Copernicon 2016

Copernicon 2016


SONY DSC

Ekipa z Torunia dostała niedawno prawo do organizacji Polconu w 2018 roku. To będzie już drugie podejście organizatorów Coperniconu do tej najbardziej prestiżowej imprezy fantastycznej w Polsce. Drugiego blamażu raczej nie będzie, ale do tego czasu warto przyglądać się, jak rozwija się flagowa toruńska impreza. A że się rozwija, raczej nie trzeba nikogo przekonywać, widać to choćby za sprawą samej lokalizacji. Z roku na rok Copernicon zajmuje coraz to nowe kompleksy w ścisłym centrum miasta i jego najbliższej okolicy: tym razem było ich aż sześć, a te najdalej położone dzieliło nie więcej niż dziesięć minut spaceru.

SONY DSC

Dla mnie osobiście najważniejszym punktem programu była gala Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego, choć nie przyciągnęła tłumów na jakie niewątpliwie zasługiwało to jedno z najważniejszych wyróżnień w branży. Pomimo tego że wydarzenie to zostało zaplanowane znacznie przystępniej niż w zeszłym roku, kiedy to musiałem użyć całej swojej śmiałości, żeby wejść do sali wykładowej wypełnionej Poważnymi Ludźmi, w której odbywała się Konferencja Naukowa. Czułem się wtedy trochę jak intruz, a brak choćby narzuconej na konwentową koszulkę marynarki parzył mnie w skórę. Tym razem atmosfera okazała się zdecydowanie luźniejsza, znaczne rozmiary Sali Wielkiej Dworu Artusa zapewniały odpowiedni poziom anonimowości, nie pojawił się też tłum naukowców, a jedynie pojedynczy przedstawiciele jury. Główną nagrodę zgarnął drugi raz z rzędu Paweł Majka, a wyróżnienia przypadły Jakubowi Małeckiemu oraz Robertowi Wegnerowi.

Nagroda Żuławskiego napędza też przy okazji Coperniconowi paru literackich gości z górnej półki. Kto wie, czy udałoby się organizatorom ich zebrać, gdyby i tak nie wybierali się na galę. Zawsze to kilka znanych twarzy więcej, które odrobinę niwelują przewagę jakichś nieznanych typów z internetu i cosplayerów, figurujących wśród zaproszonych. Cóż robić, fandom się rozrósł i rozmył, a literatura coraz częściej nie zajmuje już w nim centralnego, należnego jej miejsca. Trzeba się cieszyć, że w ogóle jeszcze jakieś w nim miejsce ma.

SONY DSC

Jedną z pierwszych rzeczy, których poszukuję na każdym konwencie są okolicznościowe koszulki. Dla mnie to najlepsza pamiątka i dowód na to, że gdzieś tam kiedyś byłem. Jeśli potrzebuję sprawdzić, w którym roku odwiedziłem jakąś imprezę w Toruniu, Poznaniu, Warszawie, Wrocławiu czy gdziekolwiek, po prostu otwieram szafę i przeglądam koszulki. A jak gdzieś jadę, to mogę jednego dnia snobistycznie zamanifestować, że jeździłem na Pyrkony zanim to było modne, drugiego pokazać, że jestem na bieżąco, ubierając się w koszulkę z któregoś z ostatnich Polconów, a trzeciego zaznaczyć swoją lojalność imprezie, na której akurat jestem, zakładając pamiątkę z którejś z wcześniejszych edycji, które miałem przyjemność nawiedzić. Wyobraźcie sobie zatem moje rozczarowanie faktem, że od dwóch lat na Coperniconowych koszulkach nie ma roku. Tragedia, kupiłem z rozpędu, ale teraz zastanawiam się po co mi właściwie taki ciuch? Jeśli w przyszłym roku będzie tak samo, to chyba po raz pierwszy w moim świadomym konwentowym życiu daruje sobie taką pamiątkę.

Tak czy owak cieszy fakt, że w moim rodzinnym mieście funkcjonuje duży konwent, który nieśpiesznie, ale metodycznie się rozwija, umacniając swoją pozycję ważnego punktu na mapie polskich imprez fantastycznych, jak i jednego z wiodących i ciekawszych wydarzeń kulturalnych regionu.

Autor: Łukasz Szatkowski

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: