Copernicon 2015

Copernicon 2015


Jesienią zawsze zaczyna się szkoła, w knajpach zaczyna się picie, a w Toruniu Copernicon. Zasadniczo to tuż przed, można więc powiedzieć, że konwentowo żegnaliśmy lato. W tym roku sztandarowa toruńska impreza ogólnofantastyczna połączyła swoje siły ze StarForce, zlotem miłośników Star Wars. W związku z czym ludzi było jeszcze więcej, bowiem jedno wydarzenie napędzało uczestników drugiemu. A już z pewnością cieszyli się wystawcy fantastycznych targów, którzy dzielili ze StarForcem Centrum Sztuki Współczesnej – przewalały się tam dzikie tłumy, a mieczy świetlnych dla rozentuzjazmowanych dzieciaków prędko zabrakło, mimo że tanie nie były.DSCN1881

Poza CSW teren konwentu obejmował, podobnie jak w zeszłym roku, należące do UMK Collegium Maius i Collegium Minus oraz Młodzieżowy Dom Kultury. Plusem jest to, że wszystkie te lokacje położone są w ścisłym centrum Torunia, niestety nie są one zbyt przestronne, jeśli wziąć pod uwagę zainteresowanie konwentem. Jeśli Copernicon chce się rozwijać, to wcześniej czy później będzie musiał zamienić ciasne korytarze i klatki schodowe na coś bardziej pojemnego. Może hala widowiskowo-sportowa albo budujące się koło CSW Centrum Kulturalno-Kongresowe? Czas pokaże.

Moje przywitanie z tegorocznym Coperniconem było nieszczególnie udane ¬– pomimo zaklepanej akredytacji medialnej okazało się, że figuruję w systemie jako zwykły uczestnik. Na szczęście przydzielona mi opiekunka mediów stanęła na wysokości zadania i po jednym telefonie w ciągu paru minut naprostowała sytuację. Najważniejsze, że wszystko skończyło się dobrze. Po tych perturbacjach standardowo przysiadłem sobie na boku z programem i długopisem. Niestety po raz kolejny przekonałem się, że atrakcje Coperniconu nieszczególnie wpisują się w moje gusta. Program literacko-komiksowy został ponownie zdominowany przez pożal się boże blogerów. Owszem, przybyło i paru dobrych pisarzy, ale jak na tej wielkości imprezę nie było ich zbyt wielu – Białołęcka, Hałas, Majka, Wegner, Zimniak. To trochę za mało, by zapełnić program.DSCN1830 Dobrym ruchem było zaproszenie Naomi Novik, niestety drugi z zaproszonych zagranicznych pisarzy, Mark Hodder, nie dojechał. Po raz pierwszy też wśród wystawców znaleźli się również ci książkowi, z księgarnią Solarisnet na czele. Zawsze uważałem, że konwent, na którym nie możesz kupić sobie książki, to kiepski konwent.

Najjaśniejszym i jednocześnie najbardziej niedocenionym literackim punktem Coperniconu była gala wręczenia Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego. Poza mną, oprócz nominowanych i jury, było na sali dosłownie kilku zwykłych konwentowiczów. Wynikało to zapewne z tego, że gala została wprawdzie ujęta w informatorze, ale DSCN1823już nie odnalazłem jej w tabelce programowej. Inna sprawa to dość specyficzna atmosfera, jaka tam panowała. W pierwszej chwili po wejściu, kiedy spojrzałem na szanownych naukowców siedzących przy stołach w marynarkach i garsonkach, poczułem się odrobinę nie na miejscu i miałem ochotę uciec, ale ostatecznie się przemogłem i o dziwo nikt mnie nie wyprosił z powodu niewłaściwego ubioru i braku odpowiedniego tytułu przed nazwiskiem.

Z ciekawszych punktów programu, które odwiedziłem, wymienić można m.in. mini panel dyskusyjny o nagrodach literackich, prelekcję Agi Hałas o konstruowaniu fabuł (z przykładami z życia jak ich nie konstruować), smakowitą prelekcję Michała Stonawskiego o pewnym kanibalu oraz spotkanie z laureatami nagrody Żuławskiego. Gościnnie zahaczyłem też o spotkanie z zaprzyjaźnionym wydawnictwem Fullcap Games, dla którego od czasu do czasu podejmuję się drobnych prac redakcyjnych. Pozostały czas umilałem sobie zwiedzaniem gwiezdnowojennych wystaw oraz fotografowaniem dzieci hasających w strojach Vadera i innych postaci z rzeczonego uniwersum.DSCN1741

Całościowo rzecz ujmując, Copernicon to całkiem sympatyczna impreza, choć nastawiona raczej na graczy i fanbojów ludzi z internetu niż czytelników fantastyki (przynajmniej tej stojącej na jakimś znośnym poziomie). Z tego powodu, gdybym nie był miejscowy, pewnie kilka razy zastanowiłbym się nad kolejnym przyjazdem do Torunia. Ale że jestem, to kierowany choćby lokalnym patriotyzmem (i niskimi kosztami), z pewnością nawiedzę kolejną edycję Coperniconu i znowu trochę ponarzekam. Jak co roku od początku istnienia konwentu.

Łukasz Szatkowski

Loading Facebook Comments ...
Zostaw odpowiedź

Facebook

%d bloggers like this: