Bardzo dobrze przeprowadzony, z odpowiedzi też można dużo wyciągnąć. Prosiłabym o więcej wywiadów w wykonaniu Ani. I to z osobami prezentującymi równie dobry poziom co Konieczka, prawdę mówiąc jak tylko zobaczyłam okładkę byłam w szoku bo myslalam. że będzie troche wyrwany z kontekstu pisma, ale pytania i odpowiedzi doskonale się wpasowały w klimat.
Najbardziej się ubawiłam po stwierdzeniu "Niektóre malownicze osobowości polskiego
światka mody nie komentują moich poczynań". "Osobowości" taki jak Minge (robiąca obrzydliwe, studniówkowe kiecki) albo Zień (prezentujący zero oryginalności, za to dużo kreatywności w zżynaniu z McQueena) na pewno tylko siedzą na swoich stołkach i obgryzają paznokcie z zazdrości dla jej talentu.
Wiek: 17 Dołączyła: 02 Wrz 2009 Posty: 152 Skąd: Sin City
Wysłany: 2010-07-19, 12:53
Dziękować, maldon A niespodzianki wywiadowe będą, już zapowiadam, coby apetyt nie osłabł.
A ja muszę przyznać, że po godzinach spędzonych nad zdjęciami kostiumów (zostałam powalona na ziemię, kiedy zobaczyłam, że Ona intuicyjnie łączy np. czytniki ze sprzętu elektronicznego z motywami przypominającymi muszle skorupiaków!), po przeprowadzeniu tego wywiadu, po rozmowach i wymianie maili pozostaję pod ogromnym wrażeniem Jej profesjonalizmu, Jej uroku osobistego i dziewczęcej charyzmy. Zjawisko, nie kobieta.
Portal: Piszmy pl.
Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 286
Wysłany: 2010-07-19, 19:45
Zaciekawił mnie artykuł: Natalia Bieniaszewska ”To, o czym wolimy nie pamiętać – o prozie Stefana Dardy trochę inaczej”. Czytałam go z zaciekawieniem i powiem wprost - rozczarował mnie. Może moje spojrzenie na prozę Dardy jest inne, niż innych czytelników i stąd to rozczarowanie?
Autorka pisze: „Wspomniano o świetnej rozrywce, grozie w klimacie Stephena Kinga, o dynamicznie prowadzonej akcji i wykorzystaniu motywów rodem z klechd ludowych” I tu widzę, że różnie postrzegamy prozę autora „Domu na wyrębach” („Do słonecznej doliny” się nie odniosę, bo jestem w trakcie pogoni za ta ksiażką). Mi osobiście porównywanie Dardy do Kinga się nie podoba- ponieważ uważam, że uwłacza to oryginalności tego pierwszego.
Groza w wydaniu Kinga jawi mi się jak obraz w pokoju. Przytłumione światło daje obraz przytulności, spokoju. Z czasem atmosfera staje się gęsta, narasta napięcie. Pojawiają się niematerialne odczucia, lęk powoli ogarnia czytającego, niepokój pozostaje już do końca czytania.
Z Dardą już nie tak, jego prozę odczułam inaczej. Jest to raczej rżysko, błękit nieba i przyjemne uczucie spokoju natury – i nagle słowo, zdanie jak błyskawica przecina ten spokój, ład strumyczek lodowatego strachu spływa po krzyżu- by znów, po chwili, poczuć się w objęciach bezpiecznej beztroski. I znów grom z jasnego nieba niszczący spokój. To stopniowanie napięcia wyzwala adrenalinę równie skutecznie jak u Kinga, ale w całkiem inny sposób.
Co do strachu- u Kinga on jest niematerialny, podświadomy. Darda ukazując nam nasze rodzime, słowiańskie straszydła materializuje je nam, ale nie łagodzi naszych objawów – raczej je potęguje. „One są nasze, blisko nas – uważaj.”
Czego jeszcze doszukałam się u Dardy? Wspaniałe opisy przyrody. Zwykle, gdy autor zbyt poetycko je przedstawia, opuszczam je by dotrzeć do akcji. Tu nie. Każde słowa jest ważne, bo przyrodę czuję jak bohater, widzę ją jego oczyma – to spełnia moje zapotrzebowanie na –aby coś się działo. Opis spotkania z żurawiami – wprost nie do podrobienia.
Stosunki łączące Marka z Antonim – to nie opieka. To mądra, twarda męska przyjaźń, wprost namacalna na kartach powieści.
„Ale Jaszczuk nie zrobił nic złego! On jest ofiarą toksycznej miłości, ktora w istocie była nienawiścią, lecz broni Basi, bierze na siebie jej winę i przyjmuje karę. Robi to dlatego, że z nich dwojga to on kochał naprawdę, nie ona.” I znowu nie zgadzam się z autorką artykułu. Winą Antoniego jest to, że zmienił namiętną, dziewiczą miłość dziewczyny w nienawiść. Zabrał jej serce, by potem je zdeptać i jeszcze w najważniejszym dla niej dniu powiedzieć: pomyliłem się. W dniu w, którym ona zamykała swe dotychczasowe życie by poddać się losowi, on zjawia się – by powiedzieć – to była pomyłka, wróć. Od miłości do nienawiści jest tylko jeden mały kroczek. Być może ktoś kto nie przeżył namiętnej, bezkompromisowej miłości nie zrozumie tego. W takiej miłości nie ma słowa – wybacz.
Chyba za bardzo się rozpisałam. Reszta artykułów później.
SzejkZbir
Wiek: 36 Dołączył: 12 Mar 2010 Posty: 11
Wysłany: 2010-07-19, 21:23
Z tym Kingiem to nie takie proste, głównie ze względu na rozmiary jego twórczości. Podobieństwa z Dardą są i to na różnych poziomach. Weźmy na początek motyw faceta rozpoczynającego "drugie życie", gdzieś w pięknych okolicznościach przyrody. Wypisz wymaluj "Ręka mistrza". Od biedy można by tu podciągnąć "Lśnienie". Czy strach u Kinga jest niematerialny i podświadomy? Czasami. Ale takie "Miasteczko Salem" to wzorcowe zderzenie obywatela z materialnymi straszydłami, co ciekawe - też słowiańskimi. Także stopniowanie napięcia nie odbywa się zawsze wg tego samego wzoru. W "To" a także "Christine" czy "Misery" napięcie skacze, są momenty uspokojenia i nagłe wyładowania grozy. Tak jak w "Domu na Wyrębach", tak też u Kinga (znowu "Ręka mistrza", "Smętarz dla zwierzaków", "Christine") wiemy, że nie będzie happy endu i możemy się w tym dość wcześnie zorientować - choć obaj autorzy starają się mylić tropy. Oczywiście są różnice, i dobrze, bo gdyby wszyscy byli tylko klonami Kinga, to po co czytać coś innego niż oryginał. Darda wyprowadza akcję na wieś, dokarmia podaniami ludowymi. King lokuje ją w małych miasteczkach i dostosowuje grozę do tych realiów - straszne samochody, psy, małomiasteczkowe namiętności, męki twórcze, ikony popkultury i długo by można wymieniać. Tu z jednej strony akcesoria inne, ale z drugiej - podobne umiejscowienie akcji na peryferiach i osadzenie w takim folklorze, jakiego te peryferia się dorobiły. Zamiast przyrody, King maluje stacje benzynowe, szeryfów, obszczymurków czy gospodynie domowe. Na pewno mocniej niż Darda rysuje postacie, ma efektowniejsze dialogi, jest bardziej hollywoodzki.
Problem z porównaniami do Kinga jest taki, że niewiele wnoszą. King napisał tyle, że prawie każdy autor horrorów zabierający się za tworzenie czegoś ciut ambitniejszego od dzieł Mastertona czy Hudsona, a zarazem nie idący w specjalizację (lotnictwo, rachunkowość, hodowla jedwabników - choć to tylko kwestia czasu, zanim King spojrzy na temat łaskawym okiem) może w pewnych aspektach być do Stephena porównywany. Mówimy, że ktoś pisze jak King, ale co to w ogóle znaczy? Nie ma jednego Kinga.
Portal: Piszmy pl.
Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 286
Wysłany: 2010-07-19, 22:17
Masz rację SzejkZbir , są podobieństwa między autorami. Jednak Dardy przeczytałam dopiero pierwszą powieść i kiedyś opowiadanie. Kinga parę pozycji - na pewno nie wszystkie. Jednak Darda uwiódł mnie swojskim realizmem i innym dreszczykiem emocji niz King i dlatego Darda jest dla mnie Dardą a King Kingiem. Obaj sa inni. Wojciech Pancerny"Wenus ciągle milczy",- Ten artykuł zrobił na mnie przyjemne wrażenie. Czytało sie miło i zainteresowaniem. Autor wie jakimi słowami zachęcić czytelnika do czytania.
Lucyna Markowska "Uwieść pierwszym słowem…" ,- Hm, tu erudycja przewyższyła treśc przesłania artykułu. Bawię się czasem pisaniem, ale powiem szczerze uwagi autorki do mnie nie trafiły, zbyt mądre to i naukowe. Ja tam wolę takie "kawa na ławę".
Ostatnio zmieniony przez gebilis 2010-07-21, 15:54, w całości zmieniany 1 raz
Portal: Piszmy pl.
Dołączyła: 17 Sty 2009 Posty: 286
Wysłany: 2010-07-21, 15:51
Anna Thol Homo ex machina...czyli związek fantastyki ze sceną baletową Co prawda w całej wypowiedzi jedno zdanie zabrzmiało mi fałszywie ( nie za bardzo zrozumiałam co autorka miała w tym momencie na mśli): "Mięśnie zastygają w abstrakcji, każde ich naprężenie i rozluźnienie, każdy ruch i gest są jej podporządkowane." Jednak całość brzmiała w mych uszach i oczach dając obraz (nierealny, bo nie widziałam baletu na scenie) a jednak rzeczywisty.Finezja słowa, spokojne przechodzenie od opisu jednej sceny do drugiej, płynność - to wszystko pozwala podążąć za wizją roztaczaną przez autorkę ku szczytom rozmakowania się w obrazie baletu. Jak tylko kiedykolwiek bedę miała okazję, postaram się zobaczyć balet pod choreorafią Blanci Li i nie sądę bym się zawiosła.
I nastepny artykuł. który zrobił na mnie wrazenie Marcin Szerenos Logika kontrasentyment, czyli jeden Vader na Imperium to za mało.. W pierwszej chwili chciałam go opuscic. Ja miłośniczka historii, fanka grozy i kryminału, w sf to przedszkolak. I jeszcze te straszne słowa na początku artykułu: matematyka, logila - włos mi sie zjeżył. Ale... poczytam sobie... i naprawdę nie żałuję. Autor z konsekwentnie stosowaną logika prowadzi po bezdrożach Kosmosu zawartego w swiecie literackiej fikcji. Podaje nam przykłady jak rozwijał się pomysł na podróze kosmiczne, na wizję obcych. Wszystko to w oparciu o dobrane logicznie przykłady. I pytanie końcowe: Czy gdzieś tam, w zakamarkach Kosmosu, flota Imperium pacyfikuje oddziały rebeliantów? Czy może kosmiczni ludzie zaprzestali wojen i zrzeszyli się w Kosmiczną Federację? Naprawdę warto poczytać i pomyśleć chwilę w zadumie.
Łukasz Szatkowski Uwarunkowania odbioru, czyli co kto lubi i dlaczego. Tak, przeczytałam i mam pytanie, gdzie się podziało wyjanienie ciekawego problemu zawartego w tytule?
BagietkaXXL [Usunięty]
Wysłany: 2010-08-13, 15:41
Publicystyka w nowym numerze jest naprawdę dobra.
BagietkaXXL [Usunięty]
Wysłany: 2010-08-13, 17:26
No, może z wyjątkiem tego tekstu o Dardzie. Książka jest nudna, a porównanie do Kinga to jeno wybieg marketingowy.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum