Na pewno ktoś grał w takie gry, nie wiem czy ktoś pamięta serie Magiczny miecz, który był bardzo ciekawą grą planszową.Posiadał z 5 części, które były w osobnych wydaniach.
O ile pamiętam, Magiczny Miecz był wydaniem wzorującym się na legendarnej Magii i Mieczu, która to jest grą prześwietną i - niestety - chyba nie do dostania. Z tego co pamiętam, oryginał nazywa się Talisman i mieli wydawać figurkową wersję, ale nie wiem jak to się skończyło.
Na konwentach gdzieś pewnie można dorwać się do games rooma i jakąś MiM zgarnąć, ale to niezbyt często
Grałem też w Magiczny Miecz, ale to IMHO już nie to samo.
Mam części jak "Jaskinia", "Labirynt magów", "Gród", "Krypta upiorów" właśnie z serii "Magiczny miecz.Widziałem również w tamtych czasach "Wampira".Wydało to wydawnictwo Sfera.
Zawsze trudno było mi zrozumieć ten sentyment do MMa – toż to szalenie nudne było, a może tylko ja jestem taka wybredna. Pamiętam, że zawsze bardzo szybko traciłam zainteresowanie rozgrywką... ile można?
A ogólnie co do planszówek to zdecydowanie najbardziej lubię kooperacyjne: Ghost Stories, Space Alert, Battlestar Galactica (na podium), a także „agresywne” strategie typu: Gra o tron. Tak sobie teraz planuję zakup czegoś w tym guście, więc jakby ktoś miał jakieś rady to chętnie wysłucham (i jakby jeszcze znalazło się coś w japońskim klimacie, to ogólnie ideał).
Tymczasem recenzenci wszelacy wychwalają obecnie Cyclades, a my po kilku pierwszych rozgrywkach mamy mieszane uczucia. Ładnie wydana, grało się niby przyjemnie, ale pojawiły się opinie, że całość jest źle wyważona… (Głupia zasada z atakowaniem ostatniej wyspy, pogrążanie najsłabszych i wspieranie najsilniejszych, itd.) Testował ktoś? Podzieliłby się odczuciami? Wygląda na to, że Cyklady będą teraz dominować na konwentach.
_________________ „Sumienie miał czyste. Nieużywane.”
Stanisław Jerzy Lec
Zawsze trudno było mi zrozumieć ten sentyment do MMa – toż to szalenie nudne było, a może tylko ja jestem taka wybredna. Pamiętam, że zawsze bardzo szybko traciłam zainteresowanie rozgrywką... ile można?
Sęk w tym, że przy np. 4-5 graczach i kilku dodatkach, nudno nie było. Raz byłem potężnym wampirem, na którego zmawiali się wszyscy wokół, innym razem od złośliwego gracza dostałem po tyłku dwa razy pod rząd i straciłem postać po niecałej godzinie
Na pewno nudno nie było, bo dla nas nie liczyło się nigdy zwycięstwo na planszy, tylko akcje między graczami i potworkami.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum