrator z roku 1995, gdzie możemy zobaczyć postać Saurona w wykonaniu samego mistrza. Jak widać Tolkien słowa o „Czarnym Władcy” traktował bardzo dosłownie, zaś po co nasz Mroczny Lord stara się sięgnąć ręką za górami raczej nikomu tłumaczyć nie trzeba. (Lepiej już mu było pozostać w tej formie niematerialnej…).

Gadżety i aranżacja wnętrz

pa10Czy jest jeszcze na świecie ktoś, kto nie rozpoznaje symbolu czerwonego oka? (Sługusy  pragną przypomnieć, że tylko jedna odpowiedź jest właściwa). Po przeobrażeniu w Czarnego Władcę nieodłącznym gadżetem Saurona stało się krwiste, pozbawione powiek oko, które „w ognistym rąbku (…) szkliło się, żółte niby oko kocura, czujne i skupione, a czarne okienko  źrenicy otwierało się jak otchłań – w nicość.” Godło takie pojawiało się na uzbrojeniu jego poddanych wojsk: na tarczach czy zbrojach, a także wzbudzało strach w przeciwnikach Saurona, którzy nigdy nie ośmielili się mówić o Ciemnym Władcy inaczej, niż jak o „Oku” (Dobrze, dobrze! Wyjątki potwierdzają regułę).
W miejscu tym nie mogło zabraknąć słowa o Barad-dûr (lub też Lugburz, w Czarnej Mowie) – fortecy Saurona. Jej budowa związana jest bowiem bezpośrednio z historią pierścienia. Powstała przy jego pomocy, przez co (podobnie jak Sauron) stała się odporna na zniszczenia i przez długi czas głoszono, że nic nie jest w stanie uszkodzić jej mrocznych fundamentów… Okazało się to zwykłymi plotkami. Wieża została zrównana z ziemią dwukrotnie. Najpierw pod koniec Drugiej Ery rozprawiły się z nią armie Ostatniego Sojuszu, po trwającym prawie siedem lat oblężeniu, dzieła zniszczenia dokonano zaś w Trzeciej Erze. Swoim wyglądem i zamysłem przypominała siedzibę Morgotha, którą nazywano fortecą Thangorodrimu. W efekcie  zarówno dom mistrza, jak i ucznia spotkał identyczny los.

Słudzy

Jak przystało na Czarnego Pana pierwszej klasy, Sauron posiadał kilka rodzajów sługusów, których mógł przydzielać do zadań według  ich rangi i umiejętności. (Filmowcy zadbali nawet o wizualne urozmaicenie każdego gatunku, które w książce nie jest aż tak wyraźne).
Na samym dnie społecznej drabiny znalazły się wszelkiej maści gobliny (w książce są tylko synonimem dla orków),pa11 nazywane z sindarińskiego yrch.
Nieco nad nimi umieścić należy orków, którzy zostali stworzeni przez Morgotha Nieprzyjaciela (podobnie jak trolle). Naturalnie, przeklęty Valar nie miał artystycznej duszy, więc i jego dziełu daleko było do ideału piękna. Zamiast tego zdołał jakoś wyprodukować wojsko z pojmanych wcześniej istot – wypaczając je i torturując aż stały się zupełnie posłuszne. Orkowie brzydzili się światłem słonecznym, byli przesiąknięci złem i lubili sobie od czasu do czasu przegryźć przedstawiciela innego gatunku (lub nawet własnego). Po upadku mistrza, Sauronowi nie pozostało nic innego jak przejąć linię produkcyjną. Orków było już wtedy wystarczająco dużo i rozpierzchli się po całym świecie – zasiedlając między innymi opuszczone krasnoludzkie kopalnie (ot, choćby Morię), ale nic nie stało na przeszkodzie by ulepszyć istniejące modele.
Tym sposobem obok orków „podstawowych” pojawili się Uruk-hai (hodowani osobiście przez Sarumana Białego, który również zdołał się odnaleźć w tym artystycznym zacięciu), a także Olog-hai, czyli wyjątkowo zręczne trolle, górujące nad resztą gatunku tym, że nie szkodziło im światło słoneczne.
Warto zaznaczyć, iż podobnie jak elfowie, tak samo orkowie czy gobliny zostali dzięki Tolkienowi na zawsze przywróceni do fantastycznego bestiariusza, jednakże pod nową postacią. Dzisiaj trudno spotkać jakieś literackie uniwersum, w którym dzielni protagoniści nie dawaliby w kość hordom zielonoskórych pod wodzą szalonego maga czy innego złego lorda.
Dotychczas mowa była jednak o podnóżkach – najwyższa pora by zerknąć na sam szczyt hierarchii, a tam na pierwszym miejscu plasują się Nazgule, czyli Upiory Pierścienia. Należeli do nich niewolnicy Dziewięciu Pierścieni, które zostały ofiarowane ludzkim królom podczas Drugiej Ery. Nazgule, pozbawione własnej woli, zmuszone do wykonywania rozkazów Saurona snuły się po Śródziemiu, kiedy on sam pozbawiony był jeszcze fizycznej postaci. Owszem, zyskały nieśmiertelność, lecz była ona okrutnym żartem, zaś ich los na zawsze połączył się z przeznaczeniem Pierścienia Władzy. Wiadomo, iż ich egzystencja trwała prawie cztery tysiące lat, a ich przywódcą był Czarnoksiężnik (Morgul), założyciel królestwa Angmaru.
Nim jednak osiągnęły pełnię swoich mocy,  przemierzały kontynent pod postacią Czarnych Jeźdźców, których zadaniem było odnalezienie Jedynego Pierścienia (o czym zresztą traktuje pierwszy tom trylogii). Gdy to się nie udało – zamieniły rumaki na latające bestie i przyłączyły się do zadań wojennych lub wypełniały misje zwiadowcze. Przynajmniej czterech pomagało w napaści na Minas Tirith, by czmychnąć zaraz  po śmierci dowódcy. Tak, tak jak widać bardzo wiele zdziałały. Szalenie pożyteczne bestie… Czy aby na pewno są to właśnie sługusy z „górnej półki”? Biedny, biedny Sauron…
Nazgule odeszły wraz z Pierścieniem i tym samym zakończyła się wreszcie ich niewola.

Wróg Prywatny

O ile w przypadku Morgotha wróg prywatny nie budzi zastrzeżeń, o tyle ciężko mówić o jednostkowych postaciach, które działałyby na nerwy Sauronowi. Dość wspomnieć, że był w swojej nienawiści bardzo sprawiedliwy i obdarzał nią  każdego bez wyjątku. Ludzie, elfowie czy krasnoludy… każdy dawał się Mrocznemu Panu we znaki i wszyscy mogli się spodziewać pod jego panowaniem rychłego końca. Prawdopodobnie Sauron nawet w najstraszliwszych koszmarach nie przewidywał, że powinien na tej liście umieścić równie wysoko hobbitów, ale taka już słynna ironia losu. Z racji tego, iż nawet Drużyny Pierścienia czy opiekunów Elfickich Pierścieni nie można potraktować jako wroga prywatnego, z przykrością uznaję, że w trylogii takiego w ogóle nie uraczymy. (Co pozostawia otwarte drzwi dla ewentualnej polemiki).
Sztuka nawracania
I tutaj niespodzianka. Sauron został nawrócony! Na złą stronę oczywiście. O jego początkach wspomniałam już w poprzednim akapicie, ale nasz Mroczny Władca nie zyskałby przydomku Kusiciel, gdyby sam nie potrafił szepnąć słówka czy dwóch. Najlepszym przykładem, iż antagonista znał się na ludziach jest fakt, że nawet najgorszą sytuację potrafił odwrócić na własną korzyść.
Do takich przykrych wypadków zaliczyć można spotkanie z królem Numenoru – Farazonem, którego Sauron omotał odwołując się do jego próżności i arogancji. Tym samym, pokonany Władca Ciemności zamiast zostać uśmiercony trafił do niewoli, co pozwoliło mu przemyśleć popełnione błędy i na powrót rozwinąć skrzydła po zmanipulowaniu podstarzałego króla.
Również osoby owładnięte pragnieniem posiadania pierścienia stawały się zupełnie odmienione. Często postępowały sprzecznie ze swoją naturą, były gotowe zerwać wszelakie więzi i pogrążały się w rozpaczliwej obsesji, która niszczyła w nich radość i nadzieję. Artefakt działał tak właśnie za sprawą Saurona, który doskonale znał słabości innych osób i potrafił zaglądać w najmroczniejsze zakamarki dusz.
Czy o przeciąganiu na drugą stronę może być zatem w ogóle mowa? Owszem, ale tylko na stronę Saurona. Ci, którzy raz znaleźli się pod jego wpływem, mieli znikome szanse na wyzwolenie, zaś splugawiony złem Sauron stanowił zagrożenie, które dla dobra Śródziemia należało unicestwić.

Na zakończenie

Sauron do dziś jest jedną z najbardziej zagadkowych postaci, nawet wśród pasjonatów twórczości Tolkiena. Mistrz zostawił na jego temat znikomą ilość notatek, a nawet te, często pozostają ze sobą sprzeczne. W zamyśle autora Mroczny Władca miał funkcjonować jako symbol, dlatego pozbawił go ucieleśnionej formy. Dlaczego? Zła nie  trzeba zawsze przyoblekać w kształt. Tolkien nawiązywał tym samym do nauk biblijnych, ale wraz z rozwojem Śródziemia ta koncepcja wymknęła się pisarzowi spod kontroli.
O krok dalej poszli filmowcy: dla nich Sauron stał się wyrazistą postacią, czarnym rycerzem, który przytłacza potęgą i nienawiścią. Ba! Możemy nawet zobaczyć go przed przemianą w słynnej scenie badania palantiru.
Jak wiele osób, tak wiele kostiumów. Sauron pozostanie modelowym wzorem dla wszystkich tradycyjnych antagonistów, a jego kolejne wcielenia zagoszczą na kartach powieści fantasy: tak samo jak w przeszłości,  jak i teraz.
Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: